Spis treści
Wszystko rozpoczęło się kilka dni wstecz, gdy dotarła informacja o płonącym pustostanie. Straż pożarna oraz funkcjonariusze policji błyskawicznie przystąpili do akcji ratunkowej i gaszenia ognia. Z budynku konieczna była ewakuacja jednej osoby spośród kilku tam przebywających. Została ona natychmiast przetransportowana do placówki medycznej, gdyż istniało uzasadnione podejrzenie zatrucia się czadem. W początkowej fazie śledztwa nie udało się jednoznacznie stwierdzić, skąd pojawił się ogień.
Kolejne pożary na warszawskim Mokotowie. Ogień wracał noc po nocy
To jednak nie zamknęło sprawy. Dzień po pierwszym incydencie, płomienie po raz kolejny ogarnęły ten sam obiekt. Stróże prawa zintensyfikowali patrole w tym rejonie, legitymując osoby kręcące się w pobliżu i wewnątrz budynku. Wszystko po to, by w końcu natrafić na jakikolwiek ślad prowadzący do podpalacza.
Trzeciej nocy scenariusz znów się powtórzył. Policjanci zobaczyli dym i rozprzestrzeniające się płomienie, więc od razu przystąpili do ewakuowania ludzi i wezwali na miejsce strażaków. Tym razem ogień był na tyle silny, że zajął już część poszycia dachowego pustostanu.
22-latek zatrzymany. To on miał podpalać pustostan na Augustówce
Oficer prasowa mokotowskiej policji, asp. szt. Marta Haberska poinformowała, że w toku działań operacyjnych funkcjonariusze zebrali dane sugerujące, że za podpaleniami może stać jeden z lokatorów tego opuszczonego budynku.
Dowody i ślady zabezpieczone na miejscu zdarzenia pozwoliły mundurowym na szybkie ujęcie 22-latka. Mężczyzna został przetransportowany na komisariat, gdzie kontynuowano z jego udziałem wszelkie niezbędne procedury prawne.
Sąd podjął decyzję. Grozi mu do 3 lat za kratkami
Prokuratura postawiła młodemu mężczyźnie zarzut trzykrotnego, celowego podłożenia ognia w krótkim czasie. Według oceny śledczych, swoim lekkomyślnym zachowaniem stworzył on realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób przebywających na terenie pustostanu.
Biorąc pod uwagę powagę sytuacji, na wniosek prokuratora, sąd przychylił się do zastosowania wobec zatrzymanego środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego aresztu. Za zarzucane mu przestępstwa grozi teraz wyrok nawet do trzech lat więzienia.