Wojna o ziemię na warszawskiej Woli
Korzenie sporu sięgają jeszcze czasów powojennych. Tereny dzisiejszego osiedla zostały po 1945 roku przejęte przez państwo, a następnie − w latach 70. − zabudowane blokami spółdzielczymi. Przez dekady nikt nie kwestionował ich statusu.
Dopiero po 1989 roku pojawiły się roszczenia związane z przedwojenną spółką ogrodniczą „C. Ulrich”. Decyzje administracyjne z lat 90. i 2012 r., podważyły wcześniejsze przejęcie gruntów przez państwo i otworzyły drogę do ich zwrotu. Na tej podstawie reaktywowana spółka odzyskała prawa do terenów, które później trafiły do innej prywatnej firmy, a ta zaczęła formułować roszczenia finansowe.
Według relacji mieszkańców chodzi o kwoty sięgające ponad 30 mln zł, których chce firma od miasta za bezumowne korzystanie z gruntu. Mieszkańcy osiedla na Woli dzielili się z „Super Expressem” swoimi obawami, że to na ich spadnie konieczność płacenia. Widmo eksmisji z własnych mieszkań zajrzało ludziom w oczy.
Reakcja władz miasta i nadzieje mieszkańców
Prezydent Rafał Trzaskowski próbował uspokajać, że miasto działa, by zablokować skutki decyzji reprywatyzacyjnych i kwestionuje zarówno samą reaktywację spółki „C. Ulrich” jak i decyzje administracyjne, które umożliwiły przejęcie praw do gruntów pod osiedlem.
Firma sygnalizuje gotowość do rozmów i poszukiwania rozwiązań, które pozwoliłyby uniknąć dotkliwych skutków dla mieszkańców, ale nie rezygnuje z roszczeń.
Prokuratura wkracza do akcji
Teraz do gry wkroczyła Prokuratura w Gdańsku. Zdecydowała się na złożenie skargi kasacyjnej w sprawie przejęcia praw do gruntu w Warszawie między spółkami. Rzecznik tamtejszej prokuratury mówił dla TVN24, że jest to skarga od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 19 listopada 2025 roku, który oddalił odwołania prezydenta Warszawy i prokuratora uznając, że prezydent Warszawy nie ma w tym „interesu prawnego”.
− Prokurator zaskarżył wyrok w całości, zarzucając wyrokowi Sądu Apelacyjnego w Gdańsku naruszenie prawa materialnego poprzez jego błędną wykładnię i błędne zastosowanie − wyjaśnia prokurator Mariusz Marciniak z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Mieszkańcy z nadzieją patrzą w przyszłość
To daje mieszkańcom nadzieję na to, że Sąd Najwyższy ponownie rozpatrzy prawidłowość reaktywacji spółki „C. Ulrich”.
− To daje nadzieję. Oczywiście, że daje, bo liczymy na to, że ta skarga zostanie rozpatrzona pozytywnie. I wtedy będzie wiadomo, że (deweloper - red.) ma marne szanse na przejęcie tych gruntów − podsumowuje Halina Kobylska, mieszkanka jednego z bloków przy Górczewskiej.
Polecany artykuł: