Autobus pędził jak z wciśniętym gazem? Nieoficjalne ustalenia po wypadku przy Dworcu Zachodnim

2026-07-06 10:06

Autobus linii 186, który w niedzielę wpadł do przejścia podziemnego przy Dworcu Zachodnim, mógł mieć awarię elektronicznego czujnika odpowiedzialnego za przyspieszanie - podaje nieoficjalnie TVN Warszawa. Według tych ustaleń pojazd zachowywał się tak, jakby przez cały czas miał wciśnięty pedał gazu.

  • Nieoficjalnie: w autobusie mogło dojść do awarii „nadajnika pedału przyspieszania.
  • 58-letni kierowca mówił policjantom o awarii hamulców, ale z relacji świadków wynikało, że autobus cały czas się rozpędzał.
  • W niedzielnym wypadku poszkodowanych zostało sześć osób, w tym 4-letnie dziecko; autobus wcześniej zderzył się z tramwajem i wieloma autami.
Wielki pożar autobusu na Pradze w Warszawie. Spłonęło wszystko! 

Nowy trop po wypadku autobusu linii 186

Pojawiły się nowe, nieoficjalne ustalenia dotyczące możliwej przyczyny wypadku autobusu linii 186 przy Dworcu Zachodnim. W pojeździe miało dojść do awarii elektronicznego czujnika odpowiedzialnego za przyspieszanie - podaje TVN Warszawa.

Według tych informacji problem miał dotyczyć tzw. nadajnika pedału przyspieszania. W praktyce oznaczałoby to, że do sterownika silnika wysyłany był sygnał, jakby kierowca cały czas trzymał wciśnięty gaz. To mogłoby tłumaczyć, dlaczego autobus nie zwalniał i zachowywał się tak, jak relacjonowali świadkowie.

Kierowca mówił o awarii hamulców

Za kierownicą autobusu siedział 58-letni kierowca. Jak wynikało z dotychczasowych informacji, po wypadku przekazał policjantom, że w pojeździe miało dojść do awarii hamulców. 

Jeden z rozmówców stacji z Miejskich Zakładów Autobusowych miał wskazać, że gdyby rzeczywiście zawiodły hamulce, autobus prawdopodobnie zatrzymałby się już po pierwszych zderzeniach z samochodami. Według tej wersji kierowca mógł wciskać hamulec, ale przy stale pracującym na wysokich obrotach silniku pojazd nadal jechał, co mogło wyglądać właśnie jak awaria układu hamulcowego.

Seria zderzeń i finał w przejściu podziemnym

Wypadek miał miejsce w niedzielę. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że autobus najpierw zderzył się z tramwajem na skrzyżowaniu ulic Grójeckiej i Bitwy Warszawskiej 1920 r. Potem ruszył dalej w stronę ronda, po drodze uszkadzając kolejne pojazdy i infrastrukturę. Ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich, spychając do środka także jedno z aut. W całym zdarzeniu poszkodowanych zostało sześć osób, w tym 4-letnie dziecko. Kierowca autobusu nie odniósł poważnych obrażeń.

Na miejscu wypadku zabezpieczono monitoring z autobusu. Kluczowa ma być teraz analiza nagrań oraz danych zapisanych w rejestratorze jazdy. To właśnie te materiały mają pomóc odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście doszło do awarii czujnika, czy też przyczyna była inna.