Mieszkańcy bloków przy ulicy Dembowskiego apelują o pomoc. Od kilku miesięcy bezskutecznie walczą z prusakami i karaluchami, ale te nieustannie wydostają się z mieszkania staruszki z budynku numer 13.
Niestety właścicielka zaśmieconego mieszkania zmarła, a jej córka trafiła do szpitala psychiatrycznego. Mieszkanie jest zamknięte, administracja budynku nie może do niego wejść, bo sprawę śmierci staruszki bada prokuratura. W mieszkaniu tymczasem wciąż zalegają sterty śmieci, a robaków jest coraz więcej.
Spółdzielnia mieszkaniowa zapewni, że będzie przeprowadzała dezynsekcję do skutku, ale dla mieszkańców to niestety za mało.
"Musimy zamawiać kosztownych specjalistów na własna rękę, żeby w ogóle dało się wejść do mieszkania" - mówi nam mieszkanka bloku numer 13 i dodaje, że jej dzieci zostały już wielokrotnie pogryzione przez robactwo.

i
W najgorszej sytuacji są osoby starsze, które nie mogą sobie pozwolić na zamówienie specjalisty.
"Włażą mi do łóżka, do kuchni, chodzą po pokoju. Są właściwie wszędzie i ja nic nie mogę z tym zrobić, bo mieszkam nad kobietą, która przez wiele lat zbierała śmieci" - mówi nam Pani Maria z bloku numer 13.
Robactwo szybko przeniosło się z bloku numer 13 na okoliczne budynki. Mieszkańcy twierdzą, że w obecnej sytuacji posprzątanie mieszkania po staruszce, która zbierała śmieci nie wystarczy. Ich zdaniem potrzebna jest ewakuacja i dezynsekcja wszystkich pomieszczeń, we wszystkich budynkach w okolicy.