Studenci UW protestują przeciwko BufBarowi. Chcą taniej stołówki zamiast drogiej knajpy

2026-05-21 14:00

Studenci Uniwersytetu Warszawskiego wyszli przed Pałac Kazimierzowski, aby wyrazić swój sprzeciw wobec komercjalizacji biblioteki uczelnianej. Domagają się otwarcia taniej i ogólnodostępnej stołówki zamiast obecnego lokalu, który uważają za zbyt drogi. Władze uczelni odpowiadają oskarżeniami o agresję i wandalizm, co jeszcze bardziej zaostrza konflikt.

Warszawa

i

Autor: MarcinZ83/ Pixabay.com

Studenci UW protestują przeciwko BufBarowi. Domagają się taniej stołówki w bibliotece

Członkowie Warszawskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej zorganizowali protest przed bramami Uniwersytetu Warszawskiego. Ich głównym postulatem jest przywrócenie taniego jedzenia w budynku Biblioteki Uniwersyteckiej na Powiślu. Zamiast obiecanej stołówki, w gmachu działa BufBar, który zdaniem studentów nastawiony jest głównie na zysk i obsługę turystów odwiedzających ogrody na dachu, a nie na potrzeby osób uczących się na uczelni. Protestujący uważają, że publiczna uczelnia powinna zapewniać dostęp do niedrogich posiłków, podobnie jak ma to miejsce w barach mlecznych.

W miejscu, gdzie teraz powinna operować publiczna stołówka, operuje chucpa dla turystów. Nazywa się to, co robimy, cyrkiem - powiedział jeden z protestujących studentów w rozmowie z reporterem Radia Eska.

Młodzi ludzie podkreślają, że ich oczekiwania nie są wygórowane. Przypominają, że w przeszłości uniwersytet prowadził więcej niż jedną stołówkę i nikogo to nie dziwiło. Obecnie jednak czują, że ich potrzeby są spychane na dalszy plan przez komercyjne interesy.

Absolutnie nie i to jest w sumie zabawne, bo tym postulatem, który miałby być jakiś ekstremalny, to jest po prostu lokal, który jest prowadzony przez uniwersytet, gdzie jedzenie nie jest drogie. I w takim razie bary mleczne, które są dotowane przez państwo, również są ekstremalne. I w takim razie uniwersytety były kiedyś ekstremalnymi miejscami, skoro te stołówki miały, bo UW też miało więcej niż jedno kiedyś - dodał student.

Ostre oskarżenia o wandalizm i agresję. Jak na protesty reagują władze uczelni?

Reakcja władz Uniwersytetu Warszawskiego na działania studentów była bardzo stanowcza. W wydanym oświadczeniu przedstawiciele uczelni zarzucili protestującym akty wandalizmu, naruszanie miru domowego oraz agresywne zachowanie wobec pracowników BufBaru. Zapowiedziano również, że wszelkie przypadki łamania prawa będą niezwłocznie zgłaszane na policję. Studenci traktują te słowa jako próbę zastraszenia i uciszenia ich postulatów. Twierdzą, że ich działania są pokojowe, a oskarżenia o agresję mają jedynie zniechęcić innych do dołączenia do akcji.

Nas to średnio rusza, jako że jeśli nawet mielibyśmy dostać wezwanie i mielibyśmy się tłumaczyć z tego, że gdzieś wisi jakiś plakat, na naszym spotkaniu można było zabierać naklejki, które przynosiliśmy, czy coś takiego, no to możemy przyjść i będziemy przesłuchani i tyle, ale raczej postrzegamy to za taki straszak, który po pierwsze ma nas zniechęcić, po drugie ma nastawić ludzi przeciwko nam - skomentował uczestnik protestu.

Konflikt przeniósł się również na poziom biurokracji i procedur. Studenci postanowili złożyć w rektoracie wezwanie do zaprzestania naruszania ich dóbr osobistych, odnosząc się do komunikatów uczelni, w których pojawiały się mocne słowa o zagrożeniach. Ich zdaniem język, jakiego używa uniwersytet wobec własnych studentów, jest nieakceptowalny i nie licuje z powagą instytucji naukowej.

Czy na Uniwersytecie Warszawskim brakuje demokracji? Studenci krytykują samorząd i brak dialogu

Protestujący wskazują również na poważny problem z komunikacją na linii studenci a władze. Zarzucają rektoratowi, że unika bezpośrednich rozmów i chowa się za procedurami. Szczególnie mocna krytyka spadła na samorząd studencki. Według uczestników protestu, oficjalne przedstawicielstwo studentów nie dba o ich realne interesy, a jedynie potakuje decyzjom władz. Zwracają uwagę na niską frekwencję w wyborach do samorządu, co ich zdaniem osłabia mandat tej organizacji do reprezentowania wszystkich uczących się osób.

To nawet nie za bardzo było dogadywane z samorządem, tylko że nawet gdyby było dogadywane tylko z samorządem, to nadal jest to niewystarczające, no bo samorząd jest w teorii wybierany w wyborach demokratycznych, które tak naprawdę, zależnie od wydziału, mają po parę procent frekwencji. Trudno jest wtedy mówić o tym, żeby faktycznie to było grono z mandatem. [...] Kiedy pełni się taką funkcję i się zarządza takim ogromnym uniwersytetem jak UW, który jest publiczną instytucją, to trzeba się liczyć z tym, że ludzie skomentują decyzje, które są podejmowane przez ciebie i będzie trzeba się z nimi konfrontować, a nie tylko właśnie się zamykać za drzwiami wiecznie - tłumaczył student.

Sytuacja pozostaje napięta, a protestujący zapowiadają dalsze działania. Ich celem jest wymuszenie na władzach uczelni realnego dialogu, który nie będzie odbywał się tylko w zamkniętych gabinetach, ale przy otwartej kurtynie, z udziałem wszystkich zainteresowanych stron. Do czasu spełnienia obietnicy o taniej stołówce, studenci nie zamierzają rezygnować z eksponowania swoich postulatów na terenie kampusu.

Ambasadorka WMF 2026 o festiwalu. Warszawa potrzebowała takiego wydarzenia