Mąż zmarł, a ona została z długami i wielkim problemem. Miało powstać data center, teraz walczy o dawny ośrodek

Dawniej to miejsce tętniło życiem – basen, dziesiątki koni i tłumy gości. Z czasem jednak pojawiły się problemy, a mąż 54-letniej Hanny przed śmiercią zawarł ryzykowną umowę na sprzedaż gruntów. Spółka planowała tu budowę data center w Bobrowcu. Dziś wdowa zmaga się ze spuścizną tamtej decyzji i stara się przywrócić ośrodkowi dawną świetność, której oboje poświęcili lata życia.

Historia Ośrodka Szumawa w Bobrowcu

Pani Hanna jest związana z Bobrowcem od wczesnych lat młodości. To w tej miejscowości, przy ulicy Mazowieckiej, małżeństwo przez lata budowało i rozwijało znany ośrodek Szumawa.

Początki tego miejsca datuje się na lata 80., kiedy to mąż nabył tutejsze gospodarstwo.

Z upływem czasu teren przekształcił się w rozległy kompleks sportowo-rekreacyjny. Zbudowano stajnie, kryty basen i zaplecze agroturystyczne, a obiekt zaczął przyciągać turystów z całej Polski.

– To wszystko powstało dzięki ciężkiej pracy mojej i mojego męża – mówi Hanna.

Przez długi czas biznes kwitł. Kryzys nadszedł wraz z problemami prywatnymi. Według relacji Hanny, rodzina powierzyła losy ośrodka nieodpowiednim ludziom, w tym dzierżawcy, który zaniedbał teren. W efekcie Szumawa podupadła i przestała się rozwijać.

Tajemnicza umowa sprzedaży w Bobrowcu

W pewnej chwili mąż Hanny podjął decyzję o zbyciu części posiadłości. 54-latka stanowczo się temu sprzeciwiała.

– Mąż ufał ludziom – mówi 54-latka.

W grudniu 2022 roku doszło do podpisania przedwstępnej umowy zbycia nieruchomości.

Dziennikarze „Super Expressu” przeanalizowali księgi wieczyste, z których wynika, że 20 grudnia 2022 roku zawarto wspomniany dokument. Na jego mocy inwestor nabył określone prawa i roszczenia do fragmentu gruntów. Sytuacja jednak szybko zaczęła się komplikować.

Niedługo później kontrahent zrezygnował z transakcji i zażądał zwrotu potężnej zaliczki. W tym samym okresie stan zdrowia męża Hanny drastycznie się pogorszył i mężczyzna trafił do szpitala.

– Już wtedy nie był świadomy sytuacji. Był w naprawdę złym stanie – wspomina Hanna.

Wkrótce potem zmarł.

Hanna musiała poradzić sobie nie tylko ze stratą męża i sprawami spadkowymi, ale też z potężnymi długami wynikającymi ze wspomnianej umowy. Obecnie wszelkie roszczenia finansowe zostały już uregulowane.

Mimo że sprzedaż nie doszła do skutku, inwestor nie porzucił koncepcji budowy data center.

Data Center w Bobrowcu. Inwestor działa bez aktu własności

W tej sprawie pojawia się kolejny zadziwiający wątek.

Spółka ostatecznie nie przejęła działek, co potwierdzają księgi wieczyste. Widnieje w nich jedynie jako podmiot posiadający zabezpieczenie roszczeń z tytułu umowy przedwstępnej, a nie jako pełnoprawny właściciel.

Pomimo braku tytułu własności, firma kontynuowała starania o pozwolenia na budowę serwerowni.

Już na początku 2023 roku spółka złożyła wniosek o decyzję środowiskową, określającą zasady funkcjonowania takiego obiektu. Następnie ubiegała się o warunki zabudowy, a cała biurokratyczna batalia trwała latami, kończąc się wydaniem decyzji środowiskowej latem 2025 roku.

Choć brzmi to absurdalnie, polskie prawo dopuszcza takie działanie – wnioskodawca nie musi posiadać gruntu, by starać się o dokumenty. Posiadanie papierów nie daje jednak prawa do wkroczenia na prywatny teren i rozpoczęcia prac.

Ostatecznie w Bobrowcu do inwestycji nie doszło. Samorządowe Kolegium Odwoławcze anulowało decyzję o warunkach zabudowy, a lokalne wodociągi odmówiły zgody na podłączenie obiektu do sieci.

Obecnie przedstawiciele gminy stawiają sprawę jasno: na ten moment budowa wspomnianego centrum danych jest niemożliwa.

Hanna walczy o rozwój Szumawy

Wdowa dopiero niedawno zgłębiła temat planowanego data center i tego, jak jego sąsiedztwo wpłynęłoby na jej posiadłość.

Zgromadzone informacje mocno ją zaniepokoiły.

Największe obawy budzi perspektywa nieustannego hałasu generowanego przez aparaturę. Hanna martwi się też, że potężna serwerownia bezpowrotnie zniszczy unikalny klimat Bobrowca, co ostatecznie przekreśli szanse na odbudowę Szumawy.

Szczególnie, że obecnie jej priorytetem jest rozwój ośrodka.

Plany odbudowy ośrodka i sukces w konkursie rolniczym

Obecnie z części infrastruktury korzysta Klub Jeździecki Erren, który organizuje tu m.in. zawody, obozy, treningi oraz warsztaty z wielokrotnym mistrzem Polski. Działa tu także pensjonat dla koni.

W najbliższym czasie Hanna zamierza uruchomić basen z saunami i jacuzzi, a także strefę fitness, bazę noclegową i gastronomię.

Jej determinacja została już zauważona – w czerwcu tego roku zdobyła wyróżnienie na etapie regionalnym XXIII Ogólnokrajowego Konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”. Doceniono m.in. porządek, kondycję budynków i świetne warunki dla zwierząt.

Przed nią wciąż mnóstwo pracy, ale może liczyć na pomoc bliskich i znajomych.

Aktualnie Hanna poszukuje wspólnika, który pomoże jej rozwijać obiekt z myślą o okolicznych mieszkańcach.

Mimo ogromnych przeciwności losu, jakie spotkały ją w ostatnich latach, nie ma zamiaru się poddawać.

– Walczę o to miejsce nieprzerwanie – zapewnia.

W trakcie wywiadu nieustannie wspomina zmarłego męża, podkreślając ich wspólny trud i zaangażowanie w to miejsce.

– Wierzę, że mąż czuwa nade mną z nieba. Jestem dumna, że kontynuuję jego dzieło – mówi Hanna.

Na chwilę obecną sprawa wydaje się jasna: firma nie zakupiła ziemi, a inwestycja w Bobrowcu jest zablokowana. Co przyniesie czas? Tego nie wie nikt.

Poproszony o komentarz inwestor odmówił udzielenia odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa i poufnością danych.

Pijany kierowca w Piasecznie

ROLKI