Spis treści
Czy referendum w Warszawie jest realne?
Sukces referendum w Krakowie to zwycięstwo przeciwników prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej, w tym PiS, Konfederacji oraz środowiska Łukasza Gibały, rywala Miszalskiego w wyborach. W Krakowie kluczową rolę odegrały negatywne emocje mieszkańców - frustracja wywołana polityką miejską, m.in. kwestiami parkingowymi, Strefą Czystego Transportu, kosztami biletów oraz oskarżeniami o „kolesiostwo” w spółkach podległych miastu.
Tymczasem w Warszawie sytuacja wygląda inaczej. - W Warszawie ceny biletów komunikacji miejskie nie rosną, STC działa tak, jakby jej nie było, Konfederacja jest w stolicy słaba, Miasto Jest Nasze współrządzi z nami w dzielnicach, a samemu PiS nie będzie opłacało się brnąć w zbieranie podpisów – tak jeden z polityków KO, zapytany przez „Super Express” o warszawskie referendum, streszcza różnicę między Warszawą a Krakowem.
Politycy PiS i KO zgadzają się, że usunięcie Rafała Trzaskowskiego ze stanowiska byłoby znacznie trudniejsze z przyczyn czysto matematycznych. Warszawa wymaga o wiele wyższej frekwencji. Do zorganizowania referendum potrzebne byłoby zebranie ponad 132 tysięcy podpisów, a do jego ważności - udział przynajmniej 464 tysięcy uprawnionych wyborców. Co więcej, Trzaskowski dysponuje stabilniejszym poparciem niż Miszalski, co udowodnił wygrywając wybory samorządowe w pierwszej turze.
Sławomir Potapowicz o braku podstaw do referendum
Wiceszef Rady Warszawy, Sławomir Potapowicz (KO), zapytany przez „SE”, stwierdza, że nie dostrzega jakichkolwiek przesłanek wskazujących na możliwość rozpoczęcia procedury odwołania prezydenta stolicy. - Po pierwsze: ocena prezydentury i stan kasy miasta w żaden sposób nie upoważniają do twierdzenia, że miasto jest źle zarządzane. Po drugie, jest istotna różnica między odwołanym prezydentem Krakowa a prezydentem Warszawy. Rafał Trzaskowski na kolejną kadencję został wybrany ponownie w I turze i z ogromnym społecznym poparciem kieruje ratuszem. To ogromny kapitał, który powinien ostudzić gorące głowy opozycji – uważa Potapowicz. Ostatni Barometr Warszawski wskazywał 65-procentowe poparcie dla działań prezydenta stolicy.
Mimo to rozmówcy gazety przypominają, że w świecie polityki nic nie jest pewne. Poseł Konfederacji Przemysław Wipler już rok temu wspominał o budowie szerokiego bloku opozycyjnego („od prawa do lewa”) wymierzonego przeciwko Trzaskowskiemu, czekając jedynie na „właściwy moment”. Z kolei Tobiasz Bocheński (europoseł PiS i były kontrkandydat Trzaskowskiego w Warszawie), odnosząc się do wydarzeń w Krakowie, sugerował, że podobne nastroje niezadowolenia mogą się obudzić i w stolicy.
Tomasz Herbich (PiS) o krakowskim precedensie
Radny PiS Tomasz Herbich ocenia, że sukces krakowskiego referendum dowodzi, iż „wszystko jest możliwe, jeżeli równocześnie zafunkcjonuje kilka czynników”. - W Warszawie mamy do czynienia ze złym stylem sprawowania władzy przez prezydenta Trzaskowskiego, pod wieloma względami porównywalnym z tym, jak w Krakowie rządził Miszalski - ocenia. - Ale aby odwołanie prezydenta było możliwe, po pierwsze: musi pojawić się oddolny ruch społeczny, który do tego będzie dążył; po drugie: wokół idei referendum muszą zjednoczyć się wszystkie siły krytyczne wobec rządów Trzaskowskiego w Warszawie, od lewa do prawa – dodaje.
Trzaskowski dotąd odpowiadał na te spekulacje spokojnie: - Razem z radnymi KO mam silny mandat.
Wiele wskazuje na to, że potencjalne osłabienie poparcia dla Koalicji Obywatelskiej mogłoby być niebezpieczne dla Trzaskowskiego przede wszystkim w obliczu poważnego, lokalnego kryzysu, wywołującego silne emocje u mieszkańców Warszawy. Na ten moment jednak nic nie wskazuje na to, aby krakowski scenariusz w Warszawie miał się łatwo powtórzyć.