Spis treści
- W Raciążu doszło do brutalnego morderstwa starszego małżeństwa.
- Do winy przyznał się 29-letni wnuk, który sam zawiadomił służby.
- Rodzina była naznaczona tragedią – ojciec sprawcy odsiaduje wyrok za zabicie matki Aleksandra.
- Śledczy badają motywy zbrodni, w tym wątek zdrowia psychicznego.
Szokujące doniesienia z Raciąża
Tragedia rozegrała się w Środę Popielcową. Z ustaleń śledczych wynika, że 29-letni Aleksander G. pozbawił życia swoich dziadków: 72-letnią Danutę oraz 86-letniego Andrzeja. Służby zwracają uwagę na wyjątkowo drastyczny przebieg zdarzenia. Mężczyzna najprawdopodobniej posłużył się maczetą lub ostrą siekierą, informuje reporter "SE".
Cenieni przez lokalną społeczność
Małżeństwo mieszkało w domu typu bliźniak na cichym osiedlu, gdzie zbrodnia wywołała ogromne poruszenie. Pan Andrzej był powszechnie znaną postacią, przez dekady zajmującą się naprawą sprzętu RTV i AGD. Sąsiedzi zapamiętali go jako fachowca, który zawsze służył pomocą przy awariach domowych urządzeń. Z kolei 72-letnia pani Danuta aktywnie uczestniczyła w życiu kulturalnym i religijnym miasta, śpiewając w chórze oraz działając w kole gospodyń. Uchodziła za osobę niezwykle serdeczną. Aleksander mieszkał pod jednym dachem z ofiarami.
– Jak można tak potraktować bliskich? – zastanawia się w rozmowie z "SE" Alicja Jędrzejewska (69 l.), mieszkanka Raciąża.
Fatum ciążące nad rodziną
Po dokonaniu zbrodni Aleksander G. nie próbował uciekać. Mężczyzna sam wybrał numer alarmowy, a w czasie oczekiwania na przyjazd funkcjonariuszy umył się i zmienił ubranie. Obecnie pozostaje do dyspozycji prokuratury i wkrótce usłyszy zarzuty. To nie pierwszy akt przemocy w tej rodzinie. Cztery lata temu Marek G., ojciec 28-latka, brutalnie zamordował swoją żonę Agnieszkę. Wówczas również narzędziem zbrodni była siekiera, a sprawca próbował spalić zwłoki pielęgniarki w rowie, za co został skazany na 25 lat pozbawienia wolności.
Polecany artykuł:
Pytania o przyczyny tragedii
Mieszkańcy Raciąża zachodzą w głowę, co doprowadziło do tej masakry. Nieoficjalne doniesienia wskazują, że wnuk ofiar mógł leczyć się psychiatrycznie i przyjmować leki przeciwdepresyjne. Znajomi rodziny wspominają o jego zamknięciu w sobie. Życie w cieniu wcześniejszego morderstwa matki i uwięzienia ojca mogło odcisnąć piętno na psychice młodego mężczyzny. Kluczowa dla sprawy będzie opinia biegłych, którzy ocenią, czy do ataku przyczyniła się choroba psychiczna, czy było to powielenie schematu przemocy.
Źródło: Super Express
Polecany artykuł: