Trafiła na SOR z zawałem, lekarz zlecił paracetamol. 61-latka zmarła na oddziale

61-letnia pacjentka zgłosiła się na Szpitalny Oddział Ratunkowy z dotkliwym bólem w klatce piersiowej. Ujawniona przez portal Zero dokumentacja medyczna wskazuje, że już wstępne badanie EKG sygnalizowało ostry zawał serca. Kobieta jednak przez długie godziny nie została przekazana na kardiologię, co ostatecznie doprowadziło do jej śmierci tego samego dnia. Obecnie śledczy z prokuratury sprawdzają, czy doszło do nieumyślnego spowodowania zgonu.

Budynek Szpitala Bródnowskiego z widocznym wjazdem na SOR. O tragedii 61-latki przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Archiwum serwisu

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 14 maja 2026 roku, gdy pani Grażyna w drodze do pracy nagle poczuła się gorzej. W okolicach przystanku przy Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim 61-latka doświadczyła ostrego bólu w klatce piersiowej, któremu towarzyszyło drastycznie podwyższone ciśnienie. Na miejsce natychmiast wezwano zespół ratownictwa medycznego. O godzinie 10:50 pacjentkę przyjęto na Szpitalny Oddział Ratunkowy, nadając jej trzeci priorytet w systemie triażu, a zaledwie dwadzieścia minut później przeprowadzono u niej badanie EKG.

Z ustaleń serwisu Zero wynika, że zdobyta przez dziennikarzy dokumentacja medyczna została poddana analizie przez kardiologa oraz eksperta z zakresu medycyny ratunkowej. Specjaliści byli zgodni w ocenie sytuacji, twierdząc, że zespół medyczny SOR całkowicie przeoczył ewidentne objawy ostrego zawału serca. Jak informuje wspomniany portal, kardiolog zaznaczył, iż już początkowy zapis EKG jednoznacznie wskazywał na zawał ściany przedniej. W zestawieniu z silnym bólem w klatce piersiowej, taki obraz kliniczny wymagał błyskawicznego transportu pacjentki do pracowni hemodynamiki.

Błąd na SOR i luki w dokumentacji medycznej pacjentki

Lekarz Dawid Kacprzyk o godzinie 11:41 uzupełnił dokumentację pacjentki. Medyk ocenił samopoczucie 61-latki jako dobre, po czym zalecił podanie jej paracetamolu, wykonanie tomografii komputerowej klatki piersiowej bez użycia kontrastu, ponowne EKG oraz stałe monitorowanie. Następnie chora trafiła pod nadzór lekarza dyżurującego na sali obserwacyjnej. Dziennikarze zapytali jednego z ekspertów, czy z akt sprawy wynika brak rozpoznania zawału. Padła krótka odpowiedź: „Tak wynika z dokumentacji medycznej. Choć dokumentacja ma luki".

W udostępnionych aktach odnotowano również poziom troponiny, która stanowi kluczowy wskaźnik przy diagnozowaniu zawałów. Przy standardowej normie wynoszącej maksymalnie 16 jednostek, pierwsze badanie pani Grażyny wykazało wynik na poziomie 94,6, by po pewnym czasie drastycznie skoczyć powyżej 2200 jednostek. Dziennikarze portalu Zero podkreślają, że z dostępnych papierów nie da się wywnioskować, kto weryfikował te badania. Brak przeniesienia pacjentki na oddział kardiologiczny przy tak alarmujących wynikach to zdaniem specjalisty z zakresu medycyny ratunkowej błąd niemożliwy do racjonalnego wytłumaczenia.

Kolejne badanie EKG wykonane po godzinie 14:00 ukazało już obraz niezwykle rozległego zawału. Zaledwie godzinę później pracownicy SOR poinformowali o planowanym przeniesieniu 61-latki na Oddział Intensywnej Opieki Kardiologicznej, zapewniając przy tym o jej stabilnym stanie zdrowia. Niestety, chwilę później sytuacja pacjentki zaczęła się dramatycznie pogarszać. O 15:30 kobieta została przetransportowana na kardiologię w stanie nieprzytomnym. Podjęta akcja reanimacyjna nie przyniosła skutku i życia chorej nie udało się uratować.

Patomorfolog potwierdza zawał serca. Oficjalna przyczyna śmierci

W dokumentach wypisowych jako bezpośrednią przyczynę zgonu wskazano ostry pełnościenny zawał serca ściany przedniej. Lekarze odnotowali, że od momentu wystąpienia pierwszych objawów do chwili śmierci minęło zaledwie siedem godzin. Sekcja zwłok przeprowadzona przez patomorfologa ostatecznie potwierdziła przebyty zawał serca, ujawniając dodatkowo pęknięcie mięśnia sercowego w miejscu wystąpienia martwicy.

Prokuratura bada śmierć w Szpitalu Bródnowskim

Sprawę do organów ścigania zgłosiła cioteczna siostra zmarłej kobiety. „Życia Grażynki nic nie wróci, ale chcę wierzyć, że może nasza rodzinna tragedia uratuje życie komuś innemu. Może spowoduje przyjrzenie się standardom, procedurom?" - wyznała w rozmowie z portalem Zero krewna zmarłej 61-latki.

Medyk Dawid Kacprzyk odmówił udzielenia odpowiedzi na pytania zadane przez przedstawicieli mediów. Z kolei dyrekcja Szpitala Bródnowskiego zasłoniła się tajemnicą lekarską, odmawiając komentarza w sprawie przebiegu tragicznego dyżuru. Śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci prowadzi obecnie Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ. Na obecnym etapie postępowanie toczy się w sprawie, co oznacza, że nikomu nie przedstawiono oficjalnych zarzutów. Źródło: zero.pl.

Sonda
Czy wg ciebie uda się przeprowadzić rzetelne śledztwo ws. Dawida Kacprzyka?
ZIEMKIEWICZ PODSUMOWUJE AFERĘ KACPRZYKA