Spis treści
- Zabójstwo Jekateriny S. Warszawska prokuratura zabiera głos
- Serhii D. w rękach policji. Tak wyglądały poszukiwania 44-latki
- Zarabiała w Polsce. Jekaterina S. odłożyła sporą kwotę
- Zniknięcie 44-letniej Kazaszki. Służby z kilku państw w akcji
- Mroczny finał poszukiwań Jekateriny S. Współlokator wskazał zwłoki
Zabójstwo Jekateriny S. Warszawska prokuratura zabiera głos
Wyjaśnianiem okoliczności tragicznego zgonu Jekateriny S. zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ. Zgodnie z komunikatem przekazanym przez Karolinę Staros, reprezentującą Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, oficjalne śledztwo ruszyło 6 marca 2026 roku. Postępowanie organów ścigania od samego początku jest prowadzone pod kątem morderstwa.
− Postępowanie prowadzone jest przeciwko Serhii D., podejrzanemu o zabójstwo Jekateriny S., której zwłoki ujawniono w nocy z 5 na 6 marca 2026 roku − przekazała prokuratura.
Serhii D. w rękach policji. Tak wyglądały poszukiwania 44-latki
Zanim śledczy natrafili na zwłoki obywatelki Kazachstanu, służby prowadziły zakrojone na szeroką skalę działania poszukiwawcze. Głównego podejrzanego w tej sprawie ujęto wieczorem 4 marca. W tym samym czasie w ręce mundurowych wpadły również dwie inne osoby, które po złożeniu zeznań w roli świadków wypuszczono na wolność.
Względem Serhii D., który usłyszał najcięższe zarzuty, sąd zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu tymczasowego.
Zarabiała w Polsce. Jekaterina S. odłożyła sporą kwotę
Obywatelka Kazachstanu osiedliła się w stolicy Polski dwa lata przed tragicznymi wydarzeniami, szukając lepszych zarobków. Jej siostra wyznała lokalnym dziennikarzom, że 44-latka wyjechała spontanicznie, ignorując zmartwienia rodziny. W rodzinnym kraju harowała fizycznie, lecz osiągane dochody nie dawały szans na godną egzystencję i pomoc najbliższym.
Nad Wisłą znalazła zatrudnienie w jednej z pralni i funkcjonowała niezwykle skromnie. W ciągu dwudziestu czterech miesięcy zgromadziła oszczędności rzędu 45 tysięcy złotych. Na początku wynajmowała pokoje w tanich hostelach, by ostatecznie zamieszkać wspólnie z ukraińskim małżeństwem na sześć miesięcy przed swoim zaginięciem.
Na luty 2026 roku kobieta zaplanowała powrót w rodzinne strony. Nabyła już odpowiednie wejściówki na pokład samolotu, ustalając wylot na 18 lutego oraz powrót na 14 marca. Tuż przed planowanym startem maszyny rozmawiała z bliskimi, zupełnie nie zwiastując nadchodzącego dramatu.
− Zadzwoniła rano, była spokojna, wysłała zdjęcia biletów − relacjonowała siostra.
Zniknięcie 44-letniej Kazaszki. Służby z kilku państw w akcji
Krótko po tej konwersacji ślad po cudzoziemce ostatecznie zaginął. Rodzina podniosła alarm zaledwie dobę później, masowo udostępniając w sieci komunikaty o jej zniknięciu od 19 lutego. Wszystkie numery kontaktowe 44-latki pozostawały głuche, co potęgowało narastający strach.
Incydent błyskawicznie zyskał wymiar globalny, angażując kazachski resort dyplomacji. Placówka dyplomatyczna w Warszawie wystosowała specjalne pismo do tutejszych organów ścigania. Tropy sprawdzano równolegle na terytorium Niemiec oraz Białorusi, a w przeczesywanie terenu zaangażowali się zwykli obywatele i liczne grupy ochotników.
Funkcjonariusze policji oficjalnie zaprezentowali portret pamięciowy zaginionej, który w błyskawicznym tempie obiegł całą przestrzeń wirtualną.
Mroczny finał poszukiwań Jekateriny S. Współlokator wskazał zwłoki
Kluczowy moment w dochodzeniu nadszedł po upływie kilkunastu dni, w chwili ujęcia mężczyzny dzielącego mieszkanie z ofiarą. W trakcie składania wyjaśnień podejrzany ostatecznie zdradził lokalizację ukrytych zwłok. Mundurowi zatrzymali także jego życiową partnerkę, którą ostatecznie wypuszczono, nakładając na nią kategoryczny zakaz wyjazdu za granicę.