Wpis pani Aleksandry, mieszkanki Konstancina, wstrząsnął mediami społecznościowymi. Kobieta opublikowała zdjęcia po tym, jak w słodyczach zebranych przez jej dzieci podczas halloweenowej zabawy odkryła coś, co mrozi krew w żyłach...
To nie jest żaden wymysł, żart ani przesadzona reakcja przewrażliwionego rodzica. To realne zagrożenie dla zdrowia i życia dzieci! − napisała zszokowana matka.
Co dokładnie znaleziono w cukierkach?
Zabawa w „cukierek albo psikus” dla dzieci pani Aleksandry zakończyła się szokującym odkryciem. Następnego dnia, podczas przeglądania zebranych łupów, rodzice zauważyli, że w strukturze niektórych czekoladowych cukierków znajdują się… cienkie kawałki metalu! Wyglądały jak fragmenty igieł lub cienkiego drutu. Były wbite tak, aby z zewnątrz pozostały niewidoczne. Dopiero dokładna inspekcja lub ugryzienie cukierka mogło ujawnić ich obecność.
Autorka wpisu nie kryje przerażenia, wyobrażając sobie potencjalne skutki. I trudno jej się dziwić. Połknięcie takiego przedmiotu mogłoby doprowadzić do tragedii. Metalowy element mógłby wbić się w język, dziąsło czy podniebienie, powodując silny ból i krwawienie.
Co trzeba mieć w głowie, żeby robić coś takiego dzieciom?! − pyta kobieta.
Co robić dalej?
Wpis pani Aleksandry został udostępniony wiele razy. Matka apeluje do innych rodziców o sprawdzanie słodyczy i nagłaśnianie podobnych przypadków.
Nie pozwalajcie im jeść słodyczy niewiadomego pochodzenia bez wcześniejszego obejrzenia. Proszę również osoby, które rozdawały wczoraj słodycze, o sprawdzenie pozostałych cukierków. Jeżeli ktoś jeszcze spotkał się z podobną sytuacją, proszę o kontakt i informację. Nie wiem, kto wpadł na tak idiotyczny i niebezpieczny pomysł, ale mam nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona − podsumowała.