Spis treści
- Przejęcie domu przy ulicy Kuszniczej na Białołęce. Sąsiedzi przekazali klucze urzędnikom
- Niska wycena nieruchomości na Białołęce pod budowę drogi. Właściciel zapowiada drogę sądową
- Czy nowa inwestycja drogowa na Białołęce ma sens? Mieszkańcy wskazują na błędy w projekcie
- Brak kanalizacji przy nowej drodze i zarzuty o arogancję władzy. Sąsiedzi krytykują ratusz
Przejęcie domu przy ulicy Kuszniczej na Białołęce. Sąsiedzi przekazali klucze urzędnikom
W Warszawie doszło do ostatecznego przejęcia domu jednorodzinnego, który stał na drodze nowej inwestycji. Budynek przy ulicy Kuszniczej na Białołęce musi zostać zburzony, ponieważ w tym miejscu zaplanowano trasę będącą skrótem do skrzyżowania przy Trasie Toruńskiej. Właściciel nieruchomości, pan Cezary, nie mógł pojawić się na miejscu osobiście, ponieważ przebywa obecnie służbowo w Paryżu. Klucze do budynku przekazali w jego imieniu sąsiedzi, którzy pełnią funkcję jego pełnomocników. Zdecydowali się na taki krok, aby uniknąć niepotrzebnej awantury i szarpaniny z urzędnikami.
Ponieważ pan Czarek jest na placówce w Paryżu służbowo, w związku z czym nie miał możliwości tych kluczy przekazać osobiście. [...] Wyznaczono termin przejęcia budynku. Nawet była mowa o tym, że budynek będzie przejęty w asyście policji siłowo. No więc to nie było sensu, w związku z czym klucze zostawił – powiedział pan Wojciech, sąsiad i pełnomocnik właściciela.
Mimo że miasto dysponuje już kluczami, budynek wciąż stoi. Wkrótce mają jednak ruszyć prace rozbiórkowe, ponieważ dom znajduje się dokładnie w linii przebiegu nowej jezdni. Choć urzędnicy dopięli swego, sprawa wywłaszczenia nie jest jeszcze zakończona, ponieważ właściciel zamierza walczyć o swoje prawa przed sądem.
Niska wycena nieruchomości na Białołęce pod budowę drogi. Właściciel zapowiada drogę sądową
Głównym powodem konfliktu między mieszkańcem a warszawskim ratuszem są pieniądze. Właściciel domu nie zgadzał się na dobrowolną wyprowadzkę, ponieważ uważał, że kwota zaproponowana przez miasto jest rażąco niska. Według niego wycena nie odpowiada realnym cenom rynkowym nieruchomości w tej części Warszawy. Choć mężczyzna składał własne dokumenty i opinie rzeczoznawców, urzędnicy nie wzięli ich pod uwagę, uznając swoją decyzję za ostateczną.
Te pieniądze, które zaproponowano sąsiadowi, są w ogóle nie do przyjęcia w warunkach warszawskich, w tym punkcie Warszawy. To, co się ze strony miasta dzieje, jeśli chodzi o formę załatwiania tych spraw, jeśli chodzi o wywłaszczenie, czy też, powiedzmy, całą budowę, uważam, że jest nie do przyjęcia – stwierdziła pani Ewa, sąsiadka właściciela domu.
Mieszkańcy porównują działania miasta do metod stosowanych kilkadziesiąt lat temu, kiedy ludzi wywłaszczano bez realnej rekompensaty. Urzędnicy nie ujawnili opinii publicznej, jaką dokładnie kwotę zaoferowali za dom na Białołęce, zasłaniając się procedurami.
Czy nowa inwestycja drogowa na Białołęce ma sens? Mieszkańcy wskazują na błędy w projekcie
Lokalna społeczność ma poważne wątpliwości, czy budowa nowej drogi faktycznie rozwiąże problemy komunikacyjne w tej okolicy. Według sąsiadów, którzy codziennie obserwują tam ruch, nowa trasa może przynieść więcej szkód niż pożytku. Problem polega na tym, że choć powstanie skrót, to ulica Białołęcka, do której ma on prowadzić, nie zostanie poszerzona. Oznacza to, że samochody z dwóch pasów i tak będą musiały zmieścić się w jeden wąski pas, co tylko przesunie korek o kilkaset metrów dalej.
Polecany artykuł:
Według mnie inwestycja jest w ogóle chybiona. Z takiego względu, że jeżeli jest to tylko połączenie ronda z ulicą Białołęcką, przy nieposzerzeniu ulicy Białołęckiej, to cały ten korek, który jest w tej chwili przy rondzie, się przeniesie tu. Ponieważ dalej w Białołęcką będzie zwężenie do jednego pasa. W związku z czym nic to nie zmienia – ocenił pan Wojciech.
Dodatkowym problemem jest planowana likwidacja zatok autobusowych. Mieszkańcy obawiają się, że autobusy zatrzymujące się bezpośrednio na jezdni będą całkowicie blokować ruch, co doprowadzi do paraliżu komunikacyjnego w tej części dzielnicy.
Brak kanalizacji przy nowej drodze i zarzuty o arogancję władzy. Sąsiedzi krytykują ratusz
Największe zdziwienie budzi fakt, że przy okazji tak dużej i kosztownej inwestycji miasto nie zaplanowało budowy kanalizacji. Mieszkańcy Białołęki od lat czekają na podłączenie do miejskiej sieci i liczyli, że rozkopanie ulic pod nową drogę będzie idealnym momentem na położenie rur. Okazało się jednak, że projekt drogi tego nie przewiduje, co sąsiedzi uznają za marnowanie pieniędzy i brak logiki.
Tak jak mówił mąż wcześniej, ta sprawa, żeby przy okazji takiej inwestycji nie zrobić kanalizacji, kiedy to się mówi, że to są rzeczy jednak bardzo istotne w tym mieście [...] ja tego nie jestem w stanie zrozumieć przy takich kosztach, żeby oni pewnych decyzji nie podejmowali – dodała pani Ewa.
Mieszkańcy skarżą się również na brak rzetelnych informacji ze strony urzędu. Twierdzą, że o terminach prac dowiadywali się od siebie nawzajem, a nie z oficjalnych pism. Z kolei warszawski ratusz twierdzi, że właściciel był informowany o planach od kilku lat i miał czas na skorzystanie z możliwości odwołania, czego rzekomo nie zrobił. Obecnie sprawa wyceny i tak trafi do sądu, gdzie właściciel będzie dochodził większych pieniędzy za odebrany majątek.