Wypadek z udziałem radiowozu w Warszawie. Policja przekazała nowe informacje

2026-01-31 14:31

W sobotę, 31 stycznia Komenda Stołeczna Policji przekazała ustalenia ws. wypadku z 16 stycznia z udziałem radiowozu na warszawskiej Woli. Jak poinformowała, samochód zmierzał do jednostki, w której osoby zatrzymane miały pozostać do czasu przeprowadzenia czynności pozwalających na ustalenie ich roli procesowej.

policja

i

Autor: Pixabay.com

Wypadek z udziałem radiowozu na warszawskiej Woli

Kwestia zdarzenia z udziałem samochodu cywilnego i radiowozu policji na skrzyżowaniu ulic Leszno i Okopowej na warszawskiej Woli jest powiązana z akcją policji na Ursynowie, w której rozbito gang zajmujący się handlem ludźmi oraz przestępczością narkotykową. W jej wyniku aresztowano dwie osoby, a deportowano dwanaście. Zarzuty w sprawie przedstawiono dwóm osobom - obywatelom Ukrainy w wieku 24 i 34 lat. Dziewięcioro obywateli Ukrainy - sześciu mężczyzn i trzy kobiety - zostało objętych statusem osób pokrzywdzonych oraz zakwalifikowanych jako ofiary procederu handlu ludźmi w celu wykorzystania do pracy przymusowej.

Policja informowała, że dzień po akcji w trakcie przejazdu z dwiema zatrzymanymi kobietami doszło do wypadku z udziałem policyjnego radiowozu. Do szpitala trafiła jedna z kobiet oraz funkcjonariusze. Jak powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba, "do tej pory w sprawie wypadku nikt nie otrzymał zarzutów". Dodał, że postępowanie zostało wszczęte 23 stycznia, obecnie jest prowadzone w fazie in rem i ma być koordynowane z udziałem Wydziału Wewnętrznego Komendy Głównej Policji. - Na obecnym etapie zabezpieczany jest materiał dowodowy - przekazał.

Czytaj również: Gang handlarzy ludźmi rozbity w Warszawie. Oferowali pracę w call center

Policja przekazała nowe ustalenia w sprawie wypadku

W sobotę na profilu KSP na X zamieszczono dalsze ustalenia dotyczące zdarzenia. Wynika z nich, że funkcjonariusze z Komisariatu Policji Warszawa Ursynów, przewożący zatrzymane kobiety, poruszali się radiowozem nieoznakowanym z wykorzystaniem sygnałów świetlnych i dźwiękowych pojazdu uprzywilejowanego. "Miejscem docelowym była jednostka na warszawskiej Woli, gdzie zatrzymane - w związku z pozostającymi w toku czynnościami procesowymi w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej - miały pozostawać w Pomieszczeniu Dla Osób Zatrzymanych do czasu przeprowadzenia czynności, które pozwoliły na ustalenie ich obecnej roli procesowej" - wyjaśniono.

Według warszawskiej policji konwój realizowało trzech policjantów, a decyzja funkcjonariuszy o zastosowaniu kajdanek wobec przewożonych osób była podyktowana statusem, jaki miały one w tamtym czasie. "Dopiero dzień później, w oparciu o analizę zgromadzonego materiału procesowego, uznano, że daje on podstawę do określenia roli obydwu kobiet jako pokrzywdzonych i ofiar działania zorganizowanej grupy przestępczej rozbitej przez policjantów" - czytamy.

We wpisie wspomniano, że funkcjonariusz kierujący radiowozem, jadącym z włączonymi sygnałami pojazdu uprzywilejowanego, wjechał na skrzyżowanie w chwili, kiedy sygnalizator świetlny dla jego kierunku jazdy nadawał sygnał czerwony. "Patrol ruchu drogowego, skierowany na miejsce wypadku, dokonał sprawdzenia stanu trzeźwości kierujących. Wszyscy byli trzeźwi (wyniki badań to 0,00 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu). Na skutek wypadku do szpitala przewieziono trzy osoby zajmujące miejsca z tyłu pojazdu - były to dwie zatrzymane kobiety i jeden z funkcjonariuszy realizujących konwój" - wskazano.

Jak podkreślono, "natychmiast po wypadku stołeczna policja wdrożyła czynności mające ustalić jego dokładne okoliczności". "Ustalono, że funkcjonariusz kierujący radiowozem posiadał uprawnienia do prowadzenia pojazdów, w tym radiowozów - ma prawo jazdy kategorii B - jednak bez używania sygnałów uprzywilejowania. Decyzją Komendanta Stołecznego Policji wdrożono natychmiast postępowanie w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej oraz karnej. Wczoraj (piątek, 30 stycznia) Komendant Rejonowy Policji Warszawa II, w związku z koniecznością wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia drogowego, wydał decyzję o zawieszeniu funkcjonariusza w służbie" - podsumowano. Zapewniono też, że KSP w pełni współpracuje z prowadzącymi czynności w sprawie Prokuraturą Rejonową Warszawa Wola w ramach postępowania przygotowawczego, a także z Biurem Spraw Wewnętrznych Policji.

Wcześniej zastrzeżenia w sprawie wyraził adwokat jednej z poszkodowanych mec. Tymoteusz Paprocki. Jak przyznał w rozmowie z PAP, jego wątpliwości wzbudziła m.in. kwestia braku zarzutów w sprawie wypadku, które - jak wynika z doświadczenia adwokata - zwykle są stawiane w ok. 48 godzin. - Mam zastrzeżenia co do zbierania materiałów dowodowych w tej sprawie i na pewno w związku z tym już w poniedziałek jako pełnomocnik złożę wnioski dowodowe, ponieważ dziwne jest, że w sprawie dotychczas nie powołano biegłych do zbadania okoliczności wypadku, zaś aktywność dotycząca ustalenia stanu zdrowia mojej klientki i innych osób uczestniczących w wypadku nastąpiła dopiero po moim mailowym zgłoszeniu się jako pełnomocnika pokrzywdzonej do sprawy, czyli 11 dni po wypadku - stwierdził.

Stołeczni policjanci rozbili gang handlujący ludźmi - zobacz zdjęcia:

Porwali 19-latka z Bydgoszczy i się nad nim znęcali. Jest film z akcji policji
Warszawa Radio ESKA Google News
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji