Dramat na Dworcu Zachodnim w Warszawie. "Kierowca zrobił wszystko co mógł"

Śledczy ze stolicy coraz dokładniej odtwarzają dramatyczny przebieg niedzielnego wypadku drogowego, do którego doszło na warszawskim Rondzie Zesłańców Syberyjskich. Z ostatnich, uaktualnionych informacji wynika, że liczba poszkodowanych w karambolu wzrosła już do sześciu osób. Wśród rannych najpoważniejszych obrażeń doznała kobieta oraz 8‑letnie dziecko. Służby mundurowe potwierdzają słowa 58-letniego kierowcy autobusu, który od początku zgłaszał kłopoty z układem hamulcowym. Awaria sprzętu to wciąż jedna z głównych, badanych przez biegłych hipotez.

Wypadek przy Dworcu Zachodnim. Tłumaczenia kierowcy autobusu

Podkomisarz Jacek Wiśniewski z Komendy Stołecznej Policji poinformował, że prowadzący feralny pojazd 58-latek od samego początku interwencji służb wskazywał na poważną usterkę i trudności z wyhamowaniem rozpędzonej maszyny na drodze.

- 58‑letni kierowca tłumaczył, że miał problem z hamowaniem. Najpierw uderzył w tramwaj, później w kolejne samochody, łącznie 14 pojazdów - poinformował policjant.

Właśnie to drogowe domino uderzeń, rozpoczynające się od zderzenia z wagonem tramwajowym, a kończące na kilkunastu zniszczonych autach osobowych, może dobitnie świadczyć o braku reakcji układu na próby ratowania sytuacji. Policjanci podkreślają jednak z całą stanowczością, że na wskazanie jednoznacznej przyczyny i wadliwego elementu jest nadal zbyt wcześnie.

Autobus wjechał do tunelu dla pieszych. "Kierowca nie miał prawa zapoznać się inaczej"

Trwają żmudne analizy momentu przebicia barierek, po którym wielotonowy, potężny autokar stoczył się prosto po schodach do podziemnego przejścia. Jak wskazuje asp. Kamil Sobótka ze stołecznego garnizonu, mężczyzna za kierownicą znajdował się pod wpływem olbrzymiego stresu, jednak starał się zapanować nad sytuacją.

- Zrobił wszystko co mógł, nie miał prawa zapoznać się inaczej. Nie wiemy, czy celowo wjechał do tunelu - dodaje.

Pracujący przy tej sprawie funkcjonariusze starają się dokładnie ustalić, czy szokujący zjazd w dół tunelu dla pieszych był przemyślanym ruchem obronnym, czy też efektem zupełnej utraty panowania nad ciężkim i rozpędzonym kolosem.

Badania kierowcy po karambolu w Warszawie. Wiadomo, czy był trzeźwy

Służby wydały także oficjalny komunikat o stanie zdrowia szofera. Potwierdzono, że mężczyzna ten na szczęście nie musiał zostać hospitalizowany w placówce medycznej.

- Kierowca nie wymaga hospitalizacji. Był trzeźwy, test na środki odurzające był negatywny – przekazał asp. Sobótka.

Taki jednoznaczny wynik przeprowadzonych na miejscu zdarzenia testów oznacza, że w pełni wykluczono wpływ jakichkolwiek trunków wysokoprocentowych lub zakazanych środków odurzających na zachowanie 58-latka.

Ranni w karambolu koło Dworca Zachodniego w Warszawie

Choć pierwsze policyjne raporty wspominały o czterech rannych osobach, późniejsze ustalenia jednoznacznie zwiększyły ten bilans do łącznie sześciu poszkodowanych wymagających pomocy. Najcięższych obrażeń ciała doznała dorosła kobieta oraz małe, około ośmioletnie dziecko. Oboje pechowo znajdowali się wewnątrz jednego z samochodów osobowych, które to zostały staranowane i rozbite przez masę autobusu.

Śledztwo po wypadku na Ochocie. Jaka była prędkość pojazdu?

Na obecnym etapie dochodzenia funkcjonariusze nie podają do informacji publicznej, z jaką prędkością poruszał się pechowy pojazd w chwili taranowania kolejnych aut. Szybkość to niezwykle kluczowy dla śledztwa wskaźnik, na bazie którego specjaliści będą mogli ocenić, czy prowadzący miał jakiekolwiek techniczne szanse na całkowite wyhamowanie przed przeszkodą. Powołani eksperci będą musieli wnikliwie przejrzeć zabezpieczone nagrania z okolicznych kamer, odszukać ewentualne ślady opon na asfalcie oraz rygorystycznie zbadać stan poszczególnych podzespołów.

Awaria układu hamulcowego autobusu pod lupą specjalistów

Jak informowaliśmy już wcześniej, w przestrzeni medialnej pojawiały się nieoficjalne pogłoski o wcześniejszych usterkach z hamowaniem w autobusie. Ostatnie wypowiedzi stołecznych policjantów zdają się uwiarygadniać ten trop, jednak do momentu zakończenia prac ekspertów niczego to ostatecznie nie przesądza. Organy ścigania wielokrotnie powtarzają, że dopiero szczegółowe badania techniczne i profesjonalne ekspertyzy odpowiedzą na pytanie, czy wypadek był pokłosiem awarii sprzętu, tragicznej omyłki człowieka, czy zupełnie innych zdarzeń na drodze.

Znasz zasady pierwszej pomocy?
Pytanie 1 z 10
Obowiązek udzielenia pomocy ofiarom wypadku dotyczy: