- Henryk R., znany jako "Łomiarz", po raz kolejny opuszcza więzienie.
- Skazany za brutalne napaści, w tym zabójstwa, mężczyzna był wielokrotnie karany za podobne przestępstwa.
- Mimo opinii biegłych o wysokim ryzyku recydywy, nie trafił do ośrodka dla niebezpiecznych przestępców.
Łomiarz - Henryk R. - wychodzi na wolność
Łomiarz ostatnie 10 lat spędził w więzieniu za napaść na emerytkę w Łowiczu. Wobec mężczyzny sąd zastosował specjalne środki - będzie miał przymocowany nadajnik, ma też obowiązek podjęcia terapii. I choć według biegłych Henryk R. stanowi zagrożenie, nie zdecydowano się na umieszczenie go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, tzw. ośrodku dla bestii.
- Opinia biegłych psychiatrów jest taka, że mimo intensywnych oddziaływań resocjalizacyjnych w dalszym ciągu ujawniają się u pana cechy osobowości dyssocjalnej, przede wszystkim nacechowane agresją. Biegli piszą wręcz, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że po opuszczeniu zakładu karnego może popełnić ponownie podobny czyn zabroniony - podkreśla w rozmowie z radiem ESKA Grzegorz Gała z Sądu Okręgowego w Łodzi.
Policjanci już na niego czekają
Na wyjście Henryka R. z więzienia przygotowują się służby.
- Oczywiście policja jest już w stanie podwyższonej gotowości, również w miejscu, z którego Henryk R. wychodzi z więzienia, ma przygotowane środki do tego, aby obserwować osobę, która wychodzi z więzienia - mówi Radiu ESKA rzeczniczka MSWiA, Karolina Gałecka.
Henryk R. do więzienia trafiał już trzykrotnie. Po wyjściu na wolność, ponownie atakował. Udało nam się z nim porozmawiać. Przekonuje, że mieszkańcy Warszawy i okolic nie mają powodów do obaw, bo po wyjściu na wolność zamierza podjąć pracę i skupić się na własnym życiu.
W latach 90. terroryzował Warszawę
W latach 90. Henryk R. siał postrach w Warszawie. Przypisywano mu ataki na 29 kobiet, z czego pięć zakończyło się śmiercią ofiar. Do napaści dochodziło głównie w Śródmieściu - m.in. przy Marszałkowskiej, na Placu Zbawiciela, Puławskiej czy w rejonie ulicy Madalińskiego.
Przydomek „Łomiarz” wziął się z przypuszczeń śledczych, że sprawca używał metalowej rurki albo sprężyny. Policja powołała specjalną grupę operacyjną o kryptonimie „Amnezja”, która przez półtora roku tropiła napastnika. Nazwę nadano, ponieważ ofiary często nie pamiętały szczegółów ataków.
Pierwsza napaść miała miejsce 23 marca 1992 roku i zakończyła się ciężkimi obrażeniami poszkodowanej. Sprawcę zatrzymano 6 września 1993 roku. Początkowo skazano go na 25 lat więzienia, lecz po apelacji karę zmniejszono do 15 lat.
- Mimo że Henryk R, jest zdemoralizowany, był już wcześniej karany, a waga i charakter popełnionego przez niego przestępstwa były znaczne, sąd wziął pod uwagę ograniczoną poczytalność oskarżonego - stwierdził wtedy prowadzący rozprawę sędzia Feliks Tarnowski, informował Super Express.
Odsiedział karę w całości i opuścił zakład karny w 2008 roku, jednak już rok później ponownie zaatakował. Do kolejnych incydentów dochodziło także podczas jego wcześniejszych przepustek.
W 2009 roku przyznał policjantom, że kieruje nim silna nienawiść do kobiet. Atakował znienacka, najczęściej późnym popołudniem, w ciemnych bramach. Ofiary były w różnym wieku, od 22 do 88 lat, przy czym najczęściej były to kobiety między 46. a 65. rokiem życia.
Źródło: Radio Eska, Super Express
Polecany artykuł: