Służby ratunkowe zostały zaalarmowane o wybuchu ognia w czwartek, 13 sierpnia, krótko po godzinie 19:00. Płomienie ogarnęły wędzarnię zlokalizowaną w gminie Drobin niedaleko Płocka. Zbliżające się na miejsce zdarzenia pierwsze wozy strażackie widziały już potężne kłęby czarnego dymu spowijające horyzont.
Sytuacja na miejscu okazała się bardzo poważna. Płonął murowany budynek pokryty blaszanym dachem, o wielkości około 10 na 20 metrów. Ogień szybko trawił sprzęt wędzarniczy oraz zgromadzone w nim wyroby. Żywioł zyskiwał na sile w zastraszającym tempie.
Zawalił się dach płonącej wędzarni
W walce z ogniem uczestniczyło kilkudziesięciu ratowników. Oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Płocku, mł. kpt. Wojciech Pietrzak, przekazał „Super Expressowi”, że w akcję gaśniczą zaangażowanych było ponad 40 strażaków z 13 zastępów Państwowej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej.
Praca służb na miejscu zdarzenia była niezwykle ryzykowna i pełna wyzwań. Fragment dachu uległ zawaleniu podczas pożaru, co w znacznym stopniu skomplikowało ratownikom próbę dotarcia do wnętrza płonącej konstrukcji.
Człowiek został w budynku
Właściciel obiektu podzielił się ze strażakami wstrząsającą informacją, sugerując, że wewnątrz płonącej wędzarni może przebywać mężczyzna. Strażacy bezzwłocznie ruszyli do środka, by przeprowadzić poszukiwania.
W toku akcji ratunkowej natrafiono na poszkodowanego, którego ewakuowano na zewnątrz budynku. Niestety, okazało się, że 45-letni mężczyzna zmarł. Akcja ratunkowa zakończyła się niepowodzeniem.
Zmagania z pożarem i ostateczne dogaszanie zgliszcz trwały do pierwszej w nocy. Dokładne powody wybuchu ognia pozostają na ten moment nieustalone. Trwa śledztwo, które ma na celu wyjaśnienie wszystkich aspektów tragicznej śmierci oraz przyczyn powstania pożaru.