Śmierć seniorów w bloku. Wnuk w szpitalu. „Nikt by się tego nie spodziewał”

2026-03-30 17:59

Mieszkańcy bloku z ulicy Mieszka I w Wołominie nie mogą otrząsnąć się po znalezieniu ciał starszego małżeństwa. W tym samym lokalu służby odkryły również ich 19-letniego, rannego wnuka. Dziennikarze "Super Expressu" dotarli do sąsiadów ofiar, a ich wstrząsające relacje rzucają nowe światło na tę sprawę.

Zabójstwo na Mieszka I w Wołominie. Zwłoki dziadków i ranny wnuk

Makabrycznego odkrycia dokonano 30 marca w poniedziałek, w jednym z budynków wielorodzinnych zlokalizowanych przy ulicy Mieszka I w podwarszawskim Wołominie. W lokalu usytuowanym na drugim piętrze śledczy natrafili na ciała dwojga starszych ludzi. Jak wstępnie ustalili funkcjonariusze policji, zmarli to dziadkowie obecnego na miejscu 19-latka. Nieoficjalnie wiadomo, że młody mężczyzna miał obrażenia i natychmiast przetransportowano go do szpitala. Służby badają sprawę pod kątem ewentualnego morderstwa.

Sąsiedzi zmarłego małżeństwa w Wołominie przerywają milczenie

Mieszkańcy okolicznych bloków są zszokowani, bo dotychczas ta część miasta uchodziła za wyjątkowo bezpieczną. W rozmowie z dziennikarzem "Super Expressu" świadkowie zaznaczają, że w tym budynku nigdy wcześniej nie dochodziło do interwencji policyjnych, nie było też żadnych hałasów. Pan Franciszek, znajomy ofiar i mieszkaniec tego samego bloku, podzielił się z reporterem "SE" swoimi emocjami po tragedii.

"To byli bardzo fajni ludzie. Mieli jeszcze mieszkanie gdzieś tam poza miastem. Nikt by się nie spodziewał, że coś takiego się wydarzy. Zszokowany jestem. Znałem ich po sąsiedzku. Naprawdę w porządku ludzie byli. Wszystkiego bym się spodziewał, ale nie tego"

- powiedział wstrząśnięty mężczyzna w rozmowie z redakcją.

Tragedia w Wołominie. "Wnuczka w życiu nie widziałam"

Identyczne odczucia ma inna lokatorka tego samego budynku. Kobieta utwierdza w przekonaniu, że zmarli seniorzy uchodzili za osoby ciche oraz całkowicie bezproblemowe. Rozmówczyni przyznaje jednocześnie, iż nigdy nie miała okazji spotkać wnuka pary. Dodatkowo zaznacza, że w dniu zdarzenia nie dobiegały do niej jakiekolwiek hałasy czy podejrzane odgłosy, które mogłyby świadczyć o dramacie za ścianą. 

"Znaliśmy się na tyle, że pytaliśmy się o zdrowie, jak pan się czuje, itp. To spokojna rodzina, nigdy nie było tu żadnych hałasów, wnuczka w życiu nie widziałam"

- przekazała dziennikarzom pani Wiesia, mieszkająca na czwartym piętrze budynku.

Kim jest 19-latek z Wołomina? 

Nieoficjalne doniesienia wskazują, że ofiary to 75-letni Czesław i Stanisława O., a na ich ciałach były rany kłute. Z ustaleń reporterów "Super Expressu" wynika, że odnaleziony w mieszkaniu 19-latek zamieszkiwał na co dzień z rodzicami, nie pracował i nie kontynuował edukacji. Swoich dziadków odwiedzał jedynie sporadycznie. Rówieśnicy z okolicy sugerują dodatkowo, że nastolatek mógł borykać się z uzależnieniem od telefonu.

Na ten moment mundurowi odmawiają udzielania szczegółowych informacji. Służby milczą w kwestii aktualnego stanu zdrowia poszkodowanego 19-latka, nie ujawniają tożsamości osoby wzywającej patrol, ani nie podają oficjalnych przyczyn tej tragedii.

"Na miejscu trwają czynności pod nadzorem prokuratora"

- poinformowała w oświadczeniu dla Radia Eska podkomisarz Monika Kaczyńska z wołomińskiej komendy policji.

Zespół śledczych pracuje nad ustaleniem przebiegu zdarzeń i wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tej makabrycznej sprawy.