Wypadek busa w drodze na dializy. Wszyscy pacjenci zginęli na miejscu

2026-07-29 22:25

Dramatyczne zdarzenie w Chylinach doprowadziło do śmierci trzech osób. 38-letni Robert F. transportował specjalistycznym busem pacjentów w wieku 40, 49 i 65 lat do szpitala w Makowie Mazowieckim na zabieg dializy. Trasa zakończyła się tragicznie. Samochód uderzył w zaparkowaną ciężarówkę, a następnie w drzewo. Przewożone osoby poniosły śmierć na miejscu. Po pół roku śledztwa kierowca usłyszał prokuratorskie zarzuty.

Wypadek w Chylinach. Pacjenci w drodze na dializy ponieśli śmierć na miejscu

Przypominamy dramatyczne zdarzenia z 2 lutego 2026 roku, które rozegrały się na mazowieckiej trasie w Chylinach. 38-letni Robert F. prowadził czerwonego Opla, specjalnie przystosowanego do przewozu osób z niepełnosprawnościami. Mężczyzna realizował kurs z trojgiem pacjentów, którzy zmierzali na dializy do szpitala w Makowie Mazowieckim. Ofiary to mieszkańcy powiatu makowskiego - 49-letni mężczyzna oraz dwie kobiety w wieku 40 i 65 lat.

Zgodnie z pierwszymi komunikatami przekazywanymi przez policję zaraz po tragedii, do zdarzenia doszło około godziny 6:25. Na prostym fragmencie drogi kierowca busa uderzył w tył ciężarówki zaparkowanej na poboczu. Następnie pojazd wpadł do rowu i roztrzaskał się o przydrożne drzewo. Poszkodowany 38-latek został przetransportowany do szpitala na szczegółowe badania. Żadna z przewożonych przez niego osób nie przeżyła tego tragicznego zderzenia.

W momencie wypadku kierowcy samochodu ciężarowego nie było w pobliżu. Pojazd zepsuł się około dwie godziny wcześniej, dlatego zostawił go częściowo na utwardzonym poboczu, a częściowo na prawym pasie jezdni, po czym wrócił do domu. Jak wynikało ze wstępnych ustaleń mundurowych, naczepa pozostawiona na trasie nie posiadała właściwego oznakowania w postaci trójkąta ostrzegawczego.

Zarzuty dla kierowcy busa po wypadku w Chylinach. Prokuratura ujawnia ustalenia

W środę, 29 lipca, przekazano nowe informacje w tej wstrząsającej sprawie. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, prokurator Elżbieta Łukasiewicz, potwierdziła oficjalnie, że Robert F. usłyszał zarzuty w związku ze spowodowaniem śmiertelnego wypadku. Przedstawicielka organów ścigania ujawniła również szczegółowe wyniki trwającego od kilku miesięcy postępowania.

- W dniu 15 lipca 2026r. wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów wobec Roberta F., któremu zarzucono umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego w ten sposób, że będąc po użyciu substancji psychotropowych, jechał samochodem marki Opel od strony miejscowości Szelków w kierunku Makowa Mazowieckiego z prędkością większą od prędkości dozwolonej w tym miejscu 46 km/h i na prostym odcinku drogi nie zareagował na obecność stojącego częściowo na powierzchni prawego pasa ruchu samochodu ciężarowego marki Volvo z naczepą i nie podjął manewru ominięcia, pomimo że dysponował odcinkiem drogi pozwalającym na wykonanie tego manewru w sposób bezpieczny nawet przy prędkości z jaką się poruszał, czym doprowadził do zderzenia z powierzchnią tylnego lewego narożnika naczepy, stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze a następnie do przydrożnego rowu, w wyniku czego pasażerowie pojazdu Opel na skutek odniesionych obrażeń ciała ponieśli śmierć na miejscu - poinformowała prokurator.

Należy podkreślić, że na tym odcinku trasy obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 km/h. Według wyliczeń śledczych kierujący Oplem pędził aż 116 km/h. Dodatkowo badania krwi potwierdziły, że w momencie wypadku mężczyzna znajdował się pod wpływem środków odurzających. Wykryte stężenie substancji psychotropowych odpowiadało stanowi po spożyciu alkoholu na poziomie od 0,2 do 0,5 promila.

Oskarżony 38-latek nie przyznaje się do winy i zdecydował się na złożenie jedynie wyjaśnień.

- Powiedział, że nie pamięta dokładnie przebiegu wypadku i poddał w wątpliwość prędkość kierowanego przez siebie pojazdu wskazaną w opinii biegłego - przekazała prok. Łukasiewicz.

Organa ścigania zdecydowały się na zastosowanie wobec Roberta F. wolnościowych środków zapobiegawczych. Mężczyzna został objęty policyjnym dozorem, a także musiał wpłacić poręczenie majątkowe. Za spowodowanie tak tragicznego w skutkach wypadku grozi mu kara sięgająca nawet 8 lat pozbawienia wolności.

Sonda
Czy zdarzyło Ci się kiedyś prowadzić auto po alkoholu?
Śmiertelny wypadek w centrum Lublina