Spis treści
Ten brutalny mord zszokował całą Polskę. 5 czerwca 2024 roku Marek D., działający w branży budowlanej, udał się do Solca koło Góry Kalwarii na spotkanie z klientem. Miał tam odebrać ponad 20 tysięcy złotych za wykonane usługi. Kiedy mężczyzna przestał odpowiadać na telefony, jego bliscy natychmiast zaalarmowali służby. Zaledwie kilka dni później w jednym z budowanych domów śledczy dokonali przerażającego odkrycia. Odnaleziono rozczłonkowane i częściowo spalone szczątki Marka D.
Służby błyskawicznie zatrzymały właściciela posesji – byłego funkcjonariusza policji Marcina Z.
Sąd nie uwierzył byłemu policjantowi
Podczas procesu Marcin Z. przekonywał, że śmierć przedsiębiorcy nastąpiła w wyniku nieszczęśliwego wypadku podczas szarpaniny, a on sam nie miał zamiaru go zabijać. Potwierdził natomiast, że dokonał rozczłonkowania ciała ofiary, tłumacząc, że chciał w ten sposób ukryć dowody zbrodni.
Te wyjaśnienia nie przekonały sędziów z Sądu Okręgowego w Warszawie. Uznano, że były policjant działał z premedytacją: najpierw obezwładnił mężczyznę paralizatorem, a następnie w brutalny sposób pozbawił go życia. 30 czerwca 2025 roku ogłoszono wyrok, skazujący go na 30 lat pozbawienia wolności oraz nakazujący zapłatę 250 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia dla żony i córki zamordowanego.
Ten werdykt nie zadowolił nikogo. Najbliżsi zmarłego domagali się kary dożywotniego więzienia, podczas gdy obrońcy Marcina Z. wnioskowali o zmianę kwalifikacji prawnej czynu. Sprawa trafiła więc do sądu drugiej instancji.
Sędzia nie kryła oburzenia. Złożono nowe wnioski
Wiele wskazywało na to, że wyznaczona na lipiec rozprawa w sądzie apelacyjnym wreszcie zakończy dramat rodziny Marka D., trwający już od dwóch lat. Niestety tak się nie stało. W ostatniej chwili obrońcy oskarżonego przedłożyli obszerne pismo uzupełniające apelację, zawierające szereg nowych wniosków dowodowych.
Sąd był wyraźnie zszokowany tą sytuacją. Przewodnicząca składu sędziowskiego, Ewa Leszczyńska-Furtak, stanowczo skrytykowała takie działanie, zaznaczając, że pięciu sędziów nie miało możliwości zapoznać się z dokumentami złożonymi tuż przed rozprawą.
Tego rodzaju wnioski należy składać z odpowiednim wyprzedzeniem, a nie zaskakiwać sąd w przeddzień rozprawy
Wśród nowych żądań obrony znalazły się m.in. ponowne przesłuchania świadków, dołączenie dokumentacji finansowej byłego policjanta, zbadanie jego zdrowia psychicznego oraz powołanie nowych biegłych do oceny działania paralizatora.
Zdaniem pełnomocnika rodziny zamordowanego, mecenasa Wojciecha Kępki-Mariańskiego, tego typu wnioski nie mają żadnego sensu. Zaznaczył on, że kwestie te oceniło już grono najwybitniejszych ekspertów w kraju, a kolejne badania psychiatryczne są całkowicie bezpodstawne.
Biegły nie zdążył przygotować opinii
Z uwagi na nieoczekiwany krok obrońców sąd podjął decyzję o przesunięciu terminu rozprawy na 6 października. Bliscy zamordowanego przedsiębiorcy byli wyraźnie rozczarowani, określając przebieg posiedzenia mianem „kpiny”. Jednak i ta data okazała się niemożliwa do dotrzymania. Z naszych najnowszych ustaleń wynika, że październikowe posiedzenie zostało odwołane. Przyczyną takiej decyzji był fakt, że powołany przez sąd ekspert nie zdołał w wyznaczonym czasie przygotować wymaganej opinii.
Ostateczne rozstrzygnięcie tej przerażającej sprawy ponownie się opóźnia...