Przebiło ją ogrodzenie, mąż uciekł. Nowe fakty po tragicznym wypadku na Mazowszu

To był wstrząsający wypadek. 42-letni Mikołaj W. uderzył autem w ogrodzenie w miejscowości Kury (woj. mazowieckie). Metalowy pręt śmiertelnie ranił jego 49-letnią żonę. Mężczyzna zamiast pomóc, zbiegł do lasu. Został zatrzymany dzień później. Prokuratura przedstawiła mu już zarzuty. Ujawniono, co zeznał podczas przesłuchania.

Dramat na Mazowszu. Nowe ustalenia śledczych

Dziennikarze „Super Expressu” dotarli do nowych faktów w sprawie śmiertelnego zdarzenia z niedzieli, 13 września. Około godziny 20.39 w miejscowości Kury (gmina Tłuszcz) osobowy samochód marki Toyota Avensis wypadł z drogi na zakręcie. Auto z ogromną siłą wjechało w płot pobliskiej posesji.

Za kierownicą siedział najprawdopodobniej 42-letni Mikołaj W., a obok niego podróżowała 49-letnia żona mężczyzny. Siła uderzenia była na tyle duża, że jeden z metalowych prętów ogrodzenia wbił się bezpośrednio w ciało pasażerki. Kierowca nie udzielił kobiecie pomocy, tylko zostawił rozbite auto i uciekł do lasu.

Kiedy na miejsce dotarły służby ratunkowe, 49-latka już nie żyła. Według przypuszczeń, kobieta zmarła tuż po zderzeniu. Gdy na miejscu trwały oględziny, policja rozpoczęła intensywne poszukiwania zbiegłego kierowcy.

W zakrojonej na szeroką skalę akcji wzięli udział funkcjonariusze, psy tropiące, policyjny śmigłowiec, wykorzystano też drony. Pomagali także lokalni mieszkańcy. 42-latek wpadł w ręce policji następnego dnia, 14 września. W chwili zatrzymania znajdował się pod wpływem alkoholu, jednak śledczy nie zdradzają dokładnego stężenia.

W środę, 16 września Mikołaj W. został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Wołominie, gdzie usłyszał zarzuty.

Mąż zginął po pijaku, grozi mu do 20 lat więzienia

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prok. Marzena Kiełek-Łopińska, w rozmowie z „Super Expressem” poinformowała, że 42-latek odpowie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz nieudzielenie pomocy poszkodowanej. Podstawą oskarżenia są artykuły 177, 178 oraz 162 Kodeksu karnego.

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że Mikołaj W. przyznał się do winy. Wyszło też na jaw, że w chwili tragedii mężczyzna posiadał dożywotni, orzeczony przez sąd, zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Prokurator Kiełek-Łopińska przekazała, że podejrzany złożył długie wyjaśnienia. Jednak śledczy zauważają, że nie wszystkie jego słowa pokrywają się ze zgromadzonym materiałem dowodowym i faktami, a sam mężczyzna stara się zminimalizować swoją rolę w spowodowaniu tej tragedii.

Sekcja zwłok 49-letniej kobiety odbyła się 17 września. Prowadzący sprawę prokurator oczekuje na wstępny raport z badań, by ostatecznie ustalić bezpośrednią przyczynę śmierci ofiary.

W dalszej kolejności śledczy planują szczegółowe zbadanie stanu technicznego rozbitej toyoty oraz zasięgnięcie opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji zdarzeń drogowych. Konieczne jest też potwierdzenie, czy podczas wypadku 42-latek był trzeźwy i czy nie zażywał substancji psychoaktywnych. Zgromadzone dowody pozwoliły już na skierowanie do sądu wniosku o areszt tymczasowy dla podejrzanego – tłumaczy prok. Kiełek-Łopińska.

Wołomiński sąd zaakceptował prokuratorski wniosek i zdecydował o trzymiesięcznym aresztowaniu Mikołaja W. Mężczyźnie grozi nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

Potrąciła 81-latkę na pasach. Seniorka miała wielkie szczęście