Służewiec walczy o tramwaj. "Potrzebujemy go na już!"
Grupa lokalnych społeczników zrzeszona w inicjatywie Służewiec Wspólna Sprawa apeluje do władz dzielnicy i ZTM o budowę nowej trasy tramwajowej. Chodzi o kluczowy, 1,3-kilometrowy odcinek biegnący al. Wilanowską od ronda Unii Europejskiej przy popularnym centrum handlowym Westfield Mokotów do rejonu stacji metra Wilanowska. Co istotne, po obu stronach tramwaj łączyłby się z już istniejącymi szlakami (przy ul. Wołoskiej i Puławskiej), uzupełniając w ten sposób stołeczną sieć komunikacyjną.
Pomysł nie jest nowy. Jak podkreślają działacze, od lat przewija się on w deklaracjach władz miasta. Powstała specjalna petycja.
– O tej linii tramwajowej mówiło się już w 2016/17 roku. W 2018 w kampanii Rafał Trzaskowski deklarował, że chciałby taką linię wybudować. W 2019 podobne zapowiedzi głosiły Tramwaje Warszawskie – mówi Monika Kołacz ze Służewiec Wspólna Sprawa. Spółka wystąpiła nawet o decyzję środowiskową, którą wydano dopiero w 2024 roku.
Tymczasem, jak zapewniają społecznicy, Służewiec potrzebuje tych rozwiązań bezzwłocznie. Dzielnica przechodzi transformację z biurowego zagłębia w rejon mieszkaniowy, a w najbliższych latach w tym rejonie ma się wprowadzić dodatkowo 10 tysięcy osób.
Miasto odpowiada. Aktywiści: absurdalny termin budowy
W sprawie postulowanej trasy zwróciliśmy się do Tramwajów Warszawskich i ZTM. Odpowiedzi obu podmiotów są zbieżne i mocno zaskakujące.
– W tej chwili trwają prace nad Strategią 2040+, do której – jako spółka – będziemy się oczywiście dostosowywać. W projekcie strategii taka trasa zapisana jest z adnotacją „rekomendowana jest do realizacji po 2044 r.” – mówi Witold Urbanowicz, rzecznik prasowy Tramwajów Warszawskich.
Oznacza to, że tramwaj ma szansę powstać, ale stanie się to najwcześniej za 18 lat. Aktywiści z Mokotowa nazywają tę perspektywę absurdalną, zwłaszcza że inwestycja miałaby ruszyć dopiero po oddaniu do użytku linii metra M4, która również będzie wiązała się z wieloletnimi utrudnieniami.
Jest alternatywa dla tramwaju?
Jak zaznacza Tomasz Kunert z ZTM, obecnie na tym odcinku kursują dwa autobusy. Zdaniem aktywistów to za mało, a pojazdy te regularnie tkwią w korkach.
– Wśród władz miasta obowiązuje narracja o zrównoważonym rozwoju - tramwaj świetnie spełnia te wymogi, w dodatku jest bezkorkowy. Obecnie autobusy nie spełniają swojej roli, dużo osób wybiera auto. Chcemy dać alternatywę posiadaczom samochodów – mówi Agnieszka Popławska.
Działacze dodają, że szacowany koszt inwestycji (na bazie wyliczeń z 2019 roku) to zaledwie 25 milionów złotych. Dla porównania, budowa tramwaju do Wilanowa pochłonęła ok. 685 milionów złotych.
– Brakuje tylko jednego, najważniejszego: woli z góry – konkludują smutno aktywiści temat tramwaju w alei Wilanowskiej, przypominając o petycji dostępnej w sieci.
Aktywiści miejscy domagają się tramwaju na Mokotowie: