- 18 sierpnia 2026 roku zmarła 99-letnia Wanda Traczyk-Stawska.
- Jako żołnierka AK i Powstaniec Warszawski pełniła funkcje łączniczki oraz strzelca, używając konspiracyjnych pseudonimów „Pączek” i „Atma”.
- Przez długie lata walczyła o pamięć zarówno walczących, jak i cywilnych ofiar Powstania.
Pogrzeb Wandy Traczyk-Stawskiej
Ostatnie pożegnanie Wandy Traczyk-Stawskiej to moment, w który aż ciężko uwierzyć. Dla mieszkańców Warszawy od zawsze stanowiła ona symbol walki o wolność i strażniczkę pamięci o poległych. W poniedziałek, 31 sierpnia, miasto oddaje hołd swojej bohaterce, towarzysząc jej w ostatniej drodze. Nawet pochmurne niebo nad stolicą zdaje się opłakiwać kobietę, która całe swoje życie poświęciła przypominaniu o Powstaniu Warszawskim.
Pani Wanda zostanie w naszych sercach
Reporter se.pl Jakub Szyda zrelacjonował sytuację spod Bazyliki Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Ludzie pragnący oddać hołd jednej z najsłynniejszych uczestniczek zrywu z 1944 roku gromadzili się tam już wczesnym popołudniem. O 13 przed kościołem zebrały się tłumy. Żałobnicy to nie tylko rodzina i przyjaciele, ale też zwykli warszawiacy, wojskowi oraz harcerze z pocztami sztandarowymi. Wszędzie wokół powiewały biało-czerwone barwy, mundury i powstańcze opaski.
Przez całe życie Wanda Traczyk-Stawska była silnie związana z warszawiakami. „Pani Wanda bardzo dużo działała w Towarzystwie Przyjaciół Warszawy. Była także opiekunką grobów na Woli, które podlegały naszej organizacji. Mieliśmy przyjemność ją znać i współpracować z nią” – podkreślił Waldemar Klimek, szef Towarzystwa Przyjaciół Warszawy, Oddział Praga.
Wśród żałobników nie zabrakło delegacji Zespołu Szkół Samochodowych i Licealnych nr 2 w Warszawie. „Współpracowaliśmy z panią Wandą. Jako szkoła organizowaliśmy spotkania z młodzieżą, podczas których przyjeżdżała do nas i rozmawiała z uczniami. Czujemy się zaszczyceni, że możemy być tutaj, i wyrażamy pełne współczucie dla bliskich pani Wandy” – przekazała wicedyrektor placówki Agnieszka Luba. Z kolei szef uczniowskiego samorządu, Radosław Damięcki, zaznaczył, że udział w pogrzebie to dla szkolnej wspólnoty niezwykle doniosła chwila.
Warszawa żegna swoją bohaterkę
Każdy przybyły na uroczystość dostaje specjalną naklejkę. Wiele osób natychmiast przypina ją do ubrania, co stanowi symboliczny wyraz pamięci i szacunku dla bohaterki. Uroczysta msza żałobna ruszyła punktualnie o 13.30 w Bazylice Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu 3. Kiedy nabożeństwo dobiegnie końca, kondukt wyruszy na Cmentarz Ewangelicko-Augsburski przy ul. Młynarskiej 54/58, gdzie około 15.30 rozpocznie się ceremonia pogrzebowa.
Rodzina zmarłej zaapelowała do uczestników pogrzebu o nietradycyjne podejście do wieńców. W nekrologu znalazła się prośba, by zamiast kwiatów wesprzeć finansowo Fundację Domy Wspólnoty Chleb Życia siostry Małgorzaty Chmielewskiej.
Spocznie w rodzinnym grobie na Woli
Urna po mszy trafi na Cmentarz Ewangelicko-Augsburski. Decyzja o wyborze tego miejsca może dziwić, ale to właśnie tam zlokalizowany jest grobowiec rodziny Wandy Traczyk-Stawskiej. Oznacza to, że zmarła nie zostanie pochowana na Cmentarzu Bródnowskim u boku swojej siostry, Kazimiery Wszoły z domu Traczyk, która zmarła sześć dni wcześniej.
Wanda Traczyk-Stawska odeszła na wieczną wartę.
Żegnający nazywają ją bohaterką - choć sama unikała tego słowa - a także żołnierką, wychowawczynią i niezłomną obrończynią pamięci historycznej. Została uhonorowana tytułem Honorowej Obywatelki Miasta Stołecznego Warszawy.
Urodzona 7 kwietnia 1927 roku w Warszawie, konspiracyjną ścieżkę rozpoczęła jeszcze jako nastolatka. Od 1942 roku związana była z Szarymi Szeregami, gdzie angażowała się w mały sabotaż, roznosiła podziemną prasę i uczestniczyła w akcji „N”. Używała kryptonimów „Atma” i „Pączek”. W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1944 roku liczyła zaledwie 17 lat. W szeregach AK działała jako łączniczka i snajperka, będąc częścią oddziału osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych Biura Informacji i Propagandy KG AK, a walki toczyła m.in. w Śródmieściu i na Powiślu.
Nawet rany odniesione w boju nie zmusiły jej do porzucenia oddziału przed upadkiem powstania. Po kapitulacji trafiła do obozów jenieckich jako więzień wojenny. Do ojczyzny powróciła w 1947 roku. Jej niezwykła odwaga w czasie Powstania została doceniona Krzyżem Walecznych, a w późniejszych latach uhonorowano ją m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem AK.
Po wojnie pomagała dzieciom
Kiedy po zakończeniu wojny powróciła do Polski, podjęła studia psychologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Swoje zawodowe życie związała ze szkołami specjalnymi, pracując jako psycholog i pedagog dla dzieci z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.
W powojennej rzeczywistości niezmiennie pielęgnowała pamięć o przyjaciołach, którzy zginęli w walkach. To ona konsekwentnie walczyła o właściwe upamiętnienie ofiar spoczywających na Cmentarzu Powstańców Warszawy, stojąc na czele Społecznego Komitetu. Nieustannie przypominała, że hołd należy się nie tylko wojskowym, ale i dziesiątkom tysięcy cywilów, którzy zapłacili najwyższą cenę.
Jako jedna z nielicznych osób mogła opowiadać o Powstaniu z pierwszej ręki. Słowa Wandy Traczyk-Stawskiej wygłaszane podczas kolejnych obchodów rocznicowych przyciągały tysiące osób, które chciały posłuchać świadka historii.