Świeżo pomalowane miejsca przed placówką błyskawicznie wywołały poruszenie wśród lokalnej społeczności. 63-letnia pani Dorota, odbierająca dziecko ze szkoły, przyznaje, że była przekonana o zarezerwowaniu stanowisk wyłącznie dla uchodźców zza wschodniej granicy. Kobieta uznała początkowo, że gmina kompletnie straciła zdrowy rozsądek, wprowadzając takie rozwiązanie.
Okazało się, że podobne przemyślenia miała nie tylko ona. Inna mieszkanka opowiada, że widok barw wprowadził w błąd wiele osób. Jak zaznacza, dzieci same dopytywały o znaczenie flag, o których uczą się na lekcjach. W gminie zamieszkuje sporo cudzoziemców, dlatego taki scenariusz wydawał się mieszkańcom całkiem prawdopodobny.
Zdezorientowanie udzieliło się nawet osobom bez prawa jazdy. Jedna z kobiet usłyszała o niebiesko-żółtych stanowiskach od znajomej. Z relacji wynikało, że to właśnie te barwy wywołały konsternację i doprowadziły ją do przekonania, że Polakom nie wolno tam zostawiać samochodów.
Nie dla wszystkich była to ukraińska flaga
Inaczej do sprawy podszedł 35-letni Piotr, który również regularnie pojawia się pod szkołą. Mężczyzna nie miał żadnych złudzeń. Wytłumaczył, że od razu rozpoznał charakterystyczne oznaczenia strefy Kiss & Ride. Zauważył, że prace malarskie po prostu nie zostały jeszcze sfinalizowane i brakowało odpowiednich napisów. Dodał też, że wystarczyło spojrzeć na pozostałe znaki drogowe, by uniknąć całego tego nieporozumienia i zdziwił się reakcją innych rodziców.
Przedstawiciele szkoły również nie widzieli w całej sytuacji nic kontrowersyjnego. W rozmowie wyjaśnili, że proces malowania takich stref wymaga czasu. Konieczne jest położenie pierwszej warstwy farby i odczekanie do jej całkowitego wyschnięcia, zanim nałoży się ostateczne oznaczenia. Pracownicy placówki żartobliwie stwierdzili nawet, że kierowcom nierozpoznającym stref Kiss & Ride powinno się wlepiać punkty karne za braki w znajomości przepisów.
Urząd Gminy w Raszynie tłumaczy sytuację
Do fali komentarzy odniósł się raszyński urząd. Urzędnicy wyjaśnili, że przed placówką oświatową powstają specjalne strefy Kiss & Ride. Są to punkty, w których rodzice mogą na chwilę zatrzymać auto, by bezpiecznie wypuścić pociechę lub zabrać ją po lekcjach, a następnie szybko odjechać.
Władze gminy bezpośrednio skomentowały też dobór kolorystyki, która wywołała lokalną burzę. Zaznaczono, że takie same barwy stosuje się w strefach Kiss & Ride na terenie wielu innych polskich miast, chociażby w Warszawie, Gdyni czy Rzeszowie. Przedstawiciele urzędu przekonują, że ten konkretny zestaw kolorystyczny ma za zadanie ułatwić zmotoryzowanym błyskawiczne zlokalizowanie tego typu stanowisk.
Zgodnie z urzędowymi wyjaśnieniami, każdy z kolorów ma swoje zadanie. Barwa żółta ma sugerować, że postój w tym miejscu jest krótkotrwały i tymczasowy, podczas gdy odcień niebieski ma po prostu wyróżniać tę konkretną strefę na tle innych miejsc parkingowych.
Kluczowym problemem okazał się fakt, że rodzice ocenili sytuację, zanim drogowcy zdążyli sfinalizować malowanie oznakowania. Gmina zaapelowała, by kierowcy wstrzymali się z osądami i zwracali uwagę na znaki dopiero po tym, jak wszystkie zaplanowane roboty dobiegną końca.
Weryfikacja na miejscu w środę, 9 września, potwierdziła, że drogowcy uporali się z zadaniem. Na wcześniej kontrowersyjnych, niebiesko-żółtych prostokątach domalowano w końcu brakujące, białe litery K+R, rozwiewając ostatecznie wszelkie wątpliwości.
Nowe miejsca przy raszyńskiej szkole będą funkcjonować jako strefa krótkiego postoju K+R wyłącznie w dni robocze, od poniedziałku do piątku, w godzinach porannych (7:00-9:00). Głównym celem tego rozwiązania jest rozładowanie porannych korków i zapobieganie blokowaniu ulicy przez rodziców odwożących uczniów na lekcje.
Całe zamieszanie, które mocno zbulwersowało część społeczności, okazało się zwykłym błędem w interpretacji. Kolorowe miejsca nie faworyzują obywateli żadnego państwa. Kierowcy po prostu natknęli się na rozgrzebany plac budowy strefy Kiss & Ride i dopisali do tego własną teorię.