- W sobotę, 21 marca, na warszawskim Ursynowie przy ulicy Migdałowej doszło do tragicznego pożaru.
- W wyniku pożaru zginęły cztery osoby.
- Świadkowie relacjonowali, że słyszeli trzy wybuchy, a były zastępca komendanta PSP określił zdarzenie jako "jeden z najdziwniejszych pożarów".
Makabryczny pożar na strzelnicy w Warszawie. Świadkowie mówią o trzech wybuchach
Do zdarzenia doszło w sobotę, tuż przed godziną 15:00, przy ulicy Migdałowej w Warszawie. Jak podaje TVP INFO, świadkowie zdarzenia mówią o trzech wybuchach, które były słyszalne w promieniu kilkuset metrów. Początkowo ogień miał objąć zaparkowanego w pobliżu busa, by następnie przenieść się na budynek strzelnicy, która, jak się okazało, była w trakcie remontu.
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb ratunkowych o godzinie 14:52. Na miejsce natychmiast wysłano dwanaście zastępów straży pożarnej. Akcja gaśnicza była niezwykle trudna i niebezpieczna, głównie ze względu na ryzyko kolejnych eksplozji oraz gęste zadymienie. Strażacy musieli działać z najwyższą ostrożnością. Po ugaszeniu pożaru, podczas przeszukiwania zgliszcz, odkryto cztery ciała.
- Widzieliśmy dość drastyczne obrazy, były wynoszone ofiary przez straż pożarną. Na początku wszystko zaczęło się od gęstego, ciemnego dymu. To było straszne. Po chwili przyjechały karetki i straż pożarna - relacjonowała w TVP INFO jedna z kobiet mieszkających w pobliżu.
Z kolei były zastępca komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej Ryszard Grosset stwierdził, że „to jeden z najdziwniejszych pożarów, jakie widział”.
Jaki jest stan poszkodowanych?
Oprócz czterech ofiar śmiertelnych, w pożarze ucierpiały jeszcze dwie osoby. Niestety stan jednej z nich jest ciężki. Do szpitala przetransportował ją śmigłowiec ratowniczy.
- Jedna osoba została przetransportowana śmigłowcem do szpitala i jest w stanie ciężkim. Druga trafiła do szpitala drogą lądową, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - przekazała asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.