Zabójstwo 67-letniej Ewy na Woli. Są wyniki sekcji zwłok. Wstrząsające relacje sąsiadów

2026-05-14 14:32

Jeszcze niedawno widziano ją uśmiechniętą, jak rozmawiała z sąsiadką i wsiadała do auta. Nic nie wskazywało na zbliżający się koszmar. Niedługo potem w mieszkaniu na warszawskiej Woli odkryto zwłoki 67-letniej Ewy. Śledztwo jest w toku. Znane są wyniki sekcji zwłok, a podejrzany najprawdopodobniej odpowie za zabójstwo. Może spędzić resztę życia za kratami.

Dramat na Jana Olbrachta. Mieszkańcy Woli w szoku

Społeczność zamieszkująca blok przy ulicy Jana Olbrachta nie potrafi otrząsnąć się po wtorkowych (12 maja) wydarzeniach. To właśnie tego popołudnia w jednym z lokali natrafiono na martwą 67-latkę. Na miejscu znajdował się również mężczyzna, który zamknął się w łazience, trzymając w ręku nóż. Funkcjonariusze musieli użyć gazu łzawiącego oraz tarcz taktycznych, by go obezwładnić. Zaskoczenie sąsiadów jest tym większe, że wcześniej nic nie zapowiadało takiej tragedii.

„Nigdy nie było żadnej policji, nic. Nasza klatka uchodziła za najspokojniejszą”

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?

– przekazała dziennikarzowi „Super Expressu” jedna z lokatorek.

Z relacji wynika, że zaledwie tydzień przed śmiercią Ewa opiekowała się swoją wnuczką.

„Widziałam, jak odbierała ją ze szkoły, bo często to robiła. Ona jeszcze pracowała, mimo że ja już jestem na emeryturze”

– podkreśla sąsiadka zamordowanej.

Policyjna akcja. Wstrząsające chwile w bloku przy Jana Olbrachta

Policyjna interwencja we wtorek całkowicie zniszczyła spokój mieszkańców budynku.

„Było słychać karetkę i policję. Potem krzyczeli: »Proszę otworzyć drzwi, policja!«. A później weszli ci z tarczą”

– opowiada jedna z mieszkanek.

Krótko po wejściu do mieszkania, mundurowi wyciągnęli z niego zatrzymanego.

„Miał całą twarz we krwi. Położyli go na nosze i przypięli pasami. Widziałam też córkę, która podała mu jakieś ubranie”

– opisuje kobieta.

Szokująca prawda wyszła na jaw dopiero następnego dnia o poranku.

„Sąsiadka zapukała do drzwi i krzyczy: »Sąsiadko, zabójstwo!«. Ja nie mogłam uwierzyć. Mówię panu, jeszcze się trzęsę”

– podsumowuje roztrzęsiona lokatorka.

Śledztwo w toku. Zatrzymanemu grozi dożywocie

Postępowanie w tej sprawie nabiera tempa. Z naszych informacji wynika, że śledczy dysponują już wstępnymi wynikami autopsji. W czwartek (14 maja) prowadzono przesłuchania z podejrzanym, który przez całą środę (13 maja) trzeźwiał w policyjnym areszcie. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna otrzyma zarzut morderstwa, za co grozi mu kara od co najmniej 10 lat więzienia aż po dożywocie. Oczekuje się, że wobec niego zostanie zastosowany tymczasowy areszt.