Spis treści
- Przebudowa ulicy Białołęckiej. Dom rodziny Lusińskich blokuje nową inwestycję
- Warszawski ratusz odpowiada Cezaremu Lusińskiemu. Propozycje zostały odrzucone
- Odszkodowanie za dom przy ulicy Białołęckiej. Komornik wkroczy do akcji
- Spór o nieruchomość przy Kuszników 27. Ostatnia szansa na uniknięcie eskalacji
Przebudowa ulicy Białołęckiej. Dom rodziny Lusińskich blokuje nową inwestycję
Konflikt toczy się wokół niezwykle ważnej dla tego rejonu stolicy modernizacji ulicy Białołęckiej. Za realizację czterokilometrowego fragmentu trasy pomiędzy ulicami Ketlinga a Kopijników odpowiada przedsiębiorstwo Skanska. Koncepcja zakłada stworzenie nowoczesnej infrastruktury, obejmującej jezdnie, ścieżki dla cyklistów, chodniki oraz rozbudowę sieci kanalizacyjnej. Realizacja tych ambitnych planów napotkała jednak na poważną przeszkodę, ponieważ bezpośrednio na wytyczonej trasie stoi posesja należąca do rodziny Lusińskich.
„Krew mnie zalewa, że złodziejska instytucja chce zabrać nam dom rodzinny (...) za 445 tys. zł, zburzyć go i poprowadzić na jego miejscu ścieżkę rowerową” – oburzył się w sieci Cezary Lusiński. W swoim emocjonalnym wpisie bezpośrednio zaatakował włodarza stolicy, pisząc: „Tego Ci, Rafał, nie daruję”.
Mieszkaniec utrzymuje, że jego dorobek życia zniknie z powierzchni ziemi wyłącznie z powodu budowy infrastruktury dla rowerzystów. Urzędnicy kategorycznie zaprzeczają takim twierdzeniom. Oficjalna dokumentacja potwierdza, że budynek znajduje się w miejscu docelowego pasa ruchu drogowego. Zlikwidowanie obecnego zakrętu, który zmusza zmotoryzowanych do niebezpiecznego manewrowania na ulicy Białołęckiej, ma na celu znaczące podniesienie poziomu bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu.
Polecany artykuł:
Warszawski ratusz odpowiada Cezaremu Lusińskiemu. Propozycje zostały odrzucone
Stołeczni urzędnicy zaznaczają, że problem nie jest nowy, a zainteresowani od dawna mieli pełną świadomość urzędowych zamierzeń. Jak dowiedział się dziennik „Super Express”, pierwsza formalna korespondencja w tej sprawie dotarła do mieszkańców już we wrześniu 2018 roku. Wysłano wtedy oficjalne zawiadomienie o starcie działań projektowych z jasnym komunikatem o konieczności wyburzenia obiektu. Do przekazanych wtedy dokumentów dołączono dokładną mapę sytuacyjną planowanej przebudowy.
Przez kolejne lata rodzina miała regularnie odbierać pisma z urzędu. W lutym 2024 roku przekazano im szczegóły o procedurze wydania decyzji ZRID, będącej zezwoleniem na prace drogowe. W przesłanym piśmie po raz kolejny przypomniano o dokładnym przebiegu nowej arterii, która docelowo obejmie część działki oraz dom.
Najważniejszy moment nastąpił w kwietniu 2024 roku, kiedy oficjalnie zatwierdzono realizację prac. Wydanemu wówczas dokumentowi od razu nadano status natychmiastowej wykonalności. Zgodnie z przepisami specustawy drogowej właściciele musieli od razu przekazać teren władzom.
Reprezentanci samorządu przekonują, że w późniejszym okresie nie brakowało prób nawiązania dialogu. W styczniu 2025 roku odbyły się konsultacje w sprawie przyznania nieruchomości zastępczej, a w marcu zaprezentowano ofertę lokum. W czerwcu wyznaczono datę opuszczenia zabudowań na koniec października 2025 roku. Urzędnicy twierdzą, że gospodarze zignorowali te propozycje.
Odszkodowanie za dom przy ulicy Białołęckiej. Komornik wkroczy do akcji
„Współwłaściciele nieruchomości nie odwołali się od decyzji ZRID, nie odwołali się też od decyzji ustalającej odszkodowanie, nie złożyli wniosku o wypłatę 70 proc. zaliczki na poczet odszkodowania. Nie złożyli też wniosku o lokal zastępczy” – przekazał redakcji „Super Expressu” stołeczny magistrat.
Kwestia rekompensaty urosła do rangi głównego problemu w całym tym sporze. W styczniu 2026 roku zapadło oficjalne postanowienie o przyznaniu środków. Dokument ten bazował na specjalistycznej wycenie rzeczoznawcy z lipca 2025 roku. Wartość spornego dobytku ustalono na zaledwie 445 tysięcy złotych.
Spór o nieruchomość przy Kuszników 27. Ostatnia szansa na uniknięcie eskalacji
Samorządowcy tłumaczą, że kwota wypłaty jest ściśle powiązana z lokalnymi ustaleniami architektonicznymi. Plan zagospodarowania z 2010 roku od początku rezerwował ten obszar pod infrastrukturę komunikacyjną. Brak dobrowolnej wyprowadzki spowodował, że w kwietniu uruchomiono oficjalną machinę egzekucyjną wobec opornych mieszkańców. Ostateczny czas na oddanie kluczy mija 20 maja punktualnie o 14:00. Jeśli to nie nastąpi, dobę później zjawią się tam służby mundurowe i komornik.
Magistrat wciąż ma nadzieję na polubowne rozwiązanie. „Takie sytuacje są zawsze nieprzyjemne i trudne dla obu stron, jednak wobec braku odzewu urząd nie ma innego wyjścia” – zaznaczają stanowczo stołeczni urzędnicy.
Posesja przy Kuszników 27 stoi. Nie wiadomo jak długo.