Wyjęli wątrobę i wycięli z niej guza. Była kilka godzin poza ciałęm. Przełomowa operacja w stolicy

2026-02-20 10:36

Jeszcze do niedawna taki scenariusz wydawał się niemożliwy do zrealizowania nad Wisłą. Specjaliści ze stolicy dokonali jednak rzeczy niezwykłej, przeprowadzając zabieg, który na zawsze zapisze się w kronikach polskiej medycyny. Lekarze wycięli pacjentce wątrobę, by poza jej organizmem usunąć nowotwór, a następnie dokonali ponownego wszczepienia narządu.

Mury Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego stały się świadkami historycznego wydarzenia. Nigdy wcześniej w naszym kraju nie podjęto się tak skomplikowanego wyzwania medycznego, które zakończyło się pełnym sukcesem.

Zespół pod wodzą profesora Michała Grąta 10 lutego 2026 roku dokonał pionierskiej resekcji olbrzymiego nowotworu wątroby. Wykorzystano metodę autotransplantacji, zaliczaną do najtrudniejszych technik w obrębie tak zwanej „ekstremalnej chirurgii wątroby”. To pierwszy taki udany zabieg w Polsce.

Narząd spędził godziny poza organizmem

Cała procedura trwała aż 11 godzin. W tym czasie wątroba pani Małgorzaty Bok została całkowicie odłączona od układu krwionośnego. Przez blisko pięć godzin, a dokładnie 4 godziny i 57 minut, organ przebywał w stanie kontrolowanej hipotermii poza ciałem kobiety.

Zespół chirurgów pracował nad organem na tak zwanym „back table”. Dopiero po precyzyjnym i radykalnym usunięciu guza, oczyszczona wątroba trafiła z powrotem do jamy brzusznej tej samej pacjentki.

Na tym polega specyfika autotransplantacji z resekcją ex situ, łączącej onkologię z transplantologią. Dzięki wyjęciu narządu lekarze zyskują możliwość działania w bezkrwawym polu. Pozwala to na pełną kontrolę nad naczyniami, co w przypadku tradycyjnej operacji byłoby nieosiągalne.

Zobaczcie zdjęcia z konferencji prasowej WUM:

Nowa nadzieja dla najcięższych przypadków

Dotychczas pacjenci z tak rozległymi zmianami nowotworowymi byli często dyskwalifikowani z leczenia. Nie mogli liczyć ani na standardowy zabieg, ani na przeszczep od zmarłego dawcy, co skazywało ich na brak perspektyw.

– Dzięki tej metodzie możemy zaoferować radykalne leczenie chorym, którzy wcześniej nie mieli takiej możliwości – podkreśla prof. Michał Grąt.

Specjaliści zwracają uwagę, że jest to procedura zarezerwowana wyłącznie dla ośrodków o najwyższym stopniu referencyjności. Niezbędne jest tu ogromne doświadczenie transplantologiczne oraz perfekcyjne opanowanie technik naczyniowych i perfuzyjnych.

Precyzja i praca zespołowa

Sukces zależał od współpracy licznego zespołu, w skład którego weszli chirurdzy, anestezjolodzy i pielęgniarki. Każdy ruch musiał być zaplanowany co do sekundy, a margines błędu praktycznie nie istniał.

Od zabiegu minął już ponad tydzień. Stan pacjentki oceniany jest jako bardzo dobry i nie odnotowano żadnych powikłań. Proces rekonwalescencji przebiega zgodnie z planem lekarzy.

To wydarzenie to nie tylko sukces medyczny, ale dowód na to, że polska transplantologia dołączyła do ścisłej światowej czołówki. Pokazuje, że nawet w sytuacjach uznawanych za beznadziejne, nowoczesna medycyna potrafi znaleźć skuteczne rozwiązanie.

Radio ESKA Google News