Słynne Dino w Wilanowie wciąż czeka na otwarcie. Mieszkańcy: "Nie możemy się doczekać"

Mimo początkowych kontrowersji, supermarket Dino w warszawskim Wilanowie powstaje, choć nadal nie otworzył swoich drzwi dla klientów. Minął rok od medialnej afery, a mieszkańcy Wilanowa z niecierpliwością wyczekują na inaugurację sklepu. Co stoi za przedłużającym się opóźnieniem obiektu, który miał być pierwszym Dino w stolicy, i jakie są rzeczywiste nastroje wśród lokalnej społeczności?

Dino w Wilanowie jeszcze nie zostało otwarte

Mija rok od głośnej afery wokół lokacji sklepu Dino w warszawskim Wilanowie. Wówczas pojawiły się głosy, że supermarket nie przystaje swoją renomą do okolicy, która uchodzi za jedną z najbardziej prestiżowych części miasta. 

"Wygląda jak kurnik" - wypowiadali się anonimowo niektórzy mieszkańcy Wilanowa. Z kolei internauci szybko odpowiedzieli licznymi memami i żartami, które miały dowodzić, iż w rzeczywistości Warszawiacy z Wilanowa nie chcą Dino, bo kojarzy się z wsią i prowincją. W istocie bowiem sieć sklepów Dino zbudowała swoją potęgę, stawiając sklepy na peryferyjnych obszarach Polski; i to potęgę nie byle jaką, bo według magazynu Forbes, twórca imperium Dino - Tomasz Biernacki jest na drugim miejscu listy najbogatszych Polaków z majątkiem szacowanym na zawrotną kwotę blisko 19 miliardów złotych. 

Po roku od tego czasu szum medialny opadł, a Dino zrealizowało swoje plany i postawiło na wilanowskich Zawadach sklep sieci. Jednak na razie miejsce to pozostaje zamknięte i czeka na wielkie otwarcie. Mówiło się, że miało ono nastąpić jeszcze zimą, ale pół roku później nadal nie jest jasne, kiedy Dino otworzy się dla klientów. 

Market zamknięty przez... przedszkole? 

Co więcej, w międzyczasie Dino z Wilanowa straciło status pierwszego sklepu sieci w Warszawie, bo zdążyła już otworzyć się inna placówka - na Pradze. Tymczasem obiekt z Zawad wciąż czeka na swoją premierę. Czym jest spowodowane tak długie oczekiwanie? Teorii na ten temat nie brakuje. 

Jedna z wersji głosi, że powód jest prozaiczny: brakuje personelu potrzebnego, by sklep mógł ruszyć; inni wskazują na bliskość dwóch przedszkoli, która miała sprawiać, że sieć ma problem z koncesją na alkohol (najbliższa placówka jest oddalona około 60 metrów od przyszłego Dino), jeszcze inni widzą źródło opóźnienia w potężnej sieci elektrycznej, która przechodzi bezpośrednio ponad sklepem i stojącym obok słupie wysokiego napięcia. 

Zwróciliśmy się do Dino Polska z zapytaniem w tej sprawie, ale tradycyjnie biuro prasowe firmy pozostaje bardzo enigmatyczne w wypowiedziach i albo wcale nie odpisuje, albo stwierdza, że nie komentuje przyszłych inwestycji firmy. W tym wypadku ma zastosowanie pierwszy przypadek. Podobne milczenie spotkało nas przy próbie kontaktu z przedstawicielami wilanowskiego ratusza - tym bardziej, że dzielnica ta, jako jedna z nielicznych w stolicy, nie ma swojego oficjalnego rzecznika prasowego. 

Co mieszkańcy Wilanowa sądzą o markecie Dino?

Zdani na domysły i spekulacje udaliśmy się do Wilanowa, aby na miejscu zbadać sprawę. Trafiliśmy akurat na symboliczny moment - oto na dachu budynku, wprost nad wejściem, montowany był wielki logotyp Dino. Z kolei w środku trwało ustawianie regałów i przygotowywanie przestrzeni wystawowej sklepu. Trudno jednak nazwać te prace "gorączkowymi", co potwierdzają sami pracujący na miejscu robotnicy. Mówią oni, że nie znają daty otwarcia marketu, ale - sądząc po zaawansowaniu prac - nie jest to bardzo bliska perspektywa.

Spodziewając się kąśliwych komentarzy i tonu niezadowolenia, zagaduję do napotkanych mieszkańców Wilanowa. Okazuje się jednak, że "w narodzie" przychylność do Dino jest dużo większa niż mogłoby się wydawać po internetowych komentarzach. 

- Te wszystkie złośliwe uwagi były pewnie zmyślone, ja jestem na tak, ten sklep się na pewno przyda w tej okolicy, brakowało go - twierdzi pani Lidia (73 l.).  

- Ta architektura w ogóle mi nie przeszkadza. To nawiązanie do dawnej, wiejskiej architektury Zawad - mówi wprost inna ze spotkanych pań, tuż przed zamknięciem drzwi autobusu. 

Zdanie pań podziela inny napotkany mężczyzna:

- Mi ten sklep w ogóle nie przeszkadza, znam go i wiem, że ceny są tam przystępne - zauważa Maciej Wołowicz (54 l.)

Jeszcze większy entuzjazm wykazuje pani Teresa Kozłowska (82 l.), którą spotykamy, gdy przechodzi akurat obok przyszłego marketu:

- Znam sklep Dino i wiem, że jest świetnie zaopatrzony - są tam warzywa, wędliny w dobrej jakości. W moim odczuciu Dino to doskonały sklep i uważam, że powinien być, jak najszybciej otwarty!

Podobnego zdania jest jeszcze inna mieszkanka, która docenia bliskość marketu i cieszy się, że będzie mogła robić tu zakupy - co w jej stanie zdrowia jest dużym udogodnieniem. 

Od jednej z osób słyszymy jednak, że w okolicy dało się zauważyć pewnie niezadowolenie z pojawienia się tu "wiejskiego" marketu. Jej zdaniem to jednak postawa podszyta często dozą hipokryzji - To ci sami ludzie, którzy kupują w Biedronce, ale oficjalnie twierdzą, że robią zakupy nie dla siebie, ale dla innej osoby - kwituje nasz rozmówca. 

Zobacz zdjęcia nowego Dino w Wilanowie:

Tu powstaje Dino w Wilanowie. Na osiedlu raczej nie wieje luksusem