Spis treści
- Zderzenie pociągu PKP w Sokolnikach Suchych. „Usłyszałem huk, wszystko się przechyliło”
- Podróżni ratowali rannych w Sokolnikach Suchych. „Wybiliśmy szyby, szukaliśmy rannych”
- Makabryczny widok w pociągu. „Zakonnica bez nogi”
- Bohaterstwo pasażerów Intercity. „Ludzie pomagali sobie nawzajem”
- Przyczyny wypadku w Sokolnikach Suchych. „To kierowca musiał się zagapić”
Zderzenie pociągu PKP w Sokolnikach Suchych. „Usłyszałem huk, wszystko się przechyliło”
Znaczna część podróżnych podkreśla, że kraksa wydarzyła się w najmniej spodziewanym momencie. Jak wyznał w rozmowie z Radiem ESKA jeden z młodych mężczyzn, w ułamku sekundy poprzedzającym wypadek był skupiony na ekranie swojego smartfona.
- Oglądałem film na YouTube i nagle usłyszałem huk i uderzyłem głową w fotel. Obejrzałem się za siebie i wszyscy stali. Wagon przechylony delikatnie i zacząłem pomagać ludziom. Wyjść z pociągu też dokładnie nie pamiętam, bo wiadomo szok, emocje? Ciężko mi jest to powiedzieć – relacjonuje świadek, który natychmiast ruszył z pomocą innym poszkodowanym.
Ogromne przerażenie towarzyszyło również kobiecie podróżującej ze swoim potomkiem.
- Dosyć ciężko było mi opuścić pociąg z dzieckiem, ponieważ było dość wysoko. Pan, który tutaj siedzi, pomógł mi z walizką i z dzieckiem. Wziął dziecko na ręce, żebym mogła swobodnie wyjść – wspomina pasażerka, która dzięki wsparciu współpasażera zdołała bezpiecznie ewakuować się ze zniszczonego składu.
Podróżni ratowali rannych w Sokolnikach Suchych. „Wybiliśmy szyby, szukaliśmy rannych”
W obliczu katastrofy wiele osób przebywających w wagonach błyskawicznie przystąpiło do akcji ratunkowej. O pierwszych dramatycznych chwilach tuż po uderzeniu opowiedział mężczyzna pokonujący trasę z Puław do Kalisza.
- Tak mi się wydaje, że przysnąłem. W tym momencie poczułem nagle takie uderzenie. Ten pociąg trochę sunął i zatrzymał się. Zaczęliśmy wybijać szyby, no i jakoś tam ogarnąć między sobą, kto jest poszkodowany, czy tutaj w wagonie komuś trzeba udzielić pomocy – opisuje swoje przeżycia mężczyzna zaangażowany w ewakuację.
W końcowej części składu jechała pani Beata, która wykorzystała swoje kwalifikacje opiekuna medycznego do niesienia natychmiastowej pomocy.
- Siedziałam w ostatnim wagonie, piłam kawę i nagle usłyszałam huk. I za chwileczkę zobaczyłam ogień w rowie. Pociąg w tym momencie się zatrzymał i miałam wrażenie, że się przechyla na prawą stronę, więc torba mi spadła na głowę, a ja uciekłam na lewą stronę - relacjonuje pani Beata. - Pociąg się zatrzymał i w tym momencie widziałam tą dziewczynę, która siedziała na krześle i nie mogła złapać oddechu, oddechu. A że jestem opiekunem medycznym więc zrobiłam tam pewne takie poczynania, żeby jej ulżyć.No i wysiedliśmy z tego pociągu.
Kobieta zaznacza, że jej wsparcie objęło także inne krwawiące osoby.
- Wszystko rozprute, nie było szyb, nie było krzeseł. Był tam ktoś udzielający pomocy medycznej. Zrobił z paska taką tamponade siostrze zakonnej, która bardzo krwawiła i już chyba w tym momencie były służby medyczne powiadomione i on nic nie mógł zrobić, bo trzymał tą całą tą opaskę - mówi. Podeszłam do tej pani. Ona leżała. Była już w pozycji ułożeniowej, tyle co pamiętam w tej bocznej, bocznej, bezpiecznej. Tylko obróciliśmy ją na plecy, rzuciłam hasło, żeby sprawdzili czy ma udrożnione drogi oddechowe i zaczęłam reanimację. Później zmieniła mnie jakaś taka młoda dziewczyna. Później znów reanimowałam ją i jeszcze jakiś pan i później znowu ja i przyjechało pogotowie. Podali jej adrenalinę z tego co pamiętam. W międzyczasie robiłam takie opatrunki drobne tym ludziom, którzy tam zakrwawieni byli.
W tych trudnych warunkach medyczna wiedza okazała się kluczowa dla przetrwania wielu rannych.
Makabryczny widok w pociągu. „Zakonnica bez nogi”
Wyjątkowo przerażający obraz z miejsca zdarzenia przedstawił dziennikarzom „Super Expressu” pan Radosław, który pierwotnie miał zajmować miejsce w ostatnim wagonie, jednak po interwencji konduktora przeniósł się do trzeciej części składu.
- Biegaliśmy, szukaliśmy osób. Zakonnica bez nogi odmawiała różaniec, krew była wszędzie. Ten trzeci wagon był lekko przewrócony, ludzie bali się wyjść. Widziałem, jak wynoszą maszynistę ze złamanym kręgosłupem. W życiu czegoś takiego nie widziałem – relacjonuje zszokowany świadek koszmarnego wypadku.
Jego relacja doskonale obrazuje rozmiar dramatu, jaki wydarzył się w ułamku sekundy, zmuszając rannych i zdezorientowanych podróżnych do ratowania współpasażerów jeszcze przed przyjazdem profesjonalnych służb medycznych.
Bohaterstwo pasażerów Intercity. „Ludzie pomagali sobie nawzajem”
Zgromadzone przez dziennikarzy wspomnienia uczestników oraz okolicznych mieszkańców udowadniają ponad wszelką wątpliwość, że w obliczu nagłej tragedii ludzie natychmiast zmobilizowali się do wspólnego działania. Ocaleni solidarnie ruszyli na ratunek, ewakuując poszkodowanych z wraków, tamując krwotoki, prowadząc resuscytację oraz próbując opanować panikę wśród najmłodszych podróżnych.
To właśnie błyskawiczna reakcja i niezwykła odwaga samych pasażerów sprawiły, że wielu rannym udzielono niezbędnej pomocy medycznej na długo przed pojawieniem się pierwszych karetek pogotowia na miejscu katastrofy.
Przyczyny wypadku w Sokolnikach Suchych. „To kierowca musiał się zagapić”
Ludzie zamieszkujący Sokolniki Suche oraz pobliskie wioski od wielu lat codziennie pokonują ten konkretny przejazd kolejowy i przeważnie uważają go za dobrze oznaczony i bezpieczny punkt na drodze.
- Przejazd jest raczej bezpieczny. Przecież my tamtędy jeździmy. Widziała pani, widoczność jest dobra. To ten kierowca musiał się zagapić – wyjaśnia w rozmowie z reporterką „Super Expressu” pani Elżbieta mieszkająca w okolicy.
Teraz zadaniem śledczych będzie dokładne zrekonstruowanie zdarzeń i znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego prowadzący ciężarówkę zdecydował się na wjazd na tory w chwili zbliżania się rozpędzonego pociągu.
Prokuratura prowadzi już szczegółowe dochodzenie mające na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności tego tragicznego zderzenia. Zabezpieczony materiał z kamer monitoringu oraz analiza zachowania kierowcy tira odegrają kluczową rolę w postępowaniu, podczas gdy lokalna społeczność domaga się pociągnięcia winnych do odpowiedzialności i wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń na tym odcinku.
