Żmija ukąsiła ukochanego psa pani Łucji. Słowa zrozpaczonej kobiety rozrywają serce

2026-07-17 10:37

Gdy stawką jest życie czworonożnego przyjaciela, właściciel robi wszystko, by je ocalić. Przekonała się o tym pani Łucja, której trzyletni pies Jaś został ukąszony przez żmiję. Niestety, w pobliskich gabinetach zabrakło odpowiedniego leku. Kiedy po długich poszukiwaniach udało się zdobyć ratunek, było już za późno.

Psia łapa na ziemi, a na miniaturze żmija. O problemach z lekiem po ukąszeniu psa przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Pixabay.com

Żmija ukąsiła psa nad Liwcem. Rozpoczęła się dramatyczna walka z czasem

Osobistą tragedią pani Łucja podzieliła się w sieci. Warszawianka wyruszyła ze swoim trzyletnim pupilem Jasiem na przechadzkę nad Liwcem, gdzie doszło do nieszczęścia. Czworonóg został ukąszony w łapę przez żmiję. Właścicielka zdawała sobie sprawę, że w takim przypadku każda minuta jest na wagę złota, a przeżycie psa zależy od błyskawicznego podania właściwego preparatu.

Pani Łucja zamieściła dramatyczny apel w mediach społecznościowych. Kobieta błagała o pomoc, zaznaczając, że koszty leczenia nie mają dla niej znaczenia, ponieważ życie ukochanego pupila jest absolutnym priorytetem. „W ciągu 25 minut byłam z nim w lecznicy, ale niestety nigdzie, ale to naprawdę nigdzie nie mogę znaleźć w Polsce antytoksyny, która może uratować życie mojego Jasieńka” - pisała zrozpaczona właścicielka psa.

Pomoc dla psa przyszła za późno. Zwierzę odeszło za Tęczowy Most

Kobieta miała świadomość, że czas na zaaplikowanie lekarstwa wynosi zaledwie kilka godzin. Przeszukała wszystkie możliwe miejsca. Ostatecznie znalazła preparat, jednak okazało się, że to już zbyt późno.

W rozmowie z "Faktem" pani Łucja zrelacjonowała, że po wyczerpujących poszukiwaniach namierzyła po jednej sztuce leku w Gdańsku, Brodnicy, Jastrzębiu-Zdroju i Tychach. Odległości były jednak zbyt duże. Ostatecznie pojedynczą ampułkę zlokalizowano w Warszawie, lecz Jaś nie doczekał pomocy. Właścicielka zmuszona była pożegnać swojego ukochanego psa. Zaznaczyła, że pieniądze nie grały roli - zależało jej wyłącznie na ocaleniu czworonoga. Wyraziła również głęboki żal, twierdząc, że tak ważny lek nie powinien być praktycznie nieosiągalny.

Wzruszające słowa pani Łucji po stracie psa

Dla kobiety odejście Jasia to wciąż ogromny cios, z którym nie potrafi się uporać. Jej internetowe wpisy są pełne bólu i rozpaczy. W jednym z nich wyznaje, że wciąż przywołuje pupila, czeka na jego powrót i pragnie go objąć, choć wie, że to bezcelowe. Nadal czuje jego zapach, ciepło i oddech, łudząc się, że cała sytuacja to jedynie koszmar. W innym poruszającym komunikacie zwraca się bezpośrednio do zmarłego zwierzęcia: „Syneczku wróć do mnie Lub po mnie...po nas… Wszyscy jesteśmy gotowi iść, żebyśmy tylko byli znowu razem”.

Dlaczego antytoksyna na ukąszenie żmii jest tak trudno dostępna w Polsce?

Skąd wynikają trudności w pozyskaniu preparatu po ataku tego gada? Poznański weterynarz wytłumaczył w rozmowie z "Faktem", że antytoksyna, która jest przeznaczona przede wszystkim dla ludzi, charakteryzuje się wysoką ceną i licznymi skutkami ubocznymi. Przypadki ukąszeń w okolice pyska lub szyi u zwierząt wymagają natychmiastowej interwencji lekarskiej, często z wykorzystaniem płynoterapii i odpowiednich schematów leczenia. Jeśli ukąszenie dotyczy kończyny, niejednokrotnie wystarcza podanie antybiotyku. Specjalista dodał również, że surowica ma krótki termin ważności, a jej aplikacja niesie ryzyko wstrząsu anafilaktycznego.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że żmije w Polsce objęte są ochroną gatunkową. Aby wyprodukować surowicę, niezbędne jest pozyskanie jadu od tych zwierząt, co znacząco utrudnia dostępność leku na rynku. Problem ten dotyka nie tylko właścicieli pogryzionych zwierząt, ale stanowi poważne wyzwanie także w przypadku ukąszeń u ludzi.

Sonda
Czy traktujesz psa lub inne zwierzę jak członka swojej rodziny?
Pierwsza pomoc w użądleniach i ukąszeniach