Spis treści
- Do koszmarnego zdarzenia doszło 10 lipca 2025 roku na Wybrzeżu Gdyńskim, gdzie rozpędzony do 108 km/h Dawid F. jechał pod prąd i staranował motocykl.
- Zarówno 45-latek, jak i jego nastoletni syn zmarli w szpitalu, podczas gdy sprawca oraz pasażer Opla uciekli bez udzielenia pomocy.
- Śledczy z Żoliborza oskarżyli Dawida F. o spowodowanie katastrofy i łamanie zakazu sądowego, a Mariusza P. o nieudzielenie ratunku.
- Kryminalna przeszłość obu mężczyzn jest bogata: kierowca był karany za jazdę po alkoholu, a pasażer był poszukiwany listem gończym.
Śmiertelny wypadek na Wybrzeżu Gdyńskim
Przypomnijmy okoliczności dramatu, który wydarzył się 10 lipca 2025 roku w Warszawie. Motocyklem marki Yamaha podróżował 45-letni Norbert L. wraz z 13-letnim synem Wojtkiem, wracając z meczu Legii. Ich podróż przerwało nagłe pojawienie się Opla Vectry, który pędząc pod prąd, czołowo staranował jednoślad. Siła uderzenia była tak duża, że ofiary zostały wyrzucone w powietrze. Mimo natychmiastowej reanimacji i transportu – chłopca śmigłowcem LPR, a ojca karetką – lekarze byli bezsilni. Obaj zmarli w szpitalu następnego dnia.
Polecany artykuł:
Dawid F. i Mariusz P. uciekli
W samochodzie osobowym znajdowało się dwóch mężczyzn: za kierownicą siedział Dawid F., a na miejscu pasażera Mariusz P. Zamiast ratować poszkodowanych, sprawcy postanowili uciec, widząc ogrom zniszczeń, do jakich doprowadzili. Ich wolność nie trwała jednak długo. Dzięki intensywnej pracy funkcjonariuszy i zaangażowaniu dużych sił policyjnych, obaj zostali zatrzymani już 11 lipca.
Akt oskarżenia trafił do sądu
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Żoliborz skierowała akt oskarżenia do sądu w niedzielę, 15 lutego. Śledczy zarzucają kierowcy szereg przestępstw. Jak informuje prok. Piotr Skiba, Dawid F. odpowie za umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym.
„umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym określone w ustawie Prawo o ruchu drogowym w ten sposób, że kierując samochodem osobowym marki Opel Vectra z prędkością 108 km/h zjechał na przeciwległy pas ruchu i jadąc pod prąd, czołowo zderzył się z prawidłowo poruszającym się motocyklem marki Yamaha (…) po czym zbiegł z miejsca zdarzenia” - przekazał prok. Piotr Skiba.
Dodatkowo mężczyzna złamał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, który nałożono na niego na okres trzech lat. Sprawca przyznał się do winy, tłumacząc swoje zachowanie panicznym strachem przed konsekwencjami prawnymi.
„- Oskarżony Dawid F. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia korespondujące ze zgromadzonym materiałem dowodowym. Wyjaśnił, że po zderzeniu zatrzymał pojazd i uciekł, gdyż spanikował i bał się konsekwencji, miał bowiem świadomość obowiązującego go zakazu prowadzenia pojazdów. Po ucieczce z miejsca zdarzenia wsiadł do taksówki i wrócił do hostelu. W trakcie drogi powrotnej na stacji benzynowej zakupił alkohol, który wypił w taksówce i w pokoju, który wynajmował” - przekazał prok. Skiba.
Zarzuty usłyszał również pasażer opla. Mariusz P. jest oskarżony o nieudzielenie pomocy umierającemu ojcu i jego synowi, mimo że mógł podjąć działania ratunkowe bez ryzyka dla własnego zdrowia. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, choć złożył wyjaśnienia w tej sprawie.
Kryminalna przeszłość sprawców wypadku
Przeszłość obu oskarżonych budzi grozę. Prokurator Skiba ujawnił, że obaj byli już wcześniej karani – Dawid F. za jazdę po alkoholu, a Mariusz P. za przestępstwa przeciwko rodzinie. Co więcej, w chwili wypadku pasażer był poszukiwany listem gończym.
„- Wobec obu oskarżonych stosowany jest cały czas środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania” - przekazał prok. Skiba.
Polecany artykuł: