Spis treści
- Awaria hamulców w autobusie ZTM? Policja bada nowy trop po wypadku
- Autobus wjechał do przejścia podziemnego przy Dworcu Zachodnim. Relacje świadków
- Trzy główne hipotezy śledczych. Co doprowadziło do zderzenia na Ochocie?
- Paraliż drogowy przy Dworcu Zachodnim i poszkodowani w karambolu
- Dochodzenie policyjne potrwa. Eksperci szukają przyczyny karambolu
Awaria hamulców w autobusie ZTM? Policja bada nowy trop po wypadku
Zebrane materiały wideo oraz zeznania osób obecnych na miejscu wskazują jednoznacznie na brak jakiejkolwiek reakcji prędkościomierza podczas zderzeń z kolejnymi autami osobowymi. Mundurowi szybko sprawdzili stan trzeźwości mężczyzny siedzącego za kierownicą i badania nie wykazały obecności alkoholu ani środków odurzających w jego organizmie. Dzięki temu śledczy mogli natychmiast odrzucić rutynowo sprawdzany w takich sytuacjach wątek ewentualnego odurzenia pracownika.
Dziennikarze „Super Expressu” nieoficjalnie ustalili, że w rozbitym pojeździe już wcześniej mogło dochodzić do niepokojących usterek związanych z wytracaniem prędkości. Nie ma obecnie jasności, czy jakiekolwiek wady techniczne były zgłaszane przełożonym lub diagnozowane przez mechaników. Przedstawiciele służb na razie nie potwierdzają tych doniesień i zaznaczają jedynie, że każda możliwa przyczyna niedzielnego wypadku jest przez nich skrupulatnie badana.
Autobus wjechał do przejścia podziemnego przy Dworcu Zachodnim. Relacje świadków
Dramat rozegrał się w niedzielę w okolicach godziny 18:20. Pojazd należący do ZTM zniszczył łącznie dziewięć aut osobowych, po czym staranował barierki oddzielające jezdnię od ciągów pieszych i wpadła na schody prowadzące do podziemi. Rozpędzony kolos zakończył swoją niszczycielską trasę dopiero w momencie mocnego uderzenia dachem o samą górę betonowej konstrukcji tunelu.
Obserwatorzy tego groźnego zdarzenia zgodnie relacjonowali, że autobus „jechał jak rozpędzony", a z zewnątrz „nie wyglądało, jakby kierowca próbował hamować". Z powodu takich właśnie opisów ze strony naocznych świadków zaczęto poważnie brać pod uwagę nagłą awarię maszyny na trasie. Uwagę skupiono przede wszystkim na ewentualnym defekcie kluczowego dla bezpieczeństwa układu hamulcowego miejskiego pojazdu.
Trzy główne hipotezy śledczych. Co doprowadziło do zderzenia na Ochocie?
Funkcjonariusze policji wspólnie z prokuratorami wykonują obecnie szereg bardzo szczegółowych działań operacyjnych. Zabezpieczono nagrania z okolicznych kamer, a eksperci analizują ślady pozostawione na asfalcie i weryfikują zeznania osób przebywających w pobliżu. Kluczowe będzie również drobiazgowe sprawdzenie pozostałości samej rozbitej maszyny.
Mundurowi kategorycznie zaznaczają brak możliwości wytypowania jednego konkretnego powodu tej kolizji na tak wczesnym etapie dochodzenia. Zespół badający sprawę skupia się obecnie na trzech potencjalnych wersjach wydarzeń:
- poważnej usterce mechanicznej obejmującej defekt układu zatrzymywania pojazdu,
- nieodpowiednim zachowaniu mężczyzny prowadzącego autobus,
- nieprzewidzianej przeszkodzie na drodze lub fatalnym stanie infrastruktury drogowej.
Kwestia ewentualnej niewydolności hamulców zostanie ostatecznie rozstrzygnięta dopiero za jakiś czas. Specjaliści muszą najpierw przeprowadzić wnikliwe oględziny zniszczonego wozu i przygotować na tej podstawie stosowne ekspertyzy techniczne.
Paraliż drogowy przy Dworcu Zachodnim i poszkodowani w karambolu
Bilans tego niebezpiecznego zajścia to 6 osób, z czego najbardziej poszkodowana została kobieta i około 8-letnie dziecko. Na miejscu pracowało 14 zastępów straży pożarnej. Do akcji zadysponowano kilkanaście karetek pogotowia ratunkowego, natomiast cały rejon zderzenia został odcięty od jakiegokolwiek ruchu kołowego.
Skutkiem tego rozległego incydentu był olbrzymi chaos komunikacyjny w znacznej części miasta. Przedstawiciele Warszawskiego Transportu Publicznego poinformowali o wprowadzeniu tras zastępczych dla wielu połączeń obsługiwanych przez miejskie autobusy.
Dochodzenie policyjne potrwa. Eksperci szukają przyczyny karambolu
Pomimo docierających do mediów niepotwierdzonych pogłosek o rzekomych wcześniejszych problemach z hamowaniem tego konkretnego wozu, jest to nadal wyłącznie jedna z weryfikowanych poszlak. Przedstawiciele organów ścigania proszą o powstrzymanie się od przedwczesnych wyroków, ponieważ zebranie całego materiału dowodowego zajmie trochę czasu. Dokładne odtworzenie wszystkich sekund wypadku z pewnością potrwa jeszcze co najmniej kilka tygodni.