Spis treści
Kradzież skarbony w płońskim kościele uchwycona przez kamery
Do kradzieży doszło pod koniec marca w jednym z kościołów w Płońsku. Lokalni policjanci otrzymali zgłoszenie o zniknięciu skarbony, w której wierni zostawiali swoje datki.
- Z relacji zgłaszającego - księdza z tej parafii wynikało, że do zdarzenia doszło między godziną 13 a 14. Monitoring zarejestrował mężczyznę w bluzie z kapturem, który podszedł do ołtarza, zabrał skarbonę i przeniósł ją w inne miejsce w kościele. Nie działał impulsywnie. Najpierw odłożył skrzynkę na ławkę, opuścił świątynię i wrócił dopiero wtedy, gdy wierni wyszli. Wówczas zabrał ją i uciekł - przekazała oficer prasowa KPP w Płońsku nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska.
Funkcjonariusze niezwłocznie zabezpieczyli zapisy z kościelnego i miejskiego monitoringu, a także przesłuchali potencjalnych świadków. W trakcie działań odnaleźli w parku porzuconą, pustą już skarbonę. Zebrane materiały umożliwiły im jednak wytypowanie podejrzanego.
23-latek uciekał przed mundurowymi... pod folię
- Kryminalni ustalili, że związek ze sprawą może mieć młody mężczyzna z woj. lubelskiego [...]. Policjanci ustalili miejsce jego pobytu na terenie gminy Wyszogród. Podczas próby zatrzymania mężczyzna zaczął uciekać. Biegł przez zabudowania gospodarcze, następnie przez pole, próbując zgubić funkcjonariuszy. W pewnym momencie położył się pod rozłożoną folią na plantacji truskawek, licząc, że uniknie zatrzymania. Został jednak szybko zauważony i obezwładniony - dodała mundurowa.
23-latek trafił do policyjnej celi. Usłyszał zarzut kradzieży skarbony wraz ze znajdującymi się z niej pieniędzmi i przyznał się do winy. Mężczyzna był już wcześniej notowany za kradzieże w sklepach, a teraz grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
- (23-latek) wyjaśnił, że tego dnia kilkukrotnie wchodził i wychodził z kościoła, obserwując sytuację. Ostatecznie zabrał skarbonę, a następnie w parku otworzył ją i zabrał znajdujące się w środku pieniądze. Jak twierdził, część z nich przeznaczył na zakup alkoholu. W chwili zdarzenia miał być pod jego wpływem - podkreśliła nadkom. Drężek-Zmysłowska.