Porwał 9-latka i groził mu śmiercią. „Dążył, by zabić to dziecko na oczach matki”

Pavlo R. przetrzymywał 9-letniego syna byłej partnerki przez wiele godzin, stosując wobec niego brutalną przemoc. Oprócz ciosów i kopnięć użył również noża, raniąc chłopca w szyję. Jak relacjonował przed sądem policyjny negocjator, porywacz sprawiał wrażenie, że chce pozbawić dziecko życia na oczach jego matki. Podczas rozmów z funkcjonariuszami oskarżony miał nieustannie trzymać ostrze przy gardle bezbronnego chłopca.

Do tego wstrząsającego zdarzenia doszło 21 grudnia ubiegłego roku w stołecznej dzielnicy Białołęka. Pavlo R. wdał się w konflikt z byłą partnerką, po czym wtargnął do jej mieszkania przy ul. Trakt Nadwiślański i uprowadził jej 9-letniego syna. Następnie mężczyzna udał się z chłopcem na tereny zielone zlokalizowane przy ul. Obrazkowej. Trzymał go tam przez długi czas w trudnych warunkach, ponieważ tamtego dnia temperatura oscylowała w okolicach zera stopni Celsjusza.

Według ustaleń śledczych z prokuratury, Pavlo R. więził 9-latka w charakterze zakładnika przez blisko siedem godzin. W tym czasie miał odmawiać chłopcu odpowiedniego do aury ubrania, jedzenia oraz napojów. Dodatkowo mężczyzna znęcał się nad dzieckiem fizycznie. W wyniku tej agresji ofiara odniosła liczne, powierzchowne zranienia i zasinienia na ciele. Ponadto porywacz miał zastraszać chłopca pobiciem oraz śmiercią, a w skrajnym momencie okaleczyć jego szyję nożem. Śledczy postawili mu zarzut usiłowania zabójstwa małoletniego.

„Nikt stąd już żywy nie wyjdzie”

Jak podaje portal tvn24.pl, w trakcie jednej z rozpraw sądowych głos zabrał policjant, który z bliskiej odległości kilku metrów próbował negocjować z Pavlo R. Funkcjonariusz zaznaczył, że jego głównym celem w tamtym momencie była ocena kondycji fizycznej i psychicznej więzionego dziecka.

Zeznania policjanta wskazują, że oskarżony wielokrotnie deklarował ponure zamiary. Z jego ust miały padać słowa, że „nikt stąd już żywy nie wyjdzie”. Całej tej przerażającej sytuacji towarzyszył fakt, że napastnik permanentnie dociskał nóż do szyi chłopca. Funkcjonariusz podkreślił także przed sądem, że Pavlo R. wykonywał dłonią gesty w okolicach gardła dziecka, które do złudzenia przypominały próby zadawania ran ciętych.

W trakcie negocjacji policjanci dwukrotnie pozwolili mężczyźnie na telefoniczny kontakt z byłą partnerką. Nie wyrazili jednak zgody na pojawienie się kobiety w miejscu zdarzenia. − Istniało ryzyko, że on chce zabić to dziecko na oczach matki − takie zeznanie złożył przed sądem funkcjonariusz, co zrelacjonowali dziennikarze tvn24.pl.

Miał bić chłopca kamieniem

Wielogodzinna akcja służb charakteryzowała się narastającym napięciem i brutalnością ze strony porywacza. Mężczyzna miał gwałtownie reagować na wszelkie próby pomocy chłopcu, na przykład na chęć podania mu ciepłego koca. Do furii doprowadzały go również takie bodźce jak zapalenie się latarni miejskiej czy dźwięk przejeżdżających obok aut. W kulminacyjnym momencie Pavlo R. wziął do ręki kamień i zaczął wymierzać nim ciosy w głowę dziecka. − Uderzenia były silne − opisywał na sali sądowej policjant cytowany przez serwis tvn24.pl.

Punktem zwrotnym całej operacji była chwila, w której Pavlo R. zaatakował chłopca, kopiąc go kolanem w okolice pleców. Cios sprawił, że 9-latek wyswobodził się z uchwytu oprawcy i upadł na ziemię. Ten moment okazał się kluczowy dla funkcjonariuszy, którzy natychmiast obezwładnili napastnika i wytrącili niebezpieczne narzędzie z jego ręki. Jeden z policjantów błyskawicznie zabrał poszkodowanego chłopca w bezpieczne miejsce, gdzie przekazał go zespołowi ratowników medycznych. Inni funkcjonariusze relacjonujący to zdarzenie przed sądem, wrócili pamięcią do zachowania dziecka. Chłopiec miał bezwolnie znosić kolejne ciosy, wydając z siebie jedynie stłumione jęki i ciche „ała”. Z relacji świadków wynika, że nie reagował na ból płaczem, a jedynie kulił się w cierpieniu.

Akt oskarżenia przeciwko Pavlo R. wpłynął do sądu z ramienia Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w dniu 27 maja. Lista zarzutów jest długa i oprócz usiłowania zabójstwa, obejmuje także m.in. formułowanie gróźb karalnych wobec byłej partnerki i jej dzieci, stosowanie przemocy fizycznej względem kobiety, wymuszanie na jej matce zablokowania wejścia do mieszkania dla funkcjonariuszy policji, dewastację urządzeń telefonicznych, a także uprowadzenie nieletniego oraz przetrzymywanie go wbrew jego woli w charakterze zakładnika. Śledczy uważają, że motywem działania Pavlo R. była chęć zemsty na byłej ukochanej. Zgodnie z przepisami, mężczyźnie grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Pavlo R. konsekwentnie nie przyznaje się do winy w kwestii zarzutu usiłowania pozbawienia życia dziecka. Portal tvn24.pl relacjonował, że na pierwszej rozprawie sądowej oskarżony argumentował, że nie zamierzał zamordować chłopca. Jego wersja wydarzeń zakłada, że jedynym celem jego działań była próba wymuszenia rozmowy z byłą partnerką. Proces sądowy w tej sprawie toczy się przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga.

Źródło: tvn24.pl, Super Express

Sonda
Czy kary za uprowadzenie dziecka powinny być bardziej surowe?

ROLKI