Groźne wydarzenia miały miejsce 20 sierpnia ubiegłego roku podczas uroczystości w miejscowości Sarnowa Góra na terenie gminy Sońsk niedaleko Ciechanowa. Zorganizowano tam wtedy wojskowy piknik, aby uczcić sto trzecią rocznicę lokalnej bitwy. Główną atrakcją imprezy plenerowej miał być pokaz policyjnego śmigłowca Black Hawk.
Gdy maszyna wylatywała z obszaru, w którym odbywał się piknik, jej wirnik zerwał przewód odgromowy wysokiego napięcia. Element infrastruktury spadł na okoliczne pojazdy, zaledwie krok od tłumu rodzin z dziećmi. O mały włos nie doszło tam do katastrofy, jednak szczęśliwym trafem nikt nie odniósł obrażeń.
Pilot Black Hawka nie sprawdził uszkodzeń
Incydentem zainteresowała się płocka Prokuratura Okręgowa. Postępowanie śledczych wykazało, że pilot Black Hawka zaniedbał swoje obowiązki podczas realizacji lotu, czym doprowadził do bezpośredniego zagrożenia wystąpienia katastrofy w ruchu powietrznym.
To jednak nie wszystkie przewinienia zarzucane pilotowi policyjnej maszyny. Po tym jak śmigłowiec uderzył w przewód, dowódca zdecydował się na kontynuowanie podróży do Warszawy, nie upewniając się wcześniej, czy uszkodzony Black Hawk jest w stanie bezpiecznie lecieć dalej.
Z ustaleń prokuratury wynika, że incydent spowodował szkody opiewające na nie mniej niż 2,7 miliona złotych. W grudniu do Sądu Rejonowego w Ciechanowie został skierowany akt oskarżenia w tej sprawie. Pilotowi za popełnione czyny grozi wyrok nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Pilor Black Hawka dobrowolne poddał się karze
W ostatnich dniach pojawiły się nowe informacje dotyczące finału tej sprawy. Polska Agencja Prasowa poinformowała, że oskarżony pilot śmigłowca wnioskuje o wydanie wyroku bez przeprowadzania standardowego procesu, zgłaszając chęć dobrowolnego poddania się karze. Rozpatrzeniem tego wniosku zajmie się ciechanowski Sąd Rejonowy.
Warto podkreślić, że prokuratura w znacznej mierze akceptuje propozycje przedstawione przez dowódcę maszyny.
– Prokurator co do zasady zgadza się na warunki wyroku skazującego, o jakie wnioskował oskarżony, z pewną modyfikacją co do środków karnych – przekazała PAP sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Płocku.
Obecnie nie przekazano do informacji publicznej, jakiej dokładnie kary oczekuje oskarżony. Szczegóły te są utajnione zarówno przez sąd, jak i prokuraturę.
Zgodnie z procedurą, sprawa trafi na posiedzenie, w którym wezmą udział strony, w tym obrońcy oraz prokurator. Jeśli strony dojdą do porozumienia, a sąd wyrazi zgodę na warunki ugody, wyrok w tej sprawie może zapaść już podczas tego spotkania, co pozwoliłoby na uniknięcie długiego procesu. W przeciwnym razie sprawa zostanie skierowana na standardową rozprawę główną.
Według informacji przekazanych przez PAP, akta tej sprawy zajmują już 21 tomów. Sędzia referent zapoznał się już ze zgromadzonym materiałem dowodowym, a kolejne etapy postępowania zaplanowano na początek jesieni bieżącego roku.