Zasztyletował żonę i przepadł bez wieści. Ciało zabójcy znaleziono na drugim końcu Polski

To morderstwo sparaliżowało mieszkańców warszawskiego Tarchomina. W jednym z mieszkań przy ul. Odkrytej bliscy odkryli zwłoki kobiety. O zbrodnię od razu zaczęto podejrzewać jej męża, Tomasza H. Mężczyzna jednak zniknął bez śladu. Rozpoczęto gorączkowe poszukiwania. Co wydarzyło się lipcowej nocy i jaki był finał tej sprawy? Oto szczegóły dramatu.

Technik kryminalistyczny zabezpiecza ślady na miejscu zbrodni. Obok miniatura portretu Tomasza H. Szczegóły w Eska Warszawa.
Autor: Policja/ Materiały prasowe

Makabryczne odkrycie przy ul. Odkrytej na warszawskim Tarchominie

Do brutalnej zbrodni doszło w nocy z 24 na 25 lipca 2022 roku w mieszkaniu przy ul. Odkrytej na warszawskiej Białołęce. Nazajutrz ciało zamordowanej kobiety odkrył krewny, który natychmiast zaalarmował służby. Kryminalni od początku typowali na sprawcę 40-letniego męża ofiary, Tomasza H. Ustalono, że tuż po dokonaniu morderstwa mężczyzna zbiegł z miejsca zdarzenia. Powody, dla których miał dopuścić się tak drastycznego kroku, pozostawały wówczas zagadką.

W momencie tragedii w domu nie było dziecka pary. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że przebywało ono na letnim wypoczynku, do którego wkrótce mieli dołączyć rodzice.

Obława na Tomasza H.

28 lipca funkcjonariusze udostępnili wizerunek podejrzanego, informując opinię publiczną, że 40-latek prawdopodobnie ukrywa się w rejonie Zamościa.

− Poszukujemy 40-letniego Tomasza Harczuka podejrzanego o zabójstwo swojej żony w nocy z 24 na 25 lipca. Do zdarzenia doszło w Warszawie. Z naszych ustaleń wynika, że obecnie mężczyzna ukrywa się na terenie powiatu zamojskiego

– relacjonował wówczas nadkomisarz Andrzej Fijołek, pełniący funkcję rzecznika Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Służby przekazały ponadto, że zbiegły Tomasz H. może przemieszczać się Volkswagenem Passatem z 2000 roku w wersji kombi. Jak zaznaczał rzecznik, auto to mogło zostać pozostawione w ustronnym miejscu, na przykład w kompleksie leśnym.

Zarzut zabójstwa i przerażające wyniki sekcji zwłok zamordowanej kobiety

Dzień później śledczy opublikowali wstępne wnioski z przeprowadzonej sekcji zwłok.

Prokurator Remigiusz Krynke, reprezentujący Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, oznajmił, że dowody zebrane w sprawie były na tyle mocne, by formalnie oskarżyć 40-latka o morderstwo.

− Wydano postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów z art. 148 kodeksu karnego (zabójstwo)

– potwierdził prokurator Krynke.

Jak uzupełnił przedstawiciel prokuratury, Sąd zdecydował o nałożeniu na podejrzanego 14-dniowego aresztu, by móc wystawić za nim list gończy, a za mężczyzną rozesłano ogólnopolskie wici.

Badania patomorfologiczne odsłoniły makabryczne kulisy śmierci kobiety. Prokurator ujawnił, że denatka zginęła w wyniku ran kłutych zlokalizowanych w obrębie klatki piersiowej, szyi oraz barku, a ponadto stwierdzono u niej ślady intensywnego duszenia.

Ciało Tomasza H. znalezione setki kilometrów od Warszawy

30 lipca nastąpił niespodziewany i dramatyczny zwrot akcji. W godzinach wieczornych na policję wpłynęło zgłoszenie o odnalezieniu zwłok w lesie położonym w powiecie leżajskim (woj. podkarpackie). Miejsce to dzieliło od warszawskiego mieszkania, w którym doszło do zbrodni, odległość blisko 300 kilometrów.

Służby ostatecznie potwierdziły tożsamość zmarłego.

− Policja została powiadomiona o odnalezieniu zwłok mężczyzny w lesie na terenie powiatu leżajskiego. Potwierdzono jego tożsamość, to poszukiwany za zabójstwo 40-letni mieszkaniec województwa lubelskiego

– poinformował PAP Bartosz Wilk z zespołu prasowego komendy wojewódzkiej na Podkarpaciu.

Wyrok ws. zabójstwa na Nowym Świecie z 2022 roku
Sonda
Czy kara za usiłowanie zabójstwa powinna być wyższa?