- Policja potwierdziła zatrzymanie podejrzanego.
- Po pozostawieniu plecaka ewakuowano cztery stacje metra.
- Nieoficjalnie wiadomo, że zatrzymany nie jest obywatelem Polski.
Policja: podejrzany został zatrzymany
Śledczy zakończyli poszukiwania osoby, która miała odpowiadać za poniedziałkowe zamieszanie w warszawskim metrze. We wtorek funkcjonariusze potwierdzili, że podejrzany został ujęty i pozostaje do ich dyspozycji.
- Policjanci zatrzymali podejrzanego. Obecnie znajduje się on w naszej dyspozycji i oczekuje na dalsze czynności - poinformował portal se.pl mł. asp. Jakub Pacyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I.
Jeden plecak sparaliżował metro
Alarm rozpoczął się w poniedziałek po południu na stacji Centrum. Według dotychczasowych ustaleń mężczyzna wrzucił plecak do międzytorza, po czym odszedł z miejsca. Z uwagi na zagrożenie uruchomiono procedury dotyczące podejrzanego bagażu. Do działań skierowano policjantów, w tym pirotechników, którzy sprawdzali pozostawiony przedmiot. W tym samym czasie strażacy prowadzili interwencję na stacji Dworzec Gdański, gdzie pojawiło się zadymienie.
Cztery stacje zamknięte dla pasażerów
Akcja służb wymusiła ewakuację stacji Centrum, Świętokrzyska, Ratusz Arsenał i Dworzec Gdański. Pociągi linii M1 kursowały tylko na dwóch odcinkach: Kabaty - Politechnika oraz Dworzec Gdański = Młociny, co spowodowało poważne utrudnienia dla pasażerów.
Na razie policja nie przekazała, jakie zarzuty usłyszy zatrzymany ani jakie były okoliczności i motywy jego działania. Śledztwo w tej sprawie trwa.
Polecany artykuł: