Szokujacy incydent w centrum Warszawy. Taksówkarz rozpylił gaz, kobieta krzyczała: "Jestem w ciąży"

2026-02-19 10:54

W centrum Warszawy doszło do incydentu z użyciem miotacza gazu pieprzowego. Na filmie opublikowanym w mediach społecznościowych taksówkarz rozpyla drażniącą substancję w kierunku pary z Ukrainy stojącej przed samochodem. Kobieta krzyczy, że jest w ciąży. Sprawą zajmują się policjanci ze Śródmieścia. Dochodzenie prowadzone jest w kierunku przestępstwa na tle narodowościowym

Szokujacy atak w centrum Warszawy. Taksówkarz spryskał gazem kobietę w ciąży

i

Autor: Shutterstock; Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich/ X (Twitter)
  • W Warszawie taksówkarz rozpylił gaz w kierunku pary z Ukrainy.
  • Kobieta krzyczała, że jest w ciąży.
  • Sprawa jest badana przez policję pod kątem przestępstwa na tle narodowościowym.

Taksówkarz spryskał kobietę gazem

Do zdarzenia doszło w Śródmieściu. Taksówkarz miał zablokować drogę parze, która próbowała wyjechać spod swojego bloku. Jak relacjonuje Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, kierowca taksówki wjechał w wąską ulicę mimo zakazu i zignorował prośby o odblokowanie przejazdu. W pojeździe miało znajdować się dwóch pasażerów. OMZRiK twierdzi, że kierowca krzyczał do kobiety, aby "wracała na Ukrainę". y

Na nagraniu widać jedynie moment, w którym mówi: "Idź stąd, idź stąd, bo dostaniesz gazem". Następnie przy użyciu miotacza spryskuje ją i jej partnera gazem pieprzowym. Kobieta krzyczy, że jest w ciąży. Pełny przebieg zdarzenia nie został uchwycony na filmie. 

Zadał taksówkarzowi 8 ciosów nożem. Brutalny atak w czasie kursu

Policja przesłuchuje świadków

Sprawą zajęła się policja.

- Zawiadomienie w tej sprawie zostało złożone przez kobietę kilka godzin po zdarzeniu. Zabezpieczyliśmy monitoring, który obecnie jest szczegółowo analizowany. Przesłuchujemy kolejnych świadków, aby dokładnie zweryfikować wszystkie okoliczności i odtworzyć przebieg zajścia od początku do końca. Wstępna kwalifikacja wskazuje na przestępstwo o charakterze narodowościowym, jednak może ona ulec zmianie. Sprawę traktujemy poważnie – powiedział "SE" Jakub Pacyniak, oficer prasowy śródmiejskiej komendy.

Analiza nagrań z monitoringu oraz zeznania świadków będą kluczowe dla wyjaśnienia motywów działania taksówkarza i ustalenia, czy faktycznie doszło do ataku na tle narodowościowym. 

Korporacja, której numer widnieje na pojeździe, odcina się od incydentu.

- Ten człowiek się pod nas podszywa. Nie wiemy, kim jest. Widać, że ma oklejenie naszej firmy, ale to żaden problem - takie oznaczenia można zamówić w pierwszej lepszej firmie reklamowej za około 200 zł. Na dachu nie ma nawet firmowego "koguta" - powiedział "Faktowi" szef firmy taksówkarskiej.

Poinformował również, że przedstawiciele firmy kontaktowali się już w tej sprawie z policją. Podobno to nie pierwszy taki przypadek.

Sonda
Czy czujesz się bezpiecznie w Warszawie?