Ujawnia kulisy dymisji z warszawskiego ratusza. Trzaskowski rzucił krótko: "Aldona, miałaś pecha"

Była wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra zdradziła w niedawnym wywiadzie nieznane fakty na temat swojego nagłego odejścia z urzędu. Jej rezygnacja na początku lipca, po wybuchu afery w Szpitalu Południowym, nastąpiła pod bezpośrednią presją Rafała Trzaskowskiego. Prezydent stolicy miał skwitować całą sytuację stwierdzeniem: "Aldona, miałaś pecha".

Aldona Machnowska-Góra. Na miniaturze Rafał Trzaskowski. O kulisach dymisji w ratuszu przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Sebastian Wielechowski / Super Express / BRUNNER (kółeczko)

Aldona Machnowska-Góra ujawnia kulisy odejścia z ratusza

Była wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra w najnowszym wywiadzie dla Onetu opowiedziała, jak naprawdę wyglądały okoliczności jej zwolnienia z warszawskiego magistratu. Stanowisko straciła na początku lipca w związku z wybuchem afery wokół Szpitala Południowego. I choć formalnie sama zrezygnowała ze stanowiska, to otwarcie przyznaje, że decyzja zapadła pod presją Rafała Trzaskowskiego. „Takie było oczekiwanie prezydenta” – przyznała otwarcie w rozmowie Machnowska-Góra.

Głównym powodem dymisji był fakt, że polityczka zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego. Machnowska-Góra broni się jednak, podkreślając, że z racji pełnionej funkcji nie decydowała o sprawach kadrowych instytucji. Dotyczyło to również osoby kontrowersyjnego lekarza Dawida Kacprzyka, pod którego adresem pojawiły się zarzuty o popełnianie nadużyć finansowych w placówce.

Teraz Machnowska-Góra postanowiła ujawnić, jak dokładnie przebiegało jej rozstanie z urzędem. Na 3 lipca prezydent Warszawy wezwał ją do swojego gabinetu, a cała rozmowa trwała zaledwie cztery minuty. Usłyszała wtedy od niego, że „jest taka sytuacja, że należy podjąć jakieś decyzje i wziąć odpowiedzialność. Powiedziałam, że złożę dymisję. Poza tym to jest decyzja prezydenta, czy kończy współpracę z kimś, czy nie. Przyznam, że się nie spodziewałam”.

W trakcie tej krótkiej rozmowy wiceprezydent starała się przekonać Rafała Trzaskowskiego, że jej zdaniem nie ponosi żadnej winy za zamieszanie wokół Szpitala Południowego. W odpowiedzi od polityka Koalicji Obywatelskiej miała usłyszeć zaledwie krótkie zdanie: „Aldona, miałaś pecha, że byłaś w radzie nadzorczej”. Wkrótce po tym spotkaniu włodarz stolicy poinformował o rewolucji kadrowej na najwyższych szczeblach władzy w Warszawie na specjalnie zwołanej konferencji.

„Prezydent oczekiwał, że to ja się podam do dymisji. Mam poczucie, że nie jestem winna i że to, co się stało, jest niesprawiedliwe, ale sytuacja tego wymagała” – podsumowała całe zajście Aldona Machnowska-Góra w rozmowie z Onetem.

Tomasz Mencina zachowuje posadę wiceprezydenta

Cała ta sytuacja zwraca uwagę na jeszcze jeden zastanawiający aspekt: w wyniku afery Rafał Trzaskowski zwolnił dwie wiceprezydentki Warszawy – Aldonę Machnowską-Górę oraz Renatę Kaznowską. Pierwsza z nich zajmowała się m.in. kulturą, sprawami społecznymi i polityką lokalową. Druga nadzorowała rozwój przestrzenny, edukację, ochronę zdrowia, a także sport. Równocześnie stanowisko utrzymał trzeci wiceprezydent, Tomasz Mencina, który odpowiadał za nadzór nad miejskimi spółkami, do których zalicza się m.in. Szpital Południowy.

W kuluarach mówi się, że Mencina od lat utrzymuje bardzo bliskie, koleżeńskie relacje z prezydentem Warszawy, którego zna jeszcze od czasów licealnych. Wielu upatruje w tej znajomości powodu, dla którego wiceprezydent przetrwał w ratuszu najtrudniejsze chwile afery. Fakt ten wywołuje spore oburzenie, ponieważ Trzaskowski, przedstawiający się jako nowoczesny polityk sprzyjający kobietom, w kryzysowej sytuacji zwolnił dwie urzędniczki z wątpliwą odpowiedzialnością za sytuację, a stanowisko ocalił jego zaufany przyjaciel bezpośrednio odpowiadający za miejskie spółki.

Referendum nad Rafałem Trzaskowskim

Okazuje się, że zwolnienie dwóch kluczowych urzędniczek to nie jedyne polityczne kłopoty Rafała Trzaskowskiego. Po przegranych po raz drugi w II turze wyborów na urząd prezydenta RP, teraz musi stawić czoła wizji referendum, które miałoby zdecydować o odwołaniu go ze stanowiska włodarza Warszawy. To inicjatywa bezpośrednio związana z kryzysem wokół Szpitala Południowego.

Grupa osób popierających pomysł zorganizowania referendum rozpoczęła już gromadzenie podpisów pod stosownym wnioskiem. Organizatorzy mają czas do 28 września, by zgromadzić co najmniej 130 tysięcy niezbędnych podpisów. Jak dotąd udało im się zebrać ich ponad 40 tysięcy.

Zbiórka podpisów za odwołaniem Trzaskowskiego już trwa. Mieszkańcy są podzieleni, a niektórzy nazywają pomysł „kompletną bzdurą”:

Mieszkańcy podzieleni ws. Rafałą Trzaskowskiego. Jak warszawiacy zagłosowaliby w referendum w stolicy?