Samorządy uczą się od Ukrainy. Ważna konferencja jesienią na WUM

2026-09-14 13:49

Atak Rosji na Ukrainę udowodnił, że to samorządy jako pierwsze reagują w sytuacjach kryzysowych. Niezależna komunikacja, szybkie decyzje i plany ewakuacji są kluczowe. Te zagadnienia będą tematem międzynarodowej konferencji na WUM, zaplanowanej na 24 września.

Aula WUM wypełniona ludźmi podczas konferencji o Ukrainie. O wydarzeniu przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: swkz.pl/ Materiały prasowe

Wydarzenie na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, organizowane z Instytutem Ochrony Zdrowia i Związkiem Powiatów Polskich, zaplanowano na pięć sesji tematycznych. Dyskusje obejmą początkowe godziny wojny, ewakuację, utrzymanie kluczowej infrastruktury oraz adaptację ukraińskich rozwiązań w Polsce. Główne role odegrają samorządowcy z obu państw.

W konferencji wezmą udział czołowi politycy i urzędnicy, w tym wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier Krzysztof Gawkowski oraz ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar. Zapowiedziano również obecność przedstawicieli ministerstw: obrony, spraw wewnętrznych oraz zdrowia.

Samorząd w pierwszej linii kryzysu: teoria a praktyka

Głównym celem spotkania jest stworzenie zestawu rekomendacji kryzysowych dla polskich samorządów w oparciu o doświadczenia zebrane w Ukrainie.

To próba przekazania szerokiemu gronu osób odpowiedzialnych za różne obszary funkcjonowania naszego państwa unikalnego doświadczenia ludzi, którzy od początku pełnoskalowej agresji rosyjskiej zarządzają samorządami na różnych poziomach w Ukrainie. To nie są przypadkowe osoby – kierują regionami, które od samego początku doświadczają rosyjskich ataków. Na własnym przykładzie opowiedzą o tym, co dzieje się od chwili, gdy wybucha wojna i wójt czy burmistrz zostaje sam z ludźmi, których ma do dyspozycji, i musi przez pierwsze tygodnie zarządzać infrastrukturą, organizować pomoc i ewakuację obywateli. Opowiedzą też co dzieje się później – jak stworzyć mechanizmy, które zabezpieczają dostęp do różnych usług publicznych – powiedział prof. Robert Gałązkowski, pomysłodawca konferencji z WUM.

Adam Krzysztoń, wiceprezes Związku Powiatów Polskich, dodaje, że obrona to już nie tylko wojsko i rząd, ale również samorządy odpowiadające za bezpieczeństwo obywateli.

Wojna za naszą wschodnią granicą całkowicie zdemolowała dotychczasowe wyobrażenia o nowożytnym konflikcie. Ukraińskie samorządy dały światu niesamowitą lekcję elastyczności i hartu ducha. Dla polskich powiatów płynie z tego kilka fundamentalnych wniosków. Kluczowa okazała się decentralizacja i autonomia decyzyjna. W pierwszych tygodniach wojny w Ukrainie to sprawność lokalnych liderów i zdolność do szybkiego działania, bez czekania na rozkazy z centrum, decydowały o przetrwaniu lokalnych społeczności. Ukraińskie doświadczenia pokazują, że w sytuacji odcięcia łączności lub paraliżu na szczeblu centralnym, samorząd musi posiadać kompetencje i narzędzia do samodzielnej pracy – stwierdził.

Z kolei Anna Brzezińska z Zarządu Województwa Mazowieckiego uważa, że obecne zagrożenia wymagają nowatorskiego podejścia.

W obliczu współczesnych zagrożeń tradycyjne podejście oparte na sztywnych procedurach i działaniach czysto reaktywnych nie jest wystarczające. Nowe wyzwania wymagają przejścia od tradycyjnego reagowania do elastycznego zarządzania odpornością, które zakłada, że kryzysy są zjawiskiem ciągłym i nieuniknionym – wyjaśniła.

Wskazała na edukację, zwalczanie fałszywych informacji oraz gromadzenie zapasów żywności i leków jako kluczowe działania.

Nowa ustawa obronna z 2025 r. wyznacza władze lokalne na głównych koordynatorów ochrony ludności. To one będą przygotowywać m.in. nowe Krajowe Plany Ewakuacji.

W obliczu zagrożeń hybrydowych i ataków na infrastrukturę

Gminy muszą liczyć się z ryzykiem ataków cybernetycznych, biologicznych czy nuklearnych w ramach wojny hybrydowej.

Dla nas, ludzi, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z takimi zagrożeniami, jest to ogromne wyzwanie. Wystarczy przecież, że w Polsce przez kilka dni zabraknie prądu, żeby wywołać poważne konsekwencje społeczne. Od wielu lat słyszymy w Europie o atakach terrorystycznych, ale do tej pory coś takiego nas nie dotknęło. To nie znaczy natomiast, że tak będzie zawsze. Wysadzenie torów kolejowych [na linii Warszawa–Lublin, w rejonie stacji Mika/Życzyn – red.] mogło doprowadzić do katastrofy, która dla systemu ratownictwa medycznego i systemu szpitalnego byłaby ogromnym wyzwaniem. To powinno zwracać uwagę decydentów od najniższego do najwyższego szczebla, aby wprowadzić zmiany, procedury, zorganizować ćwiczenia, które mogą prowadzić do podniesienia jakości działań w zakresie reagowania na sytuacje kryzysowe – apeluje prof. Robert Gałązkowski.

Kryzys w skali mikro – jak z zagrożeniami poradziłaby sobie Polska lokalna?

Nie chodzi jedynie o ryzyko wojenne, ale też o klęski żywiołowe, co pokazały ostatnie powodzie na południu kraju we wrześniu 2024 r. Raport NIK wykazał pewne niedociągnięcia w polskim systemie kryzysowym.

Jeszcze nawet nie mamy żadnego zagrożenia wojennego, a już występują ogromne problemy z łącznością komórkową. Telefonia komórkowa działa gorzej niż 10-15 lat temu, ponieważ jest to wszystko w prywatnych rękach. Wiele stacji, nadajników, zostało rozebranych. W to miejsce żaden operator nie chce stawiać nowych. Wyobraźmy więc sobie, jak my sobie damy radę z łącznością w przypadku braku energii elektrycznej, w przypadku realnych zagrożeń, realnych sytuacji – tłumaczy Stanisław Jastrzębski.

Jak podkreśla, problemy gmin w małej skali różnią się znacznie od ogólnopolskiego spojrzenia.

Ważną potrzebą jest system niezależnego powiadamiania, ale dostępny, w każdej miejscowości. On musi zadziałać w każdej wsi, a my te syreny mamy tylko tam, gdzie mamy ochotnicze straże. Na 40 sołectw w zabudowie rozproszonej mam 6 straży. Jeżeli zderzymy się z rzeczywistością ukraińską, to te aspekty możemy mnożyć. To chociażby problem opieki zdrowotnej na obszarach wiejskich. Szpitale mamy przecież tylko w miastach powiatowych. To pomoc ludziom starszym, których lawinowo przybywa. To dostęp do wody konsumpcyjnej – wylicza.

Wnioski z Ukrainy na dziś

Polskie władze muszą szybko wdrażać doświadczenia samorządów ukraińskich. Zdolność do natychmiastowej reakcji i pracy bez dostaw energii jest fundamentalna.

Ukraina pokazała, jak kluczowe jest posiadanie alternatywnych źródeł zasilania, łączności i dostaw wody. Centralne elektrownie czy ujęcia wody są łatwym celem. Nauczyliśmy się, że obiekty użyteczności publicznej - ze szczególnym uwzględnieniem szpitali powiatowych - muszą być zdolne do funkcjonowania w trybie autonomicznym, wyspowym, przez wiele dni, a nawet tygodni, stąd konieczność zaopatrywania takich obiektów w agregaty prądotwórcze – mówi Adam Krzysztoń.

Uważa za konieczne stworzenie alternatywnych linii łączności, w tym sieci satelitarnych i radiowych, niezależnych od dużych operatorów.

Mowa tu o łączności satelitarnej, takiej jak Starlink, czy rozbudowanych sieciach radiowych, niezależnych od komercyjnych operatorów. Bardzo ważnym elementem jest też inwentaryzacja i modernizacja infrastruktury ochronnej: przegląd, doposażenie i czytelne oznakowanie miejsc doraźnego schronienia, piwnic w szkołach i budynkach publicznych. Mieszkańcy muszą dokładnie wiedzieć, gdzie się udać w sytuacji zagrożenia. Przez lata ten obszar był zaniedbywany – tłumaczy.

Anna Brzezińska z Mazowsza zauważa, że lokalne podmioty lecznicze zostały włączone do programów z zakresu obrony cywilnej.

Placówki w nim uczestniczące zyskują dostęp do szkoleń z zakresu ratownictwa i medycyny pola walki oraz wymiany doświadczeń z wojskowymi ośrodkami – podaje.

Samoorganizacja obywateli. Wójt nie przywiezie każdemu paczki z wodą i żywnością

Ważne jest zaangażowanie samych obywateli, do czego przekonują włodarze z Ukrainy. W Polsce wciąż mało kto uczęszcza na dobrowolne zajęcia dotyczące bezpieczeństwa, co, zdaniem samorządowców, powinno się zmienić w stronę systemowych szkoleń.

W mojej hierarchii najważniejsi są ludzie, ale realnie rzecz ujmując, nieprawdą jest, że wójt, burmistrz, prezydent każdemu mieszkańcowi przywiezie do domu paczkę z wodą czy żywnością. To nie będzie możliwe i trzeba to sobie w końcu uświadomić. Ludzie muszą zakodować, że to nie jest zabawa, to nie są żarty. Każdy powinien przygotować swoją rodzinę do najgorszej sytuacji, przynajmniej przygotować na te kilka dni. Nie można liczyć, że państwo wyręczy we wszystkim. Nie wyręczy. Jako samorządowcy w sytuacji kryzysowej będziemy skoncentrowani na wielu różnych działaniach, też nieprzewidywalnych, co pokazuje przykład z Ukrainy. A jedyną służbą, którą dysponujemy na obszarach wiejskich, są ochotnicze straże pożarne – jak sama nazwa wskazuje: „ochotnicze”, więc pomogą ci, którzy będą chcieli i mogli – zwraca uwagę Stanisław Jastrzębski.

Praktyczna wiedza z obwodów Ukrainy

Podczas wydarzenia przewidziano debaty naukowców i specjalistów oraz samorządowców. Zdobytą wiedzą podzielą się ukraińscy liderzy regionalni z najbardziej dotkniętych konfliktami obwodów.

Ta formuła sprawia, że możemy pozyskać absolutnie unikatowy kapitał wiedzy. Konferencja jest skierowana przede wszystkim do samorządowców: od szczebla gminnego, przez miejski i powiatowy, aż po wojewódzki. Katalog osób, które chciałbym zaprosić, jest jednak znacznie szerszy i obejmuje także administrację centralną oraz podmioty, z którymi samorząd terytorialny współpracuje na co dzień i w czasie kryzysu. Są to m.in. Policja, Straż Pożarna, jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej, Wojsko Polskie, Wojska Obrony Terytorialnej, szkoły, medycy, inspekcja sanitarna czy PFRON – mówi prof. Robert Gałązkowski.

Do udziału w konferencji „Samorząd w czasie wojny i kryzysu. Jak skorzystać z doświadczeń ukraińskich?” organizatorzy mogą zaprosić około 1000 uczestników. Decyduje kolejność zgłoszeń. Szczegółowy program wydarzenia i formularz rejestracyjny dostępne są na stronie: www.swkz.pl. Początek wydarzenia o godzinie 8.30 w Centrum Dydaktycznym WUM przy ul. Księcia Trojdena 2a w Warszawie.

To kolejne takie spotkanie w WUM, które wcześniej koncentrowało się m.in. na roli aptek i ochrony zdrowia w dobie kryzysu ukraińskiego.