Ekstremalne warunki dla pilotów nad płonącym lasem. Dromadery walczą z silnymi turbulencjami

2026-05-29 19:28

Z potężnym pożarem lasu niedaleko stolicy zmagają się nie tylko zastępy strażaków, ale również załogi samolotów gaśniczych. Lotnicy muszą radzić sobie z ogromnym żywiołem, porywistym wiatrem oraz niebezpiecznymi manewrami. Jak sami przyznają, dodatkową przeszkodą w sprawnym działaniu jest szwankująca komunikacja.

Pożar lasu pod Warszawą. Załogi samolotów gaśniczych walczą z potężnymi turbulencjami

Na pograniczu powiatów wołomińskiego i mińskiego cały czas trwa intensywna akcja gaśnicza. W działania zaangażowano setki strażaków, specjalistyczne pojazdy, śmigłowce oraz samoloty gaśnicze. W piątek rano obszar objęty ogniem miał już około 300 hektarów, a silny wiatr i wysoka temperatura nadal utrudniały opanowanie sytuacji.

Istotną rolę w walce z pożarem odgrywają samoloty Dromader wykonujące regularne zrzuty wody. Jak przyznał jeden z pilotów w rozmowie z TVN24, loty nad płonącym lasem należą do szczególnie wymagających zadań. Dodatkowym utrudnieniem są bardzo silne turbulencje występujące nad obszarem pożaru.

Samoloty uczestniczące w akcji korzystają z Lotniska Warszawa-Babice, gdzie uzupełniają zapasy wody przed kolejnymi lotami. Załogi na bieżąco monitorują poziom napełnienia zbiorników, a cały proces przebiega bardzo sprawnie. Jak zaznaczają piloci, zatankowanie wody zajmuje około trzech minut, dzięki czemu maszyny mogą szybko wracać nad płonący las.

Taktyka Dromaderów nad pożarem. Samoloty gaśnicze operują w parach

Według pilotów sytuacja na miejscu jest trudna, ale nadal kontrolowana. Coraz większym wyzwaniem staje się jednak wzmagający się wiatr, który może sprzyjać dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia. Z tego powodu samoloty gaśnicze wykonują loty w parach lub większych grupach. Kolejne maszyny zrzucają wodę jedna po drugiej, uzupełniając działania poprzednich załóg. Obecność kilku Dromaderów nad pożarem jednocześnie jest elementem wcześniej zaplanowanej strategii.

„- Od początku samoloty były tak produkowane ze względu na ilość wody, żeby skutecznie ugasić źródło ognia, latał nie jeden samolot, tylko właśnie w parach albo nawet w większych grupach, co oczywiście daje ogromną skuteczność. Proszę zauważyć, że helikopter Black Hawk w Bambi Buckecie bierze 3 tysiące litrów, a już dwa Dromadery - 4 tysiące” – tłumaczył prezes Mieleckich Zakładów Lotniczych, Roman Ignasiak.

Eksperci zwracają uwagę, że skuteczność akcji rośnie wraz z liczbą samolotów wykonujących zrzuty. Dromadery operują między Mińskiem Mazowieckim a Babicami. W Mińsku pobierają wodę, natomiast w Babicach uzupełniają paliwo i przygotowują się do kolejnych lotów. Następnie wracają nad pożar i przez wiele godzin uczestniczą w działaniach gaśniczych.

Dużym wyzwaniem pozostaje również sprawna wymiana informacji pomiędzy wszystkimi służbami zaangażowanymi w akcję. Przy szybko zmieniającej się sytuacji odpowiednia koordynacja działań ma ogromne znaczenie.

„- Zawsze w zarządzaniu akcją kryzysową problem jest z łącznością. Piloci na pokładzie statku powietrznego mają łączność z Lasami Państwowymi i łączność lotniczą. Nie mają bezpośredniego kontaktu z zarządzającym akcją ratowniczo-gaśniczą, stąd zaczyna się problem” – doprecyzował szef Mieleckich Zakładów Lotniczych.

Zagrożenie po zrzucie wody. Pilot Dromadera musi uważać na zmianę toru lotu

Piloci podkreślają, że Dromader jest bardzo wymagającą maszyną, ponieważ może zabierać ogromne ilości wody. Po zrzuceniu ładunku samolot gwałtownie zmienia swoje zachowanie w powietrzu, dlatego załoga musi zachować szczególną ostrożność. Krótka odległość między lotniskiem a miejscem pożaru pozwala jednak na wykonywanie wielu lotów w krótkim czasie.

„– Samolot bierze na pokład dwa tysiące litrów wody, a czas akcji jest w zależności od dolotu. Tam jest około kilkunastu minut od lotniska do miejsca zrzutu, więc tych operacji jest po prostu dosyć dużo. Samolot może być w powietrzu ponad trzy godziny” – wyjaśnił Roman Ignasiak.

Przypomnijmy, że pożar lasu pod Warszawą wybuchł w czwartek, 28 maja, po południu. Ogień rozprzestrzeniał się w koronach drzew. Na miejscu pracują ogromne siły straży pożarnej. W działania zaangażowani są przede wszystkim strażacy z Mazowsza, jednak wsparcie zapewniają również kompanie gaśnicze z innych części kraju.

Prezes Mieleckich Zakładów Lotniczych o warunkach pracy pilotów Dromaderów podczas akcji gaśniczej