Spis treści
Gang „Różowych Panter” rozbił gabloty w Westfield Mokotów
„To trwało jakieś 30 sekund, może minutę” – zrelacjonował w rozmowie z „Super Expressem” zszokowany świadek napadu z 30 grudnia 2024 r. w Galerii Westfield Mokotów. Pod koniec roku w sklepie z biżuterią nagle pojawiło się trzech zamaskowanych sprawców, którzy użyli młotków do rozbicia szklanych witryn i błyskawicznie zaczęli pakować łupy do przygotowanych toreb. Z relacji wynika, że jeden z przestępców był ubrany w niebieską kurtkę oraz miał na sobie plecak, przez co do złudzenia przypominał pracownika popularnej firmy kurierskiej dostarczającego jedzenie.
Po opróżnieniu gablot złodzieje zbiegli na poziom podziemnego parkingu. Tam prawdopodobnie napotkali niespodziewane trudności, w wyniku których jedna z toreb wypchana skradzionymi łupami została przez nich upuszczona lub celowo porzucona.
Śledczy ustalili obecnie, że wartość skradzionych przedmiotów przekroczyła pół miliona złotych, a cała akcja to sprawka doskonale znanego w przestępczym świecie gangu „Różowych Panter”. Międzynarodowa grupa ma na swoim koncie skoki na luksusowe butiki w Niemczech, Szwajcarii, Portugalii, a także głośny rabunek w Dubaju sprzed dwóch dekad. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich bandyci użyli czarnego Audi do sforsowania drzwi wejściowych galerii i wjechali prosto w witrynę salonu. Zamaskowani sprawcy, grożąc bronią palną, zgarnęli wówczas drogocenne diamenty wycenione na blisko 11 milionów euro. Po ucieczce samochód został spalony zaledwie kilkaset metrów dalej. Skok z 2007 roku trwał zaledwie 50 sekund. Z kolei brawurowa akcja w polskiej stolicy zajęła rabusiom dokładnie 86 sekund, co stanowi nieco słabszy czas w ich dorobku.
Policja namierzyła złodzieja z gangu na granicy w Serbii
Funkcjonariusze z Komendy Stołecznej Policji przekazali najnowsze ustalenia dotyczące sprawy jubilerskiego rabunku. Funkcjonariusze analizowali nagrania z monitoringu, odtwarzali trasę ucieczki oraz gromadzili materiał dowodowy. Na trasie wykorzystanej przez napastników odnaleziono wtedy porzuconą odzież, czapki i pojemnik z gazem” - poinformowali w oficjalnym komunikacie przedstawiciele służb, dodając, że to zabezpieczone na miejscu ślady biologiczne okazały się kluczowe do wytypowania konkretnych podejrzanych o kradzież.
Służbom udało się ująć jednego z domniemanych sprawców w momencie, gdy próbował on przedostać się przez przejście graniczne między Serbią a Chorwacją. Zatrzymany 46-latek posiada serbskie obywatelstwo. Śledczy ustalili, że zaledwie cztery tygodnie przed dokonaniem skoku w warszawskiej galerii, pojawił się on w stolicy ze swoimi kompanami, aby bardzo wnikliwie poznać i rozpracować topografię terenu. Przestępcy wynajęli wówczas lokal mieszkalny, śledzili funkcjonowanie salonu jubilerskiego i dokładnie kreślili schemat późniejszej ucieczki.
Schwytany obywatel Serbii przebywa aktualnie w chorwackim areszcie. Polskie organy ścigania z niecierpliwością oczekują na procedurę jego ekstradycji. Mundurowi bezustannie prowadzą poszukiwania pozostałych członków szajki, którzy wciąż wymykają się sprawiedliwości i unikają odpowiedzialności za dokonany rozbój.