Zgubny nałóg w podziemnej kolejce
Ignorowanie obowiązujących zakazów rzadko popłaca, a w podziemnej kolejce może być wyjątkowo kosztowne. W przypadku palenia w pomieszczeniach użyteczności publicznej w przestrzeniach metra mowa jest o wykroczeniu, prowadzącym do potencjalnego nałożenia kary grzywny w wysokości do 500 zł. Mimo jasnych reguł, niektórzy pasażerowie wciąż decydują się na ryzyko, lekceważąc obowiązujące normy i narażając się na spotkanie z mundurowymi.
Do tej grupy zaliczał się podróżny, który postanowił zaspokoić głód nikotynowy w toalecie usytuowanej na antresoli stacji Dworzec Wileński. Jego zachowanie nie umknęło uwadze patrolujących obiekt policjantów. Funkcjonariusze niezwłocznie podjęli interwencję wobec 44-latka, a rutynowe legitymowanie przyniosło zaskakujące rezultaty. Okazało się, że amator tytoniu ma znacznie poważniejsze kłopoty niż kara za palenie w miejscu niedozwolonym.
Poszukiwany czterema nakazami
- Podczas sprawdzenia wyszło na jaw, że jest on poszukiwany na podstawie czterech nakazów wydanych przez Sąd Rejonowy dla Warszawy - Pragi Północ. Mężczyzna miał do odbycia ponad 630 dni kary pozbawienia wolności za przestępstwa przeciwko mieniu - przekazała asp. Natalia de Laurans z Komisariatu Policji Metra Warszawskiego.
Ostatecznie, zamiast kontynuować podróż, mężczyzna został zatrzymany. Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że nawet błahe wykroczenie może doprowadzić do utraty wolności, jeśli na sumieniu ma się niewykonane wyroki.
Czytaj również: Szykują modernizację w warszawskim metrze. "Umowa podpisana"
15-latka udawała policjantkę. Cztery osoby zatrzymane w sprawie - zobacz zdjęcia: