"To już koniec. Udało się". Jaan Roose pokonał silny wiatr. Przeszedł po taśmie 180 metrów nad ziemią w centrum Warszawy

2026-05-31 11:51

Przez kilkadziesiąt minut oczy mieszkańców stolicy były skierowane wysoko nad centrum miasta. W niedzielę (31 maja) estoński slackliner Jaan Roose dokonał czegoś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. Pokonał około 500 metrów po taśmie rozpiętej między Pałacem Kultury i Nauki a Varso Tower, znajdując się niemal 180 metrów nad ziemią. Po zakończeniu wyczynu przyznał, że największym przeciwnikiem nie była wysokość, lecz silny i kapryśny wiatr.

  • Jaan Roose przeszedł dystans około 500 metrów po taśmie rozwieszonej pomiędzy PKiN a Varso Tower.
  • Trasa znajdowała się na wysokości blisko 180 metrów nad centrum stolicy.
  • Sportowiec wyznał, że największą trudność sprawiał mu silny i zmienny wiatr.
Varso Tower

Jaan Roose przeszedł nad Warszawą

Jaan Roose, uznawany za jednego z najlepszych slacklinerów na świecie, przeszedł trasę łączącą dwa najbardziej charakterystyczne budynki Warszawy. Taśma zawieszona była na wysokości około 180 metrów, a jej długość wynosiła blisko pół kilometra.Początkowo start miał odbyć się wcześniej, jednak organizatorzy zdecydowali się poczekać na poprawę pogody. Silne podmuchy wiatru sprawiały, że wejście na taśmę było zbyt ryzykowne.

- Pierwsze 250 metrów było zdecydowanie najtrudniejsze. Później szło mi już łatwiej, a momentami wiatr nawet pomagał - relacjonował. Jak opowiadał Estończyk, przy tak dużej wysokości i długości trasy nawet niewielkie zmiany pogody mają ogromne znaczenie. Dodatkowym problemem były zawirowania powietrza tworzone przez otaczające wieżowce.

„Udało się”

Gdy dotarł na platformę Varso Tower, napięcie natychmiast opadło.

- Pierwsza myśl była bardzo prosta: „To już koniec. Udało się” - powiedział z uśmiechem i podkreślił, że sukces nie był wyłącznie jego zasługą. Jak zaznaczył, za całym przedsięwzięciem stoi praca wielu osób odpowiedzialnych za przygotowanie konstrukcji i analizę warunków pogodowych.

Strach wciąż jest obecny

Mimo ogromnego doświadczenia Estończyk nie ukrywa, że przed każdym takim wyzwaniem nadal odczuwa lęk. - Strach nadal jest, ale dziś wygląda zupełnie inaczej niż na początku. Wiele rzeczy wykonuję już automatycznie - tłumaczył. Podczas przejścia miał okazję oglądać Warszawę z wyjątkowej perspektywy. Widział ludzi zgromadzonych na ulicach i słyszał odgłosy miasta, choć większość czasu skupiał się wyłącznie na kolejnych krokach.

Dlaczego właśnie Warszawa?

Jak wyjaśnił, wybór miejsca nie był przypadkowy.

- Ta trasa łączy dwa symbole różnych epok. Z jednej strony jest Pałac Kultury i Nauki, z drugiej Varso Tower. To przejście od starego do nowego, trochę jak podróż w czasie - mówił. A czy istnieje miejsce, które jest poza jego zasięgiem? - Kosmos. Tam nie trzeba utrzymywać równowagi - zażartował na zakończenie.

Źródło: se.pl