Wojna o ziemię w Warszawie. Mieszkańcy w panice, a deweloper żąda fortuny. „Nadal mamy nadzieję”

2026-03-18 17:00

Na Woli, na pozornie spokojnym osiedlu „Koło”, od miesięcy toczy się konflikt, który mieszkańcy coraz częściej nazywają wprost − wojną o ziemię. Stawką są domy kilkuset rodzin, wielomilionowe roszczenia i fundamentalne pytanie: kto naprawdę jest właścicielem gruntu pod blokami, które stoją tam od pół wieku. Mieszkańcom Warszawy niespodziewanie pomaga prokuratura z Gdańska.

Prywatna firma przejęła osiedle w Warszawie. Teraz chce od mieszkańców milionów. „To nie my zawiniliśmy!”

i

Autor: Piotr Lis / Super Express

Wojna o ziemię na warszawskiej Woli

Korzenie sporu sięgają jeszcze czasów powojennych. Tereny dzisiejszego osiedla zostały po 1945 roku przejęte przez państwo, a następnie − w latach 70. − zabudowane blokami spółdzielczymi. Przez dekady nikt nie kwestionował ich statusu.

Dopiero po 1989 roku pojawiły się roszczenia związane z przedwojenną spółką ogrodniczą „C. Ulrich”. Decyzje administracyjne z lat 90. i 2012 r., podważyły wcześniejsze przejęcie gruntów przez państwo i otworzyły drogę do ich zwrotu. Na tej podstawie reaktywowana spółka odzyskała prawa do terenów, które później trafiły do innej prywatnej firmy, a ta zaczęła formułować roszczenia finansowe.

Według relacji mieszkańców chodzi o kwoty sięgające ponad 30 mln zł, których chce firma od miasta za bezumowne korzystanie z gruntu. Mieszkańcy osiedla na Woli dzielili się z „Super Expressem” swoimi obawami, że to na ich spadnie konieczność płacenia. Widmo eksmisji z własnych mieszkań zajrzało ludziom w oczy.

Reakcja władz miasta i nadzieje mieszkańców

Prezydent Rafał Trzaskowski próbował uspokajać, że miasto działa, by zablokować skutki decyzji reprywatyzacyjnych i kwestionuje zarówno samą reaktywację spółki „C. Ulrich” jak i decyzje administracyjne, które umożliwiły przejęcie praw do gruntów pod osiedlem.

Firma sygnalizuje gotowość do rozmów i poszukiwania rozwiązań, które pozwoliłyby uniknąć dotkliwych skutków dla mieszkańców, ale nie rezygnuje z roszczeń.

Prokuratura wkracza do akcji

Teraz do gry wkroczyła Prokuratura w Gdańsku. Zdecydowała się na złożenie skargi kasacyjnej w sprawie przejęcia praw do gruntu w Warszawie między spółkami. Rzecznik tamtejszej prokuratury mówił dla TVN24, że jest to skarga od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 19 listopada 2025 roku, który oddalił odwołania prezydenta Warszawy i prokuratora uznając, że prezydent Warszawy nie ma w tym „interesu prawnego”.

Prokurator zaskarżył wyrok w całości, zarzucając wyrokowi Sądu Apelacyjnego w Gdańsku naruszenie prawa materialnego poprzez jego błędną wykładnię i błędne zastosowanie − wyjaśnia prokurator Mariusz Marciniak z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Mieszkańcy z nadzieją patrzą w przyszłość

To daje mieszkańcom nadzieję na to, że Sąd Najwyższy ponownie rozpatrzy prawidłowość reaktywacji spółki „C. Ulrich”.

To daje nadzieję. Oczywiście, że daje, bo liczymy na to, że ta skarga zostanie rozpatrzona pozytywnie. I wtedy będzie wiadomo, że (deweloper - red.) ma marne szanse na przejęcie tych gruntów − podsumowuje Halina Kobylska, mieszkanka jednego z bloków przy Górczewskiej.

Deweloper buduje apartamentowiec tuż pod ich oknami. „Ten gigant zasłoni nam świat”
Sonda
Czy patodeweloperka to poważny problem?