Niedawno ostrzegaliśmy przed drastycznie rosnącą liczbą spotkań z dzikami na ulicach Warszawy. Zauważyliśmy, że o ile jeszcze cztery lata temu takich interwencji było zaledwie kilkaset, to w kolejnych latach nastąpił prawdziwy wysyp próśb o pomoc. Opisywaliśmy sytuacje, w których zwierzęta stawały się agresywne. Mieszkańcy coraz częściej zastanawiają się, jak miasto zamierza poradzić sobie z tym problemem.
Zwróciliśmy się o szczegółowe informacje do Lasów Miejskich w Warszawie. Otrzymane dane pokazują skalę zjawiska. Tylko w ubiegłym roku wpłynęły 8804 zgłoszenia. To jednak blednie przy tegorocznych statystykach. Od 1 stycznia do 31 lipca zarejestrowano już 14 434 wezwania do dzików.
Wystarczy spojrzeć na dane z ubiegłych lat, by zobaczyć dynamikę wzrostu. W 2020 roku odnotowano 432 interwencje, rok później – 707, w 2022 roku – 2497, a w 2023 – 4713. Z kolei w 2024 roku służby wzywano 5128 razy. Obecnie najwięcej problemów z dzikami mają mieszkańcy Białołęki, Wawra, Bielan oraz Mokotowa.
− Na przestrzeni ostatnich lat widoczna jest tendencja wzrostowa liczby zgłoszeń, dotyczących obecności dzików −
przyznaje w rozmowie z "Super Expressem" Karol Podgórski, dyrektor warszawskich Lasów Miejskich.
Coraz więcej ataków na ludzi w Warszawie
Statystyki Lasów Miejskich budzą grozę. Aż do 2023 roku nie zgłoszono żadnego przypadku agresji dzików wobec ludzi. Przełom nastąpił w 2024 roku, kiedy zarejestrowano 59 takich zdarzeń, a w 2025 roku ich liczba wzrosła do 121. Niestety, tylko do końca lipca tego roku odnotowano już 159 ataków. Cierpią również zwierzęta domowe. W 2024 roku dziki zaatakowały psy 13 razy, w 2025 – 29 razy, a w pierwszych siedmiu miesiącach obecnego roku – 42 razy.
Według informacji przekazanych przez Lasy Miejskie, w kilku przypadkach spotkanie z dzikiem skończyło się dla poszkodowanych w szpitalu. To dobitnie pokazuje, że dziki to już nie tylko uciążliwość, ale realne zagrożenie dla życia i zdrowia warszawiaków.
Co z dzikami w Warszawie? Wywożenie nie wchodzi w grę
Wielu mieszkańców zastanawia się, dlaczego dzików po prostu nie wyłapuje się i nie wywozi do lasów poza miastem. Lasy Miejskie tłumaczą, że to niemożliwe ze względu na rygorystyczne przepisy sanitarno-weterynaryjne związane z afrykańskim pomorem świń (ASF).
− Aktualna sytuacja epizootyczna związana z występowaniem afrykańskiego pomoru świń (ASF) uniemożliwia stosowanie alternatywnej metody, jaką był odłów z przemieszczaniem zwierząt − wyjaśnia Podgórski.
Do 2018 roku wywózki zwierząt były standardową procedurą w stolicy. Dziś przepisy dotyczące bezpieczeństwa epizootycznego zabraniają takich działań. Służbom pozostają jedynie radykalne rozwiązania: odłów z uśmierceniem oraz odstrzał redukcyjny.
Ile dzików żyje w Warszawie? Znamy dane
W ubiegłym roku Lasy Miejskie przeprowadziły liczenie dzikich zwierząt przy użyciu nowoczesnych metod teledetekcyjnych. Doliczono się wówczas 3031 dzików. Podobna inwentaryzacja trwa także w tym roku, a jej ostateczne wyniki poznamy pod koniec grudnia.
Lasy Miejskie płoszą dziki. Z marnym skutkiem
Walka z dzikami to nie tylko redukcja ich populacji. Lasy Miejskie próbują również zniechęcić zwierzęta do wizyt na terenach zabudowanych poprzez ich płoszenie. To jednak walka z wiatrakami. Zwierzęta bardzo szybko wracają w miejsca, z których je wygnano, zwłaszcza jeśli znajdują tam łatwe pożywienie. Ponadto akcje płoszenia w gęstej zabudowie są obarczone ogromnym ryzykiem. Spanikowany dzik może wbiec prosto pod koła samochodu lub zaatakować przypadkowych przechodniów.
Zawodzą również odstraszacze chemiczne i dźwiękowe. Dziki szybko uczą się ignorować hałasy i nieprzyjemne zapachy, jeśli tylko w okolicy znajduje się pożywienie.
Odłów dzików na Pradze-Południe. 7 sztuk przy Łukowskiej
Lasy Miejskie odniosły się także do niedawnej głośnej akcji na Pradze-Południe. Służby na bieżąco kontrolowały obszar wskazany przez zaniepokojonych mieszkańców. Ostatecznie, 3 września, przy ulicy Łukowskiej złapano i uśmiercono siedem sztuk tych zwierząt.