Stek z drukarki 3D w centrum Warszawy. Ciekawostka, czy rewolucja kulinarna?

Warszawska restauracja jako pierwsza oferuje niezwykłe doświadczenie kulinarne - potrawy drukowane w 3D. Czy innowacyjne, roślinne zamienniki mięsa, stworzone przy pomocy nowoczesnej technologii, mogą sprostać oczekiwaniom najbardziej wymagających smakoszy? Postanowiliśmy to sprawdzić i podzielić się wrażeniami.

Warszawska restauracja Manna 2, będąca kontynuacją popularnego konceptu z Trójmiasta, wprowadziła do swojego menu nietypową, w 100 procentach wegańską ofertę. Głównym założeniem miejsca nie jest serwowanie klasycznych roślinnych posiłków, lecz tworzenie potraw łudząco przypominających prawdziwe mięso, zarówno w strukturze, jak i smaku.

Niektórzy weganie wręcz mają opory przed zjedzeniem steku, bo aż za bardzo przypomina prawdziwe mięso. Chodzi głównie o konsystencję i "krew" wypływającą z "mięsa" po przekrojeniu. W rzeczywistości realistyczny kolor pochodzi z wina i buraka - mówi "Super Expressowi" jedna z kelnerek.

W karcie można znaleźć sporo intrygujących propozycji, m.in. roślinne foie gras z soczewicy oraz wegański tatar z buraka. Dziennikarze "Super Expressu" postanowili jednak sprawdzić flagowe dania, które obiecują najbliższe mięsu doświadczenie: roślinną "kaczkę" z sosem słodko-kwaśnym i głośno komentowanego steka z drukarki 3D.

Mięso z drukarki 3D. Da się oszukać kubki smakowe?

Z założenia restauracja ma wprowadzać w błąd zmysł smaku, oferując roślinne odpowiedniki łudząco podobne do oryginałów. W roli "kaczki" wystąpił seitan - odpowiednio przygotowany gluten pszenny - i okazał się wielkim zaskoczeniem, ponieważ jego tekstura i aromat zadziwiająco dobrze odzwierciedlały prawdziwy drób. Przed finałowym daniem skosztowaliśmy również tradycyjnych włoskich gnocchi w dwóch wariantach, z których opcja z truflami wypadła znakomicie.

Wydrukowany stek zastąpi prawdziwe mięso?

Stek przygotowany w technologii 3D robi fenomenalne pierwsze wrażenie, prezentując się na talerzu zupełnie jak kawałek dobrej wołowiny. Towarzyszyły mu ziemniaki, szparagi, chrust porowy, podsmażane oliwki i sos na bazie czarnego czosnku, a po rozkrojeniu, dzięki sprytnemu wykorzystaniu seitanu, można było wyczuć charakterystyczne włókna. Smak tej wegańskiej wariacji budzi skojarzenia bardziej z duszonymi policzkami czy mięsem dobrze wypieczonym, stanowiąc pyszne i sycące danie samo w sobie, które powinno zadowolić wielu gości pragnących eksperymentować z nowymi smakami.

Pierwsza restauracja Popeyes w Krakowie. Kucharz zdradził nam tajniki przygotowania legendarnej kanapki z kurczaka w stylu luizjańskim