Chcą nowego tramwaju na Służewcu. Mieszkańcy usłyszeli od urzędników absurdalny termin

2026-03-01 21:52

Tramwaj na Służewcu? Tak, ale dopiero po 2044 roku – taką odpowiedź usłyszeli od urzędników mieszkańcy walczący o nową linię w alei Wilanowskiej. To ich zdaniem absurdalna perspektywa, zwłaszcza że inwestycja miałaby powstać już po budowie metra M4. Społecznicy alarmują, że rozwiązania komunikacyjne w dynamicznie rozwijającej się dzielnicy potrzebne są na już.

Służewiec walczy o tramwaj. "Potrzebujemy go na już!"

Grupa lokalnych społeczników zrzeszona w inicjatywie Służewiec Wspólna Sprawa apeluje do władz dzielnicy i ZTM o budowę nowej trasy tramwajowej. Chodzi o kluczowy, 1,3-kilometrowy odcinek biegnący al. Wilanowską od ronda Unii Europejskiej przy popularnym centrum handlowym Westfield Mokotów do rejonu stacji metra Wilanowska. Co istotne, po obu stronach tramwaj łączyłby się z już istniejącymi szlakami (przy ul. Wołoskiej i Puławskiej), uzupełniając w ten sposób stołeczną sieć komunikacyjną.

Pomysł nie jest nowy. Jak podkreślają działacze, od lat przewija się on w deklaracjach władz miasta. Powstała specjalna petycja.

– O tej linii tramwajowej mówiło się już w 2016/17 roku. W 2018 w kampanii Rafał Trzaskowski deklarował, że chciałby taką linię wybudować. W 2019 podobne zapowiedzi głosiły Tramwaje Warszawskie – mówi Monika Kołacz ze Służewiec Wspólna Sprawa. Spółka wystąpiła nawet o decyzję środowiskową, którą wydano dopiero w 2024 roku.

Tymczasem, jak zapewniają społecznicy, Służewiec potrzebuje tych rozwiązań bezzwłocznie. Dzielnica przechodzi transformację z biurowego zagłębia w rejon mieszkaniowy, a w najbliższych latach w tym rejonie ma się wprowadzić dodatkowo 10 tysięcy osób.

Miasto odpowiada. Aktywiści: absurdalny termin budowy

W sprawie postulowanej trasy zwróciliśmy się do Tramwajów Warszawskich i ZTM. Odpowiedzi obu podmiotów są zbieżne i mocno zaskakujące.

– W tej chwili trwają prace nad Strategią 2040+, do której – jako spółka – będziemy się oczywiście dostosowywać. W projekcie strategii taka trasa zapisana jest z adnotacją „rekomendowana jest do realizacji po 2044 r.” – mówi Witold Urbanowicz, rzecznik prasowy Tramwajów Warszawskich.

Oznacza to, że tramwaj ma szansę powstać, ale stanie się to najwcześniej za 18 lat. Aktywiści z Mokotowa nazywają tę perspektywę absurdalną, zwłaszcza że inwestycja miałaby ruszyć dopiero po oddaniu do użytku linii metra M4, która również będzie wiązała się z wieloletnimi utrudnieniami.

Jest alternatywa dla tramwaju? 

Jak zaznacza Tomasz Kunert z ZTM, obecnie na tym odcinku kursują dwa autobusy. Zdaniem aktywistów to za mało, a pojazdy te regularnie tkwią w korkach.

– Wśród władz miasta obowiązuje narracja o zrównoważonym rozwoju - tramwaj świetnie spełnia te wymogi, w dodatku jest bezkorkowy. Obecnie autobusy nie spełniają swojej roli, dużo osób wybiera auto. Chcemy dać alternatywę posiadaczom samochodów – mówi Agnieszka Popławska.

Działacze dodają, że szacowany koszt inwestycji (na bazie wyliczeń z 2019 roku) to zaledwie 25 milionów złotych. Dla porównania, budowa tramwaju do Wilanowa pochłonęła ok. 685 milionów złotych.

– Brakuje tylko jednego, najważniejszego: woli z góry – konkludują smutno aktywiści temat tramwaju w alei Wilanowskiej, przypominając o petycji dostępnej w sieci.

Aktywiści miejscy domagają się tramwaju na Mokotowie:

Naturalny plac zabaw przy Dolinie Służewieckiej. Chcieli go spalić, teraz go uwielbiają?