Spis treści
Dramat w Raszynie. Strzał w głowę zabił Annę
Najnowsze ustalenia śledczych dotyczące czwartkowej (7 maja) zbrodni w Raszynie na ulicy Mokrej są niezwykle przerażające. Anna zginęła na oczach swoich dzieci, trafiona jednym, śmiertelnym strzałem w głowę.
"W wyniku przeprowadzonych czynności ustalono, że do mieszkania wynajmowanego przez pokrzywdzoną ok. godz. 16.00 przybył jej były mąż Bogusław G. Sprawca posługując się bronią palną oddał jeden strzał. Kobieta poniosła śmierć na miejscu. Sprawca zbiegł, następnie udał się na cmentarz w miejscowości Prażmów w powiecie piaseczyńskim, gdzie targnął się na swoje życie" – przekazał prokurator Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Polecany artykuł:
Dzieci Anny widziały śmierć matki
Małoletnie dzieci pary były świadkami tej wstrząsającej tragedii. Po tak potwornym przeżyciu natychmiast otrzymały odpowiednie wsparcie.
"Małoletnie dzieci, dzięki zaangażowaniu władz samorządowych, w szczególności wójt Gminy Raszyn, otrzymały niezbędną pomoc psychologiczną i zapewniono im opiekę w rodzinie zastępczej" – poinformował prokurator Skiba.
Bogusław G. miał już problemy z prawem
Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że to nie był pierwszy raz, gdy Bogusław G. miał konflikt z prawem.
"W przeszłości Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie prowadziła postępowanie przeciwko Bogusławowi G. zakończone wniesieniem w dniu 11.09.2023 r. do Sądu Rejonowego w Pruszkowie aktu oskarżenia, w którym zarzucono mężczyźnie znęcanie się psychiczne i fizyczne nad małżonką i dwójką małoletnich dzieci. Prawomocnym wyrokiem z dnia 21 listopada 2024 r. mężczyzna został skazany na karę łączną pozbawienia wolności w wymiarze 5 miesięcy z warunkowym zawieszeniem na okres próby 2 lat" – wyjaśnił Piotr Skiba.
Od momentu wydania wyroku służby nie odnotowały żadnych sygnałów o kolejnych aktach przemocy domowej – aż do tragicznego finału.
Wyszło również na jaw, że mężczyzna posiadał wcześniej licencję na broń palną. Po usłyszeniu zarzutów znęcania się nad rodziną, uprawnienia te zostały mu cofnięte, a sama broń odebrana.
Prokurator Skiba w rozmowie z "Super Expressem" podkreślił, że narzędzie zbrodni, którego użył w czwartek, posiadał bez wymaganego pozwolenia i najprawdopodobniej znalazła się ona w jego posiadaniu nielegalnie. Dodał również, że "broń zostanie przekazana do badań balistycznych celem ustalenia jej pochodzenia".