Do tych tragicznych wydarzeń doszło 1 stycznia w samo południe we wsi Jarzynny Kierz na terenie powiatu przasnyskiego. Kiedy partnerka P. Ć. wracała z psami ze spaceru, zauważyła otwarte drzwi wejściowe do leśniczówki, z których buchnął gęsty dym. Kobieta natychmiast wbiegła do budynku i w pełnej dymu sypialni odnalazła swojego ukochanego. Poszkodowany mężczyzna zachował przytomność, choć był mocno oszołomiony całym zajściem. Przekazał jedynie, że chciał rozpalić ogień w piecu, ale nie był w stanie przypomnieć sobie, co dokładnie się wydarzyło.
Wezwane na ratunek służby medyczne pojawiły się w leśniczówce błyskawicznie. Ranny mężczyzna miał bardzo rozległe i liczne poparzenia ciała, dlatego od razu zabrano go do szpitala. Lekarze podjęli walkę o jego życie, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne i pacjenta nie zdołano ocalić.
Przez wiele godzin na terenie posesji czynności prowadzili prokuratorzy oraz specjalista z dziedziny pożarnictwa, którzy badali dokładne okoliczności tego dramatu. Przeprowadzone oględziny wykazały obecność ognia w kilku różnych pokojach, ale eksperci jednoznacznie wskazali, że źródłem pożaru był znajdujący się w piwnicy piec na paliwo stałe, od którego wszystko się zaczęło.
Powołany w sprawie biegły odkrył, że do zainicjowania płomienia w kotle wykorzystano pojemnik z łatwopalnym aerozolem. Taki zabieg doprowadził do błyskawicznego powstania mieszaniny wybuchowej w samym palenisku. W rezultacie potężny jęzor ognia wydostał się na zewnątrz pieca i momentalnie zapalił ubranie stojącego obok mężczyzny.
Wybuch w kotłowni pod Przasnyszem. Prokuratura umarza śledztwo
Badający ciało patomorfolog wydał opinię, z której jasno wynika, że P. Ć. zmarł bezpośrednio na skutek niewydolności wielonarządowej. Stan ten był prostą konsekwencją tragicznego wypadku podczas rozpalania w kotłowni. Biorąc pod uwagę zebrane dowody, Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa w tej sprawie.
Źródło: Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce