Tajna wiadomość z aresztu pogrąża Łukasza Żaka. Prokuratura żąda maksymalnego wyroku

Zakończył się proces w sprawie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Prokurator w mowie końcowej skupiła się nie tylko na okolicznościach samego zderzenia, ale też na bulwersującym zachowaniu oskarżonego tuż po tragedii. Ujawniono między innymi treść przechwyconego grypsu więziennego. Sąd ogłosi wyrok w najbliższy czwartek.

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia dobiegło końca postępowanie z udziałem Łukasza Żaka oraz jego znajomych. Sprawa dotyczy tragicznego zdarzenia drogowego ze stolicy z połowy września 2024 roku.

Mowa końcowa prokurator w procesie Łukasza Żaka

Z policyjnych i biegłych analiz wynika, że feralnej nocy sprawca pędził volkswagenem arteonem pod wpływem alkoholu, osiągając prędkość około 225 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej wbił się w forda, w którym znajdowała się czteroosobowa rodzina. W wyniku potężnego zderzenia śmierć poniósł 37-letni Rafał P., natomiast jego żona Ewelina i dwójka dzieci trafili do placówki medycznej. Bezpośrednio po tragedii sprawca zbiegł za granicę i ukrywał się w Niemczech, gdzie ostatecznie doszło do jego zatrzymania.

Katarzyna Niemiec-Rudnicka z prokuratury podkreśliła w swoim wystąpieniu, że zachowanie oskarżonego nie pozostawia miejsca na żadne okoliczności łagodzące. Przypomniała zebranym na sali, iż sprawca już wcześniej popadał w konflikty z prawem, mając na koncie wyroki za przestępstwa narkotykowe, łamanie zakazów sądowych i prowadzenie po alkoholu. Zwróciła też uwagę na fakt, że zakład karny opuścił zaledwie parę miesięcy przed wypadkiem, a odsiadywał tam wyrok za kierowanie samochodem mimo zakazu.

Gryps z aresztu Łukasza Żaka

Podczas rozprawy oskarżycielka wyciągnęła również dowód w postaci przechwyconego grypsu więziennego. Z jego treści wynikało, że przebywający za kratami oskarżony próbował zdobyć substancje odurzające, posługując się określonym slangiem. Jak odczytano na sali: „Ogarnij mi to, o co cię prosiłem, przez adwokatkę, tego antka i pszczółkę”.

Śledczy udowodnili także, że zatrzymany mężczyzna nie zaprzestał łamania prawa i starał się wpływać na zeznania świadków zza krat. Część z nich zastraszał za pomocą gróźb, podczas gdy dawną partnerkę zasypywał miłosnymi wyznaniami. Przedstawicielka prokuratury wspomniała ponadto, że w trakcie tymczasowego aresztowania mężczyzna sprawiał ogromne problemy wychowawcze i otrzymywał liczne nagany.

Sonda
Czy miałeś kiedyś wypadek drogowy?

Wniosek prokuratury w sprawie wypadku w Warszawie. Kara 20 lat więzienia

Reprezentująca oskarżenie Katarzyna Niemiec-Rudnicka zażądała dla sprawcy najwyższego możliwego wymiaru kary. „Aktualne przepisy pozwalają na 20 lat pozbawienia wolności. I o wymierzenie tej maksymalnej kary wnoszę. Ta kara jawi się jako jedyna adekwatna wobec jego zachowania przed i po popełnieniu przestępstwa, a także kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Nie ma zgody na obecność w społeczeństwie pijanych piratów drogowych” – oświadczyła prokurator na sali sądowej.

Oskarżycielka dodała również, że dotychczasowe sankcje karne nie wpłynęły w żadnym stopniu na poprawę zachowania oskarżonego. „A wręcz przeciwnie, pogłębiały jego degenerację. Jedyną decyzją może być długotrwałe izolowanie takiego przestępcy od społeczeństwa. To nie przywróci życia Rafałowi P., nie przywróci dzieciom ojca, pani Ewelinie zdrowia, ale będzie mogło zapobiec podobnej sytuacji w przyszłości” – skwitowała. Zgodnie z ostatecznym wnioskiem prokuratury, Łukasz Żak miałby otrzymać prawo do ubiegania się o warunkowe wyjście na wolność dopiero po odsiadce 15 z 20 lat wymierzonej kary.

Łukasz Ż. opuścił areszt w Warszawie. Nowe informacje ws. wypadku na Trasie Łazienkowskiej