Spis treści
Kariera sędziego Macieja Mitery, który skazał Łukasza Żaka
Maciej Mitera jest doskonale rozpoznawalną osobą w polskim środowisku prawniczym. Ten pochodzący z Łodzi orzecznik zdobył wykształcenie na Uniwersytecie Warszawskim, natomiast tytuł doktora uzyskał na uczelni w Białymstoku. W przeszłości, jeszcze przed założeniem sędziowskiej togi, wykładał na uczelni wyższej, specjalizując się w prawie karnym. Dokładnie w 1999 roku z pozytywnym wynikiem zakończył państwowy egzamin sędziowski, po czym podjął obowiązki w pionie karnym jednego ze stołecznych sądów rejonowych.
Prawnik przez znaczny czas ściśle współpracował z resortem sprawiedliwości, a także wchodził w skład Krajowej Rady Sądownictwa. Decyzją ówczesnego ministra Zbigniewa Ziobry w 2018 roku objął kierownictwo w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. Funkcję prezesa tej placówki piastował przez pełną, trwającą cztery lata kadencję.
Obecnie wykonuje swoje obowiązki orzecznicze w stołecznym Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia, pracując w tamtejszym V Wydziale Karnym.
Jego postać stała się niezwykle rozpoznawalna w całym kraju za sprawą procesu 29-letniego Łukasza Żaka. Śledczy postawili młodemu mężczyźnie szereg bardzo poważnych zarzutów, w tym przede wszystkim doprowadzenie do tragicznego w skutkach zderzenia na Trasie Łazienkowskiej. W akcie oskarżenia uwzględniono również kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu, drastyczne łamanie limitów prędkości, oddalenie się z miejsca zdarzenia oraz prowadzenie samochodu pomimo obowiązującego sądowego zakazu.
Sędzia Maciej Mitera wydał wyrok w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej
Decyzja sądu zapadła w czwartek (16 lipca) i na ten moment nie ma jeszcze charakteru prawomocnego. Łukasz Żak został skazany na dwie dekady pozbawienia wolności, a dodatkowo nałożono na niego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Wymiar sprawiedliwości nałożył też na mężczyznę obowiązek wypłacenia zadośćuczynienia w wysokości 900 tysięcy złotych rodzinie tragicznie zmarłego Rafała P. – żonie oraz dzieciom, a także kwoty 150 tysięcy złotych byłej partnerce sprawcy.
To jednak nie sam surowy wymiar kary, a sposób jej ustnego uzasadnienia odbił się najszerszym echem. Orzekający w tej sprawie przedstawiciel sądu niezwykle stanowczo i bez ogródek skrytykował postawę oskarżonego 29-latka, odnosząc się zarówno do jego zachowania bezpośrednio przed tragicznym wypadkiem, jak i podczas toczących się rozpraw.
Surowe słowa Macieja Mitery do Łukasza Żaka na sali rozpraw
− Nagrywanie tego wszystkiego, chciał komuś pan zaimponować? To przecież groziło katastrofą. Kara to jest wypadkowa pana zachowań. Wszystko pana interesowało, koszulki vuittony, balenciagi, ale nie to. Zero refleksji. Przez proces testował pan moją cierpliwość wiele razy. Uważam, że to orzeczenie jest sprawiedliwe. Ta kara zabezpieczy drogi przed takimi ludźmi jak pan − mówił.
Maciej Mitera tłumaczy decyzję względem Łukasza Żaka
Prowadzący rozprawę prawnik wyraźnie zaznaczył, że przy ustalaniu tak rygorystycznej kary absolutnie nie kierował się żadnymi naciskami ze strony opinii publicznej czy doniesieniami medialnymi. Przekonywał, że fundamentem jego ostatecznej decyzji były wyłącznie bezsprzecznie ustalone fakty.
− Oczywiście, co było w pana głowie, nikt do tego nie dojdzie. Nikt nie dojdzie do pana umysłu. Ja opierałem się wyłącznie na faktach. Kara uwzględniła motywację, pobudki i społeczną szkodliwość. To jest wypadkowa. Muszę chronić pojedyncze jednostki i tym wyrokiem chronię mieszkańców Warszawy przez takimi osobami jak pan − dodał.
Przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości skomentował także obraną linię obrony oraz skandaliczną postawę towarzyszy sprawcy w dramatycznych chwilach tuż po samym zderzeniu.
− Nie zgodzę się również ze słowami obrońców, że: no przecież byli pod wpływem alkoholu. Nie, to jest antyteza pomocy ludzkiej. Te kary są surowe, ale może dzięki temu, ktoś dwa razy zastanowi się przed. Co do pomocy poszkodowanym, nikt nie wymagał przecież bohaterstwa, wymagano przyzwoitości, jednego telefonu. Nikt się jednak niczym nie zainteresował, a to jest już poniżej jakiejkolwiek krytyki − podsumował.
W ramach czwartkowego orzeczenia warszawski wymiar sprawiedliwości postanowił, że skazany mężczyzna nie opuści aresztu tymczasowego co najmniej do połowy września bieżącego roku. Zapadły wyrok, jak zaznaczono na sali, wciąż ma charakter nieprawomocny.